Szósty zmysł. Do czego izraelska armia potrzebuje osób z autyzmem?
iStock

Szósty zmysł. Do czego izraelska armia potrzebuje osób z autyzmem?

Sześć lat temu grupa eksagentów Mossadu doprowadziła do uruchomienia eksperymentalnego programu „Roim Rachok”, co po hebrajsku znaczy „przewidywanie przyszłości”. Program ma dwa cele: po pierwsze, dostarczać armii Izraela światowej klasy analityków, a po drugie – umożliwić osobom z autyzmem służbę wojskową.
02.08.2019

Izrael, początek czerwca 2018 roku. W kraju regularnie odzywają się syreny sygnalizujące atak rakietowy, a nocami eksplozje rozświetlają niebo. Niepokoje i zamieszki trwają od momentu ogłoszenia przez prezydenta USA Donalda Trumpa, że ambasada amerykańska zostanie przeniesiona z Tel Awiwu do Jerozolimy, co oznacza uznanie tego miasta, dotąd traktowanego jako serce trzech wielkich religii, za stolicę Izraela. Ta decyzja rozsierdziła Palestyńczyków i wywołała najbardziej krwawe starcia w Strefie Gazy od lat. W ruch poszły koktajle Mołotowa i kamienie. Izrael zapłonął i zatrząsł się od eksplozji.

Kolonizacja kosmosu to już nie jest science fiction

Na jednym z ostatnich pięter ściśle strzeżonego budynku sztabu generalnego Sił Obronnych Izraela w telawiwskiej dzielnicy Kirja, na końcu wąskiego korytarza, pół tuzina młodych żołnierzy wlepia wzrok w monitory komputerów. Na ekranach pojawiają się obrazy przesyłane przez drony obserwujące z powietrza obszary kraju zagrożone atakami. Żołnierze skanują wzrokiem zdjęcia w poszukiwaniu potencjalnych zagrożeń – ładunków wybuchowych umieszczonych przy drodze albo niewielkich kopczyków ziemi, które mogą oznaczać, że w okolicy powstaje tunel, którym mogą przemieszczać się palestyńscy zamachowcy przygotowujący atak. Każdy podejrzany obiekt czy nietypowy widok to potencjalne zagrożenie. Jeśli zostaną pominięte, to może oznaczać, że w efekcie ktoś zginie.

Opublikowany przez ‎תוכנית רואים רחוק‎ Piątek, 19 października 2018

Żmudna praca ludzi zgromadzonych w kampusie sztabu generalnego ma ogromne znaczenie dla zapewnienia bezpieczeństwa Izraelczykom. Przez osiem godzin dziennie, a gdy wybuchają starcia – nawet dłużej muszą wykazać się niezwykłą zdolnością koncentracji. Nieustannie skanują wzrokiem obrazy nadsyłane przez drony, a następnie przetwarzają w głowach informacje. Nie mogą pozwolić sobie na chwilę znużenia.

Eitan (pseudonim, izraelskie siły zbrojne chronią tożsamość niektórych żołnierzy), dowódca jednostki o kryptonimie 9900 odpowiedzialnej za analizę zdjęć z dronów, mówi z dumą o swoich podwładnych: to nasi najlepsi żołnierze. Rzeczywiście, ci ludzie byliby wyjątkowi w każdej armii. Są naprawdę niezwykli – to absolwenci nowatorskiego programu o nazwie „Roim Rachok”, co po hebrajsku znaczy „przewidywanie przyszłości”. Ta elitarna grupa żołnierzy składa się z osób tyleż wszechobecnych w społeczeństwach, co pomijanych dotąd i niezauważanych: to ludzie z autyzmem.

Program „Roim Rachok”, powołany do życia przez byłych agentów Mossadu, izraelskiego wywiadu, ma dwa cele: po pierwsze – dostarczać armii Izraela światowej klasy analityków, a po drugie – umożliwić osobom z autyzmem służbę wojskową. Dla potrzeb tego innowacyjnego programu w całym Izraelu wyszukiwani są ochotnicy (mężczyźni i kobiety) cierpiący na autyzm. Wybrane osoby poddaje się szkoleniu, które pozwoli im sprostać trudom służby w jednostce 9900 (w jej skład wchodzą też żołnierze bez autyzmu).

Doświadczenie, które osoby autystyczne zdobywają dzięki „Roim Rachok”, jest nieocenione i sięga dużo dalej niż mury kompleksu Sztabu Generalnego armii Izraela. Ci ludzie wychodzą do cywila z rzadkimi umiejętnościami analitycznymi, bardzo poszukiwanymi na rynku pracy. Nic dziwnego, że rekrutują ich potem firmy technologiczne, takie jak choćby Intel. Sukces programu sprawia, że armia izraelska się zmienia. Stanowi też dowód zmian w myśleniu o tym, jaką rolę w społeczeństwie mają osoby ze spektrum autyzmu. „Izrael może na tym tylko zyskać – przekonuje mnie Eitan. – Zyskują moi żołnierze, ja też”.

Historia Viagry, poszukiwacze skarbów, e-sport i katastrofa klimatyczna - zajrzyj też do innych naszych tekstów z działu "W dłuższej formie" 

Profil 21

Liczba przypadków autyzmu na świecie od lat rośnie. Według badań z kwietnia 2018 roku wykonanych na zamówienie CDC, amerykańskiej agencji federalnej do spraw zdrowia, jedno na 59 dzieci w USA cierpi na schorzenie ze spektrum autyzmu. To o piętnaście procent więcej niż dwa lata wcześniej i o sto pięćdziesiąt procent więcej niż czternaście lat wcześniej. Autyzm dotyka głównie chłopców, ale wzrosła też liczba przypadków występowania choroby u dziewcząt. Ryzyko zachorowania na autyzm u chłopców jest ponad cztery razy większe niż w przypadku dziewczynek. Na świecie łącznie około jednego procenta populacji cierpi na autyzm. Z jakiego powodu? Nie sposób wskazać jednej przyczyny. Zazwyczaj chorobę powoduje zespół czynników środowiskowych i genetycznych. Wzrost liczby zachorowań ma również związek z częstszym niż dawniej diagnozowaniem autyzmu u dzieci.

Opublikowany przez ‎תוכנית רואים רחוק‎ Piątek, 24 marca 2017

Osoby dotknięte tą chorobą nie radzą sobie z nawiązywaniem relacji międzyludzkich i z wyrażaniem emocji, ale zakres objawów i ograniczeń, z którymi muszą się zmagać, jest bardzo szeroki. Około jedna trzecia osób ze spektrum autyzmu ma trudności z komunikowaniem się, u podobnego odsetka diagnozuje się upośledzenie umysłowe. Autyzm może też współwystępować z wieloma innymi objawami, takimi jak stany lękowe, ADHD czy ataki padaczki. Osoby dotknięte autyzmem mają kłopoty ze znalezieniem pracy. Te, którym się uda, najczęściej muszą zadowolić się zajęciem, które pozwala jedynie przeżyć do pierwszego. W Izraelu sytuacja jest szczególna, bo obowiązkiem każdego obywatela jest służba wojskowa. Izraelczycy idą do armii po ukończeniu osiemnastu lat. Mężczyźni muszą odsłużyć dwa lata i osiem miesięcy, kobiety – dwa lata. Dla Izraelczyków to swoisty rytuał przejścia do dorosłości, sposób na to, by przysłużyć się ojczyźnie i zarazem okazja do złapania oddechu po ukończeniu szkoły średniej, a przed wyborem kierunku studiów. Dla wszystkich bez wyjątku noszenie munduru to powód do dumy. Osoby z autyzmem były dotąd wykluczone z tego obowiązku; podobnie jak osoby niepełnosprawne, podlegały pod kategorię w przepisach określoną jako „Profil 21”, która dotąd zamykała przed nimi drogę do służby w armii.

Uczucie niespełnienia towarzyszące wykluczeniu z poboru do wojska zna dobrze Leora Sali, jedna z twórczyń programu „Roim Rachok”, w przeszłości pracownica Mossadu. Syn Leory cierpi na autyzm. Gdy skończył trzy lata, zorientowała się, że ma trudności z komunikowaniem się i wyrażaniem emocji. Bała się, że choroba będzie dla niego niczym wyrok. „Chciałam, żeby się uczył jak inni, żeby zdobył zawód, który pozwoli mu pracować i utrzymać się na godnym poziomie”. Przede wszystkim jednak nie zamierzała rezygnować z marzenia, by jej syn mógł służyć w wojsku. Miała świadomość, że obdarzony jest nieprzeciętną zdolnością koncentracji, a to rzadka i bardzo pożądana cecha w specsłużbach, w których konieczna jest szybka analiza danych i kojarzenie faktów. W 2011 roku Leora Sali namówiła kilku wpływowych oficerów armii, by wyrazili zgodę na utworzenie niewielkiego zespołu. Jego zadaniem miało być ustalenie, czy i w jaki sposób osoby z autyzmem mogą przydać się armii izraelskiej. Leora nie była osamotniona w staraniach. Tal Vardi, doświadczony agent Mossadu, mający za sobą kilka dekad służby (brał udział między innymi w wojnie Yom Kippur z 1973 roku i w operacji odbicia uprowadzonego samolotu z Tel Awiwu do Paryża na lotnisku w ugandyjskim Entebbe trzy lata później). Dziesięć lat temu, po przejściu na emeryturę, jeden z jego znajomych, przedsiębiorca z branży IT, opowiedział mu o swoich autystycznych synach. Był zdruzgotany, nie miał pojęcia, jak ułożą sobie życie ani kim zostaną, gdy dorosną. Pojawił się też oczywiście temat braku możliwości służby w armii izraelskiej. Poruszony tą historią Tal Vardi uzyskał zgodę Tamira Pardo, ówczesnego szefa Mossadu, na zorganizowanie cyklu spotkań naukowców i wojskowych, którzy wspólnie mieli zastanowić się, jak wojsko może wykorzystać zdolności osób autystycznych. Mniej więcej wtedy Tal Vardi dowiedział się o projekcie Leory Sali i oboje połączyli siły. W 2012 roku dowództwo pozwoliło na uruchomienie programu „Roim Rachok”. Celem nie była jedynie zmiana w armii. Chodziło o udowodnienie, że osoby autystyczne mogą nie tylko pracować, ale mogą też się wyróżniać w pracy. „Poczułem, że to moja misja” – wspomina Vardi.

[…]

Powiedz: stop

Autystyczni żołnierze szybko udowodnili swoją przydatność. Operacja wojskowa o kryptonimie „Protective Eagle” z 2014 roku wymagała między innymi analizy porównawczej tysięcy zdjęć lotniczych w poszukiwaniu potencjalnych zasadzek na izraelskie oddziały. Eitan, dowódca jednostki 9900, zajmującej się obróbką zdjęć, był przekonany, że ta praca zajmie jego podopiecznym rok. Tymczasem autystyczni żołnierze dzień po dniu sumiennie wypełniali swoje obowiązki. „Rutyna ich nie męczy” – wyjaśnia Efrat Selanikyo. Absolwenci „Roim Rachok” uwinęli się ze żmudnym zadaniem zaledwie w trzy miesiące. Z czasem oczywiste stało się, że autystyczni żołnierze dobrze radzą sobie z nużącą pracą, a także że zgłaszają się po dodatkowe zajęcia. To jednak bywa problemem. Osoby z autyzmem nie potrafią powiedzieć „stop” i często biorą na swoje barki więcej niż powinni. Trzeba im przypominać, by robiły przerwy, inaczej potrafią siedzieć przed ekranami godzinami bez wytchnienia, co prowadzi do wypalenia.

Osiemdziesiąt sześć procent autystycznych żołnierzy z programu „Roim Rachok” radzi sobie dobrze ze swoimi obowiązkami. Taki wysoki odsetek to między innymi zasługa pomocy psychologicznej. Każdy uczestnik programu raz w tygodniu ma spotkanie z psychoterapeutą i osobą, której zadaniem jest pomóc w problemach mogących pojawić się w związku z pracą w tak specyficznym środowisku jak armia. „Tego rodzaju wsparcia ludzie z autyzmem potrzebują przez całe życie” – podkreśla Tal Vardi.

 

Cały tekst Davida Kushnera znajdziecie w numerze 4/2019 – jeszcze tylko przez kilka dni dostępnym w punktach sprzedaży!

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie