Dodatki, które wracają do łask
fot. britaindoesvintage

Dodatki, które wracają do łask

Jeszcze raz przejrzyj szafę swoją, ojca, a może i dziadka, zanim pójdziesz na zakupy.
28.05.2015

1. Spinki do kołnierzyków

Łączą końce kołnierza, efektownie podważając węzeł krawata i usztywniając jego wyłogi. Taki kołnierzyk ma nazwę „Piccadilly”, jeśli jest spiczasty, bądź „Eton” jeśli jest zaokrąglony. Na eBayu owej spinki można poszukać wklepując w wyszukiwarkę „pin cod”. A nuż coś się znajdzie, bo koszuli z takim kołnierzem nie kupisz w sieciówce – dwa lata temu przemknęła wprawdzie przez kolekcję River Island, ale do Polski nie dotarł żaden egzemplarz. Bez problemu zamówisz sobie taką w większości pracowni szycia na miarę. Zdradzi, że w kwestii stylu jesteś co najmniej jeden level wyżej od reszty samców. Koszule z kołnierzem Piccadilly znajdziesz w Emanuelu Bergu od 399 zł.

2. Chustka do nosa

Jest to kawałek bawełny, kilkukrotnie tańszy niż ten sam kawałek bawełny, ale sprzedawany pod nazwą „poszetka”. Ale broń cię panie Boże, by wsadzić ją sobie w brustaszę, a już tym bardziej po użyciu! Chustka z materiału umknęła nam na przestrzeni lat z kieszeni, ku uciesze lobby chusteczek papierowych. Co nie zmienia faktu, że w dyplomacji i męskiej elegancji, wciąż święci triumfy. Tym bardziej, że zastosowań ma wiele - można nią wyczyścić okulary, ale i podać wzruszonej kobiecie na otarcie łez. Zestaw chustek Brooks Brothers, 6 sztuk na www.mrporter.com (50 dol.)

3. Mucha

Da się podobno przeżyć życie, ani razu nie wkładając smokingu. Ale co za marny żywot, bo włożenie smokingu to sama przyjemność. Jego nieodzownym elementem jest mucha, co tłumaczy anglosaską nazwę tego outfitu, która brzmi „black tie”. Jednak mucha to nie tylko element kostiumu w uregulowanym świecie dress codów, do którego tak niewielu z nas należy. Mucha to gadżet. Bajerancki dodatek. Męska odpowiedź na „świecidełka”, bo kolorów i fasonów nowoczesnych muszek znajdziesz wiele i jeszcze trochę. Jedna uwaga – aby nie wyglądać w niej jak katarzyniarz albo bajerant z dancingu w domu zdrojowym zeszłej epoki, niech będzie węższa niż odległość zewnętrznych kącików twoich oczu. Gucci, ok. 399 zł.

 

4. Okrągłe oprawki

Nie, żeby od razu walić po oczach (a raczej na oczy) Lenonem czy Potterem, ale okrągłe oprawki w oldschoolowym klimacie to obecnie hit u optyka, a niektóre modele wróciły do oferty po kilkudziesięciu latach. Kiedyś przemiła pani pomagając dobrać oprawki, zrezygnowana niezdecydowaniem klienta, podawała je z komentarzem „o, a może takie zabawne?”. Tak naprawdę był to w jej wydaniu akt desperacji. Dziś to od nich zaczyna rekomendację, bo są najmodniejsze. I zwykle najdroższe, przynajmniej w dobrych salonach optycznych. Nie każdemu pasują. Amatorom tortów bezowych i leżenia przed telewizorem mogą niepotrzebnie dodać jeszcze kilka kilogramów na twarzy. Mykita, ok. 1600 zł, dostępne w Moko 61, Warszawa

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie