Reklama

Ludzie, przestańcie zbierać Pokemony

Wczoraj Prisma, dziś Pokemony. Aplikacje w sezonie ogórkowym mogłyby otwierać główne wydanie Wiadomości. Ale dlaczego akurat chcecie zbierać Pokemony?

Ludzie, przestańcie zbierać Pokemony Pokemon Go
Reklama

Jeśli urodziliście się mniej więcej 25 lat temu, to pamiętacie jeszcze czasy, gdy w Polsacie królowały Pokemony, a dzieciaki na wyścigi biegały do sklepów, po kolejną paczkę chipsów, w której znajdywały swojego wymarzonego Picachu. Wszystko to pokłosie niezwykłego sukcesu gry firmy Nintendo, stworzonej w 1996 przez Satoshiego Tajiri. Wydawało się, że bajka szczęśliwie odeszła w niepamięć wraz z dorastaniem pokolenia ludzi, którzy mają dziś po trzydzieści lat. Niestety nie, koszmar wrócił i nazywa się Pokemon Go.

Pokemon Go to gra, która polega, tak jak jej żetonowa poprzedniczka, na szukaniu kolorowych stworków. Jednak tym razem mamy do dyspozycji telefon, który wskazuje nam miejsce, w którym znajdziemy Pokemona. Może to być biurko, a może odległy o kilkanaście przecznic park. Pokemony mogą być popularne, niektóre znów tak rzadkie, że trzeba po nie biegać na drugi koniec miasta, a może dalej. 

Gdy kilka lat temu aplikacje zaczynały opanowywać rynek softwearu byliśmy świadkami podobnych akcji. Ludzie motywując się do biegania, instalowali aplikacje które straszyły ich apokalipsą zombie, ta apka wydaje się jednak wyjątkowo denerwująca. Pomijając fakt, że gra Pokemon Go, mieszając świat wirtualny z fizycznym jest zwyczajnie niebezpieczna. Nie chodzi tu oczywiście o to, że nagle uzależnimy się od telefonu, to już dawno za nami. Nie chodzi też o możliwe wypadki, tych w samych Stanach Zjednoczonych odnotowano więcej niż z udziałem samosterującej się Tesli. Chodzi zwyczajnie o to, że trzydziestolatkowie, uganiający się po mieście za stworkiem z telefonu wyglądają żałośnie. Sorry! 

Druga rzecz, o której pewnie nie myślicie uganiając się za Bulbasaurem, czy Jigglypuffem. Wiecie, że cały czas ktoś zbiera wasze dane. Nie wystarczy wam, że sprzedaliście je już aplikacji do biegania, zakupów, pływania, skakania, słuchania, dreptania, czytania, nurkowania, plucia i leczenia migreny? Jeśli za 50 lat nagle ktoś będzie wam wysyłał co tydzień informacje o wujku z Japoni, który zostawił wam spadek i wystarczy podać tylko numer karty kredytowej,  to nie dziwcie się skąd ma resztę danych. Ludzie przestańcie biegać za Pokemonami, może już lepiej wróćcie na Tindera?

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Reklama

Inne artykuły

Reklama