Dlaczego świat oszalał na punkcie rzadkich zegarków?
Fot: Starstock

Dlaczego świat oszalał na punkcie rzadkich zegarków?

Paul Newman to bezdyskusyjna ikona stylu, ale 15 milionów dolarów, za które anonimowy nabywca kupił należącego niegdyś do aktora Rolexa, robi wrażenie nawet na wytrawnych licytatorach. John-Michael O’Sullivan sprawdza, dlaczego płacimy dziś za niezwykłe zegarki jeszcze więcej – i jeszcze chętniej.
22.07.2019

Nawet Aurel Bacs sprawiał wrażenie zaskoczonego. Licytacja w październiku 2017 roku w domu aukcyjnym Phillipsa w Nowym Jorku przebiegała spokojnie, ale nagle spokój runął. Tiffany To, obsługująca telefony, przez które klienci składają oferty, wykrzyknęła: „Dziesięć milionów dolarów!”. Bacs przez chwilę nie dowierzał własnym uszom. „Milion?” – zapytał Tiffany. „Dziesięć” – odpowiedziała. „Dziesięć?” „Tak”.

Zajrzyj też do naszej rozmowy z George'em Bamfordem, modyfikującym projekty najsłynniejszych szwajcarskich manufaktur zegarkowych 

Przez zatłoczoną salę przetoczył się szmer, a potem dało się słyszeć aplauz. Oferta, którą przyjęła Tiffany przez telefon, oznaczała, że każda z osób na sali została przelicytowana w walce o jeden z najważniejszych przedmiotów na aukcji. Od tej pory walka o zwycięstwo toczyła się między klientami licytującymi przez telefon. Przypominało to emocjonującą rozgrywkę, ale prowadzący wydarzenie Aurel Bacs, jeden z najbardziej znanych licytatorów na świecie, błyskawicznie opanował emocje i skupił się na swojej pracy. Znowu był sobą, rządził, dyrygował, nadawał tempo aukcji. Licytacja zakończyła się na rekordowej kwocie 15,5 miliona dolarów plus opłaty i podatki. Tyle anonimowy klient zdecydował się zapłacić za zegarek Rolex Daytona, który niegdyś należał do aktora Paula Newmana.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Phillips Watches (@phillipswatches)

Zegarek za wszelką cenę

Tego wieczoru właściciela zmieniło jeszcze kilka niezwykłych zegarków, za które zapłacono łącznie blisko dwadzieścia dziewięć milionów dolarów. To rekordowa suma. Najważniejsza jednak była licytacja Rolexa należącego do Paula Newmana. Żeby zrozumieć skalę tego wydarzenia, trzeba przytoczyć kilka liczb. Dotąd najwięcej, jedenaście milionów dolarów, zapłacono na aukcji za zegarek Patek Philippe ref. 1518 (aukcja z 2011 roku). Do czasu rekordowej licytacji Daytony Newmana, najdroższy wylicytowany na aukcji Rolex kosztował „zaledwie” pięć milionów dolarów (w maju 2017 roku, także w domu aukcyjnym Phillips). Ale takimi prawami rządzi się rynek rzadkich zegarków. Coraz częściej spotkać można na nim ludzi gotowych wydać każde pieniądze, byle tylko zdobyć niecodzienne okazy. Kim jest nabywca rekordowego Rolexa? Tego nie wiadomo. Jego dotychczasowy właściciel, James Cox, przyjaciel Paula Newmana, zobowiązał się przekazać znaczną część zysków z licytacji na rzecz fundacji Nell Newman Foundation, prowadzonej przez córkę aktora. Mimo to w kieszeni zostanie mu sporo pieniędzy. Szokująca jest też skala tej transakcji – w latach 60., gdy wyprodukowano wspomnianego Rolexa, takie modele można było kupić za kilkaset dolarów. Wówczas nie były niczym szczególnym. Dzisiaj rzecz ma się zgoła inaczej. W tym wypadku jednak na wycenę zegarka decydujący wpływ miał fakt, że należał on do Paula Newmana, aktora i ikony stylu XX wieku.

Dziewięćdziesiąt dwa lata temu dwie przecznice od dzisiejszej siedziby firmy aukcyjnej Phillips przy Park Avenue w Nowym Jorku, w budynku należącym do firmy Anderson Galleries, odbyła się pierwsza w historii aukcja zegarków. Clarence Wayland Watson, zamożny przemysłowiec z zachodniej Wirginii, niegdyś senator USA, wystawił na aukcję kolekcję złożoną z trzystu czternastu czasomierzy. Tworzyły ją unikaty, od XVII-wiecznych zegarów, po nowe wówczas produkty Cartiera, Patka Philippe’a czy Bregueta. Aukcja przyniosła kwotę piętnastu tysięcy dolarów (około 200 tysięcy dolarów według dzisiejszej wartości). Najwięcej emocji wzbudziła wówczas sprzedaż zegara z epoki Ludwika XV, wyprodukowanego przez Jeana-Antoine’a Lepine’a – zmienił właściciela za 1050 dolarów. Te kwoty mają niewiele wspólnego ze współczesnymi cenami. Ale aukcja kolekcji Watsona stanowiła początek rozwoju rynku aukcji zegarków. Rósł on stabilnie w ciągu XX wieku, by w ostatnich dekdach znacząco przyspieszyć. W 1976 roku Bregueta sprzedano przez dom aukcyjny Ineichen w Zurychu za 303 600 dolarów. W 1989 roku na aukcji firmy Habsburg i Feldman z Genewy, Patka Philippe’a Calibre 89 wylicytowano za 2,97 miliona dolarów. W 1999 roku zegarek kieszonkowy Patek Philippe Henry Graves Supercomplication zmienił właściciela za kwotę 11 milionów dolarów, a w 2014 roku ten sam egzemplarz, wystawiony na aukcję przez szejka Sauda bin Mohammeda Al-Thaniego wylicytowano na aukcji w Sotheby’s za 24 miliony dolarów.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Phillips Watches (@phillipswatches)

„To nie fizyka kwantowa” – tłumaczy Aurel Bacs, Szwajcar, który w świecie aukcji zegarków jest niemal wyrocznią. Karierę zaczynał w domu aukcyjnym Sotheby’s. Dzisiaj jest jedną z najważniejszych osób w elitarnym świecie aukcji zegarkowych. To właśnie jemu powierza się prowadzenie najbardziej prestiżowych licytacji. Aurel, w branży obecny od lat, ma na jej temat mnóstwo spostrzeżeń. „Dla mnie to stopniowa zmiana, choć być może w ostatnich kilku latach rzeczywiście miało miejsce kilka zaskakujących wydarzeń. Zawsze jednak porównuję aukcje zegarków do rynku sztuki. Przez stulecia dominowali na nim władcy i bankierzy, Medyceusze i Rotszyldowie. W XX wieku sztukę zaczęli kupować ci, którzy mieli pieniądze, przestała być prywatną własnością możnowładców. Od trzech dekad kolekcjonowanie dzieł sztuki, samochodów, win czy zegarków podbiło i zmieniło świat”. „Nie spodziewaliśmy się tego, jak dynamicznie będzie rozwijał się rynek – mówi John Reardon, który w domu aukcyjnym Christie’s odpowiada za segment zegarków. – To po prostu eksplozja, która odbywa się na naszych oczach”.

Więcej pieniędzy niż kiedykolwiek

„Zegarki nie są wyjątkiem” – dodaje Bacs. Owszem, zdarzają się egzemplarze, które zmieniają właścicieli za miliony dolarów, ale z drugiej strony klasyczne samochody na aukcjach osiągają ceny pięćdziesięciu milionów dolarów. Rynek zegarków podąża po prostu za trendem. Ponadto od 2008 roku banki centralne zaczęły de facto drukować pieniądze bez pokrycia. „Zatem czy to zegarki stały się tak drogie – czy też może pieniądze straciły na wartości?” – retorycznie pyta Aurel.

„Pod pewnymi względami wszystko wygląda tak samo jak w 1997 roku, gdy zaczynałem karierę w domu aukcyjnym – mówi John Reardon. – Pod wieloma jednak jest zupełnie inaczej. Dwadzieścia lat temu internet raczkował, a pomysł, by kupować przez sieć drogie zegarki, wydawał się wówczas szalony. W 1999 roku uruchomiliśmy stronę sothebys.amazon.com, ale przedsięwzięcie uchodziło za bardzo odważne, wręcz zbyt śmiałe jak na tamte czasy. Teraz czuję niezwykłą ekscytację, obserwując licytacje przez internet i widząc, jak duże kwoty się tam pojawiają. To globalny trend, nowi klienci pochodzą najczęściej z Azji Południowo-Wschodniej, Chin czy Bliskiego Wschodu”.

„Jest coraz więcej graczy – przytakuje mu Aurel Bacs. – Gdy zaczynałem pracę, w aukcjach zegarków uczestniczyło kilkudziesięciu licytujących, najczęściej z Francji, Niemiec, Włoch, Wielkiej Brytanii czy USA. Czasem pojawiali się też klienci z Hongkongu. Dzisiaj w aukcjach uczestniczy od tysiąca do dwóch tysięcy licytujących z kilkadziesięciu krajów. Jestem pewien, że w trakcie naszej rozmowy gdzieś na świecie, najpewniej na którymś z rynków wschodzących, pojawi się kolejny miliarder. Rynek rzadkich zegarków stał się bardziej zglobalizowany niż kiedykolwiek – i jest na nim więcej pieniędzy niż kiedykolwiek”.

Można dostrzec pewne prawidłowości, które rządzą rynkiem. Gdy niektóre kategorie zegarków stają się zbyt drogie, ludzie rozglądają się za innymi okazjami. Obserwowanie tych zmian jest fascynujące. W latach 80. na rynku dominowali kolekcjonerzy z Japonii. Popularnością cieszyły się wówczas zegarki o niedużej średnicy. Później przyszła kolej na kolekcjonerów z USA i nagle wszyscy zaczęli rozglądać się za zegarkami z kategorii „oversize”. Pod koniec lat 90. chwile dużej popularności przeżywała marka Franck Muller. Kolekcjonerzy płacili za rzadkie okazy więcej niż za nowe zegarki, jednak moda minęła i dzisiaj zegarki tej firmy nie trzymają już tak bardzo wartości.

„Podobnie rzecz ma się w przypadku kształtu koperty. Zegarki prostokątne sprzedają się stosunkowo słabo. Nie ma racjonalnego wytłumaczenia tego faktu, poza takim, że obecnie popularnością cieszą się zegarki sportowe” – zastanawia się John Reardon. Mody się zmieniają. Niezmienne pozostaje jednak ludzkie pragnienie posiadania.

Od Andy'ego Warhola do Kim Kardashian

Na przełomie XIX i XX wieku śpiewak operowy Enrico Caruso i kompozytor opery „Rycerskość wieśniacza” Pietro Mascagni zasłynęli jako pierwsze gwiazdy znane z miłości do zegarków (później okazało się, że Mascagni kolekcjonował mnóstwo rzeczy, zbierał na przykład zdobione laski czy stare banknoty). W Wielkiej Brytanii Courtenay Ilbert, brytyjski prawnik i urzędnik, przez większość życia skupował najróżniejsze modele zegarków. Jego kolekcja, licząca dziesiątki tysięcy egzemplarzy, stanowi dzisiaj lwią część zbiorów British Museum. Jednak dopiero pojawienie się kolekcjonerów amerykańskich pod koniec XIX wieku sprawiło, że rynek ruszył na dobre. Szlak przetarł James Ward Packard, producent samochodów. Zamawiane przez niego w firmach Patek Philippe i Vacheron Constantin zegarki robione dla niego na zamówienie do dzisiaj uchodzą za niezwykle skomplikowane mechanicznie. Najbardziej zawziętym rywalem Packarda był bankier Henry Graves Jr., który regularnie podróżował do Szwajcarii. Efektem tych podróży był zegarek znany jako Supercomplication. Dla wielu miłośników zegarmistrzostwa pozostaje on jednym z najbardziej niesamowitych i innowacyjnych czasomierzy wszech czasów.

W latach 50. XX wieku miłością do zegarków zapałał Andy Warhol. W swojej kolekcji miał między innymi czasomierze Movado czy Rolexy, ale szczególnie upodobał sobie Cartiera, model Tank. Dzisiaj do kolekcjonerów zalicza się takie gwiazdy jak Brad Pitt, Lewis Hamilton czy Leonardo DiCaprio, ale w gronie zbieraczy są też ludzie, którzy stali się sławni właśnie ze względu na swoje zegarkowe zbiory – jak Włosi Davide Parmegiani czy Alfredo Paramico. Jest też wciąż rosnące grono anonimowych kolekcjonerów, którzy stronią od mediów i popularności. To właśnie oni w dużej mierze odpowiedzialni są za gorączkę, która rozpętała się wokół Rolexa należącego niegdyś do Paula Newmana.

Wraz z rozkwitem kultu gwiazd, ceny zegarków należących w przeszłości do słynnych osób zaczęły błyskawicznie rosnąć. W 1988 roku Omega, którą niegdyś nosił książę Windsoru, z ceną wywoławczą 1500–2000 dolarów, została wylicytowana za kwotę przeszło dziesięciokrotnie wyższą (123 500 dolarów). Longines Alberta Einsteina w 2008 roku sprzedano za 596 tysięcy dolarów. Patek Philippe niegdyś należący do Erika Claptona poszedł za 3,6 miliona dolarów na aukcji charytatywnej. Cartier stanowiący niegdyś własność Jackie Kennedy Onassis w 2017 roku zmienił właściciela za 379 500 dolarów. Ciekawostka – nabywczynią okazała się Kim Kardashian West.

W ten sposób dochodzimy do sprawy, od której cała ta opowieść się zaczęła – do Rolexa, którego właścicielem był Paul Newman, obecnie najdroższego zegarka naręcznego na świecie. Pod koniec 2018 roku zapowiadało się na to, że ten tytuł odbierze mu inny słynny Rolex, model Submariner, niegdyś podobno własność Steve’a McQueena. W latach 70. amerykański aktor miał przekazać go swojemu ulubionemu dublerowi, Lorenowi Janesowi. W 2016 roku dom Lorena spłonął w pożarze, który trawił okolice Los Angeles i wtedy uznano, że Rolex McQueena zaginął. Jakimś cudem jednak się odnalazł, a dowodem jego autentyczności miał być grawerunek na deklu: „Dla Lorena, najlepszego kaskadera na świecie, Steve”. Specjaliści potwierdzili jego autentyczność, dom aukcyjny Phillips wystawił go na licytację, ale po protestach rodziny McQueena, kwestionującej autentyczność Rolexa, Submarinera wycofano z aukcji. Wygląda więc na to, że Daytona Newmana jeszcze przez jakiś czas pozostanie najdroższym naręcznym zegarkiem w historii.

Cały artykuł znajdziesz w pierwszym tegorocznym wydaniu „Big Black Booka”

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie