Elon Musk traci fotel prezesa w Tesli. Powód? Posty na Twitterze
Fot: Starstock

Elon Musk traci fotel prezesa w Tesli. Powód? Posty na Twitterze

Zdaniem SEC Musk manipulował inwestorami. Traci posadę prezesa, ale pozostaje dyrektorem zarządzającym (CEO). W praktyce zmieni się niewiele, ale kontrowersyjny biznesmen – przynajmniej teoretycznie – będzie już nieco mniej bezkarny,
01.10.2018

Wpływ działalności Elona Muska na Twitterze  można opisać w kategoriach twardych liczb. Jeden z jego postów przyczynił się do wzrostu cen akcji jednej spółki (Panasonica) o 800 mln dolarów i spadku drugiej (Samsunga) o blisko 600 mln. Teraz Musk sam padł ofiarą potęgi mediów społecznościowych i Twittera. 

Biznesmen na początku sierpnia 2018 napisał, że Tesla zostanie wycofana z amerykańskiej giełdy, a inwestorzy będą mogli nabyć jej akcje po 420 dolarów za sztukę. Później dodawał, że operację tę sfinansuje fundusz z Arabii Saudyjskiej i analizował potencjalne konsekwencje, jakie będzie za sobą niósł ten krok. Tyle że jeszcze w tym samym miesiącu Musk wycofał się z tych planów i ogłosił, że Tesla wcale nie ma zamiaru opuszczać giełdy. 

Czytaj tez: Po co japoński miliarder chce zabrać malarzy w kosmos? W realizacji planu pomoże mu Elon Musk 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Elon Musk News (@elonmusknews)

Szef Tesli idzie na ugodę 

Takie działania Muska doprowadziły do tego, że Komisja Papierów Wartościowych i Giełd Stanów Zjednoczonych (SEC) złożyła przeciwko niemu pozew, w którym zarzucała mu, że wprowadza inwestorów w błąd. Komisja domagała się m.in. zakazania biznesmenowi zajmowania stanowisk dyrektorskich we wszystkich spółkach notowanych na amerykańskiej giełdzie. 

W międzyczasie SEC zaproponowała też Muskowi ugodę, którą ten jednak odrzucił. Niedawno okazało się jednak, że sprawą zainteresował się sam Departament Sprawiedliwości USA i biznesmenowi grożą zarzuty prokuratorskie. Wtedy Musk się ugiął i poszedł na ugodę, o zawarciu której oficjalnie poinformowano 29 września. 

CEO, ale nie chairman 

Na jej mocy Elon Musk ustąpi ze stanowiska prezesa zarządu (ang. chairman) Tesli na trzy lata i zapłaci 20 mln dolarów kary. Drugie tyle dorzuci sama Tesla, a wszystkie środki przekazane zostaną poszkodowanym akcjonariuszom spółki. Musk zachowa jednak funkcję dyrektora zarządzającego (CEO), co jednak będzie wiązało się z ograniczeniami. Biznesmen będzie musiał m.in. odpowiadać za swoje decyzje przed zarządem, którego stołek właśnie stracił. Przez najbliższe trzy lata nie będzie więc już panem i władcą swojej firmy. Po konfliktach z ekipą ewakuującą tajskich chłopców uwięzionych w jaskini i innych wyskokach, przypominających zachowanie Kanyego Westa, a nie prezesa firmy wysyłającej samochody z kosmos nie sposób nie pomyśleć, że Tesli może wyjść to na dobre. 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Elon Musk News (@elonmusknews)

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie