Reklama

Marcin Dorociński i pies Gacek ze Schroniska na Paluchu na okładce Esquire.

Na oficjalnym profilu facebookowym Marcina Dorocińskiego widnieje wiele wspólnych zdjęć z psami, bo ostatnio wspiera akcję schorniska Adoptuj Seniora. Esquire przyłącza się do pomocy.

Marcin Dorociński i pies Gacek ze Schroniska na Paluchu na okładce Esquire. Marcin Dorociński i Chrumek. Zdj. Szymon Szcześniak
Reklama

Marcin Dorociński wspiera akcję Adoptuj Seniora, organizowaną przez Schronisko na Paluchu. Dlatego na okładce najnowszego numeru Esquire mamy też drugiego bohatera, Gacka. Zaglądając na ostatnie strony Esquire poznacie siedem wspaniałych psiaków i ich opiekunów. Marzy nam się, żeby już za miesiąc wszystkie te ogłoszenia adopcyjne były już nieaktualne.

                Plan sesji zdjęciowej Esquire. Wideo: Michał Plebaniak

Tymczasem przeczytajcie fragment rozmowy Esquire.

– Dlaczego akurat Paluch?

– Nie tylko Paluch. Wcześniej były m.in. Korabiewice i Radzymin. Pamiętasz trzynogiego psa, który grał w „Róży”? Był właśnie spod Radzymina. Mieliśmy z moją żoną Moniką suczkę Sukienkę, która przeżyła w naszym domu trzynaście lat. Znaleźliśmy ją na ulicy. Była trudnym i wymagającym psem. Nie lubiła dzieci. Żadnego nie skrzywdziła, ale czuła się przy dzieciach niepewnie. Parę miesięcy przed tym, jak zachorowała i zmarła, napisali do nas ludzie z Korabiewic, którzy wymyślili akcję z seniorem Oczkiem. Zrobili mu kilka zdjęć i podpisali je, tworząc historyjkę obrazkową: „Cześć, Sukienka, słyszałem, że masz pełną michę i że masz fajnych starych, ja jestem Oczek, polub mnie na Facebooku, to mi to pomoże znaleźć dom”. Moja żona odpisała historią obrazkową, podkładając kartki pod Sukienką: „Cześć, Oczek, jesteś strasznie fajny, przystojny. Bardzo bym cię chciała poznać”. Zrobiła się z tego świetna komiksowo-obrazkowa korespondencja. Niedługo potem Sukienka zmarła i dopiero wtedy dowiedziałem się, jak bardzo człowiek jest w stanie kochać zwierzę, które staje się częścią stada. W tym smutku powiedziałem, że nie chcę, żeby jeszcze kiedyś w tym domu było zwierzę, bo nie damy rady przeżywać takiej straty jeszcze raz. Ale jakieś dziesięć dni później Monika znalazła podobną do Sukienki suczkę, wcale jej nie szukając. Właśnie w Korabiewicach. To była młoda suka, więc gdy zobaczyłem jej zdjęcia, byłem przekonany, że to jakieś stare fotografie Sukienki. A to była Rózia. Jak ją tylko zobaczyliśmy, wiedzieliśmy, że z nami zostanie. Po trzech miesiącach pojawił się Chlebek.

 Seniorzy ze Schroniska na Paluchu



– A co z Oczkiem?

– W Polsce nikt się na niego nie połasił, ale wzięli go młodzi ludzie i wyjechali z nim do Anglii. Wzięli też Gwiazdkę. Oczek, bo był niewidomy. Z kolei Gwiazdka ledwo chodziła. Urządzili im w Anglii nowe życie. Kanapy, poduszki, te psy wyglądały jak królewskie rodzeństwo. Stworzyli tym starym psom niebo na ziemi. Nigdy nie wiesz, ile radości da ci stary pies i nie jesteś sobie w stanie wyobrazić, ile radości dasz psu, który wydaje się niepotrzebny. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia takich zwierzaków w nowych domach, żeby się o tym przekonać.

– Ale ludzie boją się adoptować stare psy, bo tak jak wy, po śmierci Sukienki, najzwyczajniej w świecie nie chcą tego przeżywać.

– Nie chcę się mądrzyć, ale czasami można bardzo długo żyć i nie zaznać odrobiny szczęścia. Czasem to oglądamy w filmach – ktoś przeżył najwspanialszą historię swojego życia jako siedemdziesięcio- czy osiemdziesięciolatek. Może wystarczy tak o tym pomyśleć? Nie ma co się bać. Nie zagwarantuję ci, że wzięcie takiego psa, czy zatrzymanie się i porozmawianie z bezdomnym, sprawi, że będziesz mądrzejszy, bogatszy albo poczujesz coś w rodzaju oczyszczenia. Ale może sprawi, że dzięki temu spojrzysz na siebie życzliwiej.

Mówiąc o psach i pomaganiu, Marcin się rozkręca. Kilka razy powtarza, że ma wielki szacunek dla wolontariuszy i pracowników schronisk, przytułków, szpitali, fundacji, które wykonują najcięższą robotę, pomagając i ludziom, i psom. On tylko korzysta z popularności, żeby coś nagłośnić, ale całą resztą zajmują się tysiące wspaniałych ludzi. No i jego agentka Ania (też ma psa ze schroniska), która ogarnia to wszystko logistycznie. To jest dopiero coś.  

Fragment tekstu, którego całość można przeczytać w najnowszym numerze Esquire
Tekst: Grzegorz Sobaszek

 

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Reklama

Inne artykuły

Reklama