To co wiem: Harvey Keitel
Harvey Keitel we "Wściekłych psach" Quentina Tarantino. Zdjęcia: Starstock

To co wiem: Harvey Keitel

Znany aktor opowiada Benowi Mitchellowi o dorastaniu, ojcostwie, religijnej przesadzie i nostalgii za latami 70.
10.10.2018

Nie jestem dobrym tancerzem, ale moja żona uważa, że czasem nim bywam. Kiedy zająłem się aktorstwem, zapisałem się na kurs tańca. Ledwo mogłem ustać na nogach ze śmiechu, tak mi było głupio.

Gdy już raz przetrwasz burzę, potrafisz zrobić to ponownie. Co nie znaczy, że nie towarzyszy temu strach i zwątpienie i wszystkie inne fenomenalne emocje, które odczuwamy. Musisz być gotowy na cierpienie.

Dorastałem na Brooklynie. Hodowałem gołębie i podkradałem je innym hodowcom. Ojciec robił kapelusze. Matka pracowała w jadłodajni. W wieku 16 lat wyleciałem z liceum, co im się nie spodobało.

Prawdziwa przyjaźń to wielka moc. Cenię ją ponad wszystko.

Dyscyplina związana z terapią pomogła mi z samym sobą. Jak pięknie śpiewa Rihanna, potrafię żyć z głosami w mojej głowie.

Czy wciąż czuję się fizycznie silny? Tak. Mam ci wybić zęby, żeby to udowodnić? Dobrze się odżywiam, ćwiczę, nie nadużywam. Dbam o siebie.

Jeśli ktoś nie widział żadnego z moich filmów, od którego powinien zacząć? Nigdy się nie zastanawiałem. Teraz też mi nie przychodzi nic do głowy. Nie kokietuję. Mogę w zamian polecić dobrą książkę. „Adam, Eve, and the Serpent” Elaine Pagels to jedna z moich ulubionych.

Wkurza mnie, gdy ktoś mi obrabia dupę. Dotyczy to wszystkiego.

Zawsze można postarać się być lepszym. W każdym aspekcie. Jeśli chodzi o moją uczciwość, lojalność, współczucie i tolerancję, nie mogę być już lepszy. Te są stałe od lat i to się już nie zmieni. Ale mógłbym być bardziej cierpliwy.

Poważna sprawa 

Kiedy byłem chłopcem, jąkałem się. Wciąż się jąkam, ale mniej. Wtedy byłem prawdziwym jąkałą. Z czasem przeszło, teraz wygląda na to, że znowu powraca. Może dlatego, że jestem zmęczony. Nie tylko dzisiaj, w ogóle.

Starzenie się to przyjemność. Wciąż żyjesz. Co się z nami dzieje po śmierci? Jeśli znasz odpowiedź, chętnie posłucham.

Ojcostwo? Dopiero gdy zostałem ojcem, przekonałem się, że jestem na to gotowy. Mówię wszystkim, że powinni mieć dzieci. Nigdy nie jest za późno.

Czy kokaina kiedykolwiek mi podchodziła? Nie będę o tym rozmawiał. Nie będę o tym rozmawiał, ponieważ to nie jest coś, o co się pyta w takim kwestionariuszu jak ten. To poważny temat i powinno się o nim rozmawiać poważnie, z poważnymi ludźmi w poważnych okolicznościach. Czy to kokaina, marihuana czy inne narkotyki dostępne dzisiaj, to cholernie poważna sprawa.

Role, które gram, mają okropny zwyczaj łażenia za mną.

Gdybym powiedział, że jestem optymistą, moglibyście pomyśleć, że jestem głupcem. A jeśli powiem, że nie jestem, wyjdę na cynika. Może jestem i głupcem, i cynikiem.

Dołączyłem do marines, kiedy miałem 17 lat. Stworzyli moją tożsamość. Poczułem, że jestem w stanie stawić czoło wyzwaniom. Marines dali mi poczucie, że pomagam innym. Nauczyli mnie, czym jest prawdziwe koleżeństwo. No i zapewnili poczucie dumy. Spędziłem w marines trzy lata. Odszedłem, bo brakowało mi mamy. Tęskniłem za domem.

Oczywiście bez sensu żałować czegokolwiek. Żałowałbym, gdybym nie był świadom żalu. To byłby prawdziwy żal.

Gwiazda filmowa to przyjemne określenie, ma w sobie coś poetyckiego, baśniowego, ale nie ma w nim za grosz prawdy.

Ludzka rasa trochę przesadza z religią. Założenie, że tylko moja religia to prawdziwy związek z Bogiem, a twoja nie, jest absurdalne. Dorastając, byłem przekonany, że moja religia jest słuszna, a inne nie. Jako dorosły człowiek wiem, co wiem, i staram się wiedzieć więcej. Chcę wiedzieć to, czego nie wiem, ale wiem, że jest. Wierzę, że jest jedna istota boska. Wychowałem się w żydowskiej rodzinie. Teraz moją religią jest robienie tego, co słuszne.

Odpowiedni czas 

Możliwe, że to kwestia nostalgii, ale lata 70. wydają mi się wspaniałym czasem. Teraz wszystko jawi mi się bardziej zdegradowane, niż było wtedy. Jasne, tonęliśmy w rozpuście i degrengoladzie, ale mieliśmy Woodstock, i nie chodziło o to, żeby znaleźć dobrą dziewczynę, ale żeby samemu stać się dobrym.

Aktor nie zmusza się ani do płaczu, ani do śmiechu. Aktor nigdy nie jest nagi. Aktor zawsze odgrywa scenę, najlepiej jak potrafi. Niezależnie od efektu jego starań, trzeba przyjąć założenie, że walczył o stworzenie prawdy na scenie.

Nikt inny nie pastwi się nade mną tak jak ja sam.

Długo czułem coś w rodzaju niechęci do pieniędzy, ponieważ gdy dorastałem, było nam ciężko. Zawsze były jakieś rachunki do zapłacenia.Dlatego gdy wszyscy wokół mnie martwili się o przetrwanie, musiało mi się to udzielić. Ale w końcu powiedziałem „pierdolę pieniądze”. Jeśli jakiś kumpel kupował sobie nowy samochód, plułem na niego. Strasznie się na mnie złościli.

Jeśli chcesz zrobić dobre pierwsze wrażenie na kobiecie, nie obgryzaj paznokci.

Kiedyś podczas ćwiczeń nocnych w marines znaleźliśmy się w polu. Było bardzo ciemno. Nie widziałem nawet własnej ręki przed twarzą. Było nas kilkuset, mieliśmy właśnie za sobą obóz dla rekrutów w Południowej Karolinie. Bałem się jak diabli. Nagle usłyszałem głos: „Wszyscy boicie się ciemności!”. Osłupiałem. Daleko, na platformie, stał instruktor. Pomyślałem: „Skąd u licha on wie, że się boję? Przecież nawet mnie nie widzi!”. Było mi wstyd, że rozpoznał mój strach. Wtedy znowu się odezwał: „Nauczymy was, jak się nie bać”.

Nie myślę o emeryturze. Kiedy przyjdzie odpowiedni czas, zastanowię się.

Aktora wysłuchał Ben Mitchell. Tekst ukazał się w numerze 2/2016

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie