Woodstock w świecie Mad Maxa – tak się bawi Dolina Krzemowa
https://www.instagram.com/burningman/

Woodstock w świecie Mad Maxa – tak się bawi Dolina Krzemowa

Dlaczego biznesowi wizjonerzy kochają festiwal „Burning Man”?
28.08.2017

Tysiące ludzi co roku zjeżdżają się na pustynię Black Rock w stanie Nevada, żeby… cóż, to nie takie proste. W przeciwieństwie do muzycznych odpowiedników, mniej lub bardziej skupionych na jednym gatunku czy nurcie, ideę Płonącego Człowieka niełatwo zawrzeć w jednym zdaniu.

Kawałek pustyni z dala od cywilizacji, 65 tysięcy kontrowersyjnie ubranych (lub rozebranych) ludzi, efemeryczne koncerty bez wielkich gwiazd, awangardowe rzeźby i budowa miasta, z którego po kilku dniach nic nie zostanie – to tylko część elementów składających się na fenomen wydarzenia, które w tym roku ma miejsce już po raz trzydziesty pierwszy. Brzmi dziwnie? Owszem, a wisienką na torcie jest spalenie olbrzymiej (rekordowa wysokość to 32 metry), drewnianej kukły.

Skąd zatem zainteresowanie tak dziwacznym festiwalem? Dlaczego niezbyt tanie bilety (ceny zaczynają się od 380 dolarów) rozchodzą się tak szybko, że trzeba o nim pomyśleć na wiele miesięcy przed wydarzeniem? Mająca korzenie w absurdalnych podróżach bohemy z San Francisco lat 60. impreza przyciąga najlepsze umysły Doliny Krzemowej. Elon Musk kilka lat temu stwierdził, że Burning Man JEST Doliną Krzemową, w tym sensie, że przepływ idei i inspiracji w obrębie prowizorycznego miasteczka jest prawdziwym symbolem technologicznej rewolucji. Festiwal doczekał się reputacji wydarzenia networkingowego, a do jego fanów oprócz Muska zaliczają się Mark Zuckerberg czy Larry Page.

Tegoroczna edycja wystartowała 27 sierpnia i potrwa do 4 września. 

O tym, jak bardzo Burning Man odbiega od stereotypowego spotkania start-upowców przekonasz się dzięki naszej galerii. 

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie