Przebudzenie mocy. Co warto zobaczyć w Belgradzie?
Zdjęcia: iStock

Przebudzenie mocy. Co warto zobaczyć w Belgradzie?

Po latach apatii serbska metropolia budzi się do życia. Także do tego nocnego. Robi to w brawurowym stylu, przyćmiewając swoimi zaletami bardziej popularne i zabytkowe stolice.
05.11.2018

Belgrad to miasto ekscentryczne. Brak spektakularnych zabytków, tradycyjnie pojmowanej starówki czy rozpoznawalnych atrakcji turystycznych przekuł w atut. Nie ma wycieczek bezmyślnie drobiących po wyznaczonych trasach. Nie ma tu też charakterystycznego dla popularnych destynacji tłoku, tandety i zdzierstwa. Zamiast tego – nieoczywiste piękno tego przeżywającego właśnie renesans po latach marazmu miasta, z centrum malowniczo położonym na wzgórzu. Plus setki świetnych restauracji i winiarni, sporo prawdziwie bałkańskiej energii i życie nocne, które samo w sobie jest wystarczającym powodem, by odwiedzić serbską stolicę. 

Savamala - imprezowa dzielnica Belgradu

Weźmy choćby położoną przy samym Dunaju Savamalę. To dziś jedna z najlepszych dzielnic imprezowych Europy; nie tylko według „Guardiana” czy „Financial Timesa”. W latach 20. XX wieku mieszkały tu i budowały się wyłącznie elity. Po bombardowaniach podczas II wojny światowej z najlepszej okolicy miasta stała się najgorszą, a w bezpośrednim sąsiedztwie na wpół zrujnowanych secesyjnych rezydencji wyrosły magazyny i warsztaty. Nie pomogła także bliskość stacji kolejowej z bocznicami i torowiskiem oraz ogromnego dworca autobusowego. Od kilku lat jednak Savamala nie kojarzy się już z ruderami, spalinami i postindustrialnym chaosem: powstała tu elegancka promenada, zaczęto budowę pieszego mostu, a w opuszczonych budynkach otwarto dziesiątki barów, nocnych klubów i galerii. Ich styl? Często alternatywny.

Belgrad - miasto architektonicznego brutalizmu

Blisko półtoramilionowa stolica Serbii wzbudza również entuzjazm wśród fanów architektury. Mowa o brutalizmie, na który moda przybrała już formę kultu. Gmachy z lat 60., 70. i 80., a więc z czasów prosperity Jugosławii, dosłownie uderzają rozmachem. I zgodnie z nazwą nurtu, brutalnie dominują nad krajobrazem. Warto zobaczyć kaskadowe bloki zwane Bramą Wschodnią, pawilony Sava Centre, wieżę na wzgórzu Avala czy centrum sportu 25 Maj. One i kilkadziesiąt innych obiektów, którym poświęcane są już oddzielne przewodniki, sprawiają, że w Belgradzie bez przesadnych przygotowań można by kręcić „Gwiezdne Wojny”. Albo ewentualny remake „Pana Kleksa w kosmosie”, zależy od targetu.

 

Hipsterzy i cyganeria 

Nie oznacza to jednak, że Belgrad jest miastem skrojonym wyłącznie pod hipsterską estetykę. Przeciwnie. W swojej romantycznej odsłonie może pochwalić się reprezentacyjnym deptakiem Knez Mihailova, prowadzącym do parku i twierdzy Kalemegdan, z której murów rozciąga się panorama na Dunaj i wpadającą do niego Sawę. Latem tłumy przesiadują tu z lokalnym winem aż do świtu, a widok seniorów w garniturach grających do nocy w karty czy szachy to stały element tej żywej scenografii. Dumą miasta jest też Skadarlja, mały belgradzki Montmartre. Wyłożony brukiem, nie stracił cyganeryjnego charakteru. Przede wszystkim jednak jest miejscem, w którym można spróbować znakomitej serbskiej kuchni. Konserwatywne – zarówno w wystroju, jak i w menu – lokale nie oferują jednak trefnych dań pod turystów, co w stolicach naszej części Europy jest normą. To nadal wyborna kuchnia podawana w zdumiewająco dużych porcjach. Wieść niesie, że na jej widok nawet bawiący tu niegdyś Alfred Hitchcock porzucił swoją odchudzającą dietę.


Specjały w nowocześniejszym wydaniu oferuje z kolei niedaleki Klub Knjizevnika. Jadali tu Sophia Loren, Robert de Niro czy – jak przystało na lokal przy serbskim Penclubie – Danilo Kis, Czesław Miłosz i Oriana Fallaci. Nie oznacza to jednak, że lokal jest miejscem nobliwym. Bywa tu tak wesoło, że zabawa potrafi się wymknąć spod kontroli. Kilka lat temu jedna z serbskich aktorek postanowiła rozbić tu całą tutejszą zastawę, co do dziś uważane jest za jej najgłośniejszą – także dosłownie – rolę w dorobku. Ochroniarze ledwo zdołali ją wyprowadzić. Ale bez obaw. Nawet najbardziej temperamentni Serbowie w stosunku do turystów nastawieni są serdecznie i przyjacielsko. Co jest kolejnym powodem, by odwiedzić Belgrad.

Autor: Michał Zaczyński. Tekst ukazał się w  Esquire (3/2018)

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie