Reklama

5 powodów, dla których warto czekać na nowy film Louisa C.K.

Premiera już w jutro na festiwalu w Toronto

5 powodów, dla których warto czekać na nowy film Louisa C.K. http://www.tiff.net
Tagi: louis ck
Reklama

Louis C.K. nie jest nieznany polskiemu widzowi, jednak przy tej skali dotychczasowych artystycznych dokonań ciężko mówić o jakiejś wielkiej miłości odbiorców nad Wisłą. „I love you, Daddy”, pierwszy pełnometrażowy film C.K od 16 lat, może to zmienić.

Dlaczego uważamy, że warto czekać na piątkową premierę? Oto powody.

1. Louie

Pierwszy telewizyjny projekt, nad którym Louis C.K. sprawował pełną kontrolę, to „Lucky Louie” – znakomita wariacja na temat „Miodowych lat”, czy raczej ich pierwowzoru - „The Honeymooners”. Ale to przygotowany na zlecenie stacji FX „Louie” wprowadził go do pierwszej ligi. Uhonorowany nagrodą Emmy serial od dwóch lat jest zawieszony i raczej nieprędko doczekamy się kontynuacji, tymczasem sam tytuł nowego filmu sugeruje powrót do tematu ojcostwa w cierpkim wydaniu. I choć w innych produkcjach C.K. nie brakuje traum rodzicielstwa, to właśnie mądrość „Louiego” w tym zakresie zwiastuje mocny film.

 

2. Horace i Pete

Gdy Beyonce lub Jay-Z wydają nagle album-niespodziankę, wygląda to jakby miesiącami sztab specjalistów dopracowywał strategię komunikacji, by „hajs się zgadzał”.  Gdy Louis C.K zaprosił
Steve’a Buscemiego, Alana Aldę, Paula Simona i … Billa de Blasio, burmistrza Nowego Jorku, do udziału w swoim niszowym, sfinansowanym z własnej kieszeni, niekomercyjnym (zobacz na przykład: odcinek 3) projekcie, milionów nie zarobił. Zapoczątkował jednak interesującą dyskusję na temat niezależności twórców w dobie nowych mediów, a i sam serial przekonuje, że warto było się zapożyczać – to z pewnością najmroczniejsza rzecz według scenariusza C.K., wiele zawdzięczająca tyleż amerykańskiej, telewizyjnej klasyce, co teatrowi absurdu.

 

3. Pig Newton, Inc.

Jako producent C.K nie ma może bogatego portfolio, ale Pig Newton to swojego rodzaju znak jakości. Poza własnymi występami i produkcją „Louiego” i „Horace’a i Pete’a” firma w swoim dorobku ma „Better Things” (z wieloletnią współpracowniczką i jedną z aktorek z „I love you, Daddy” - Pamelą Adlon - w roli głównej), docenioną przez krytykę serię „One Missisippi” i serial „Baskets”, w którym znany z „Kac Vegas” Zach Galifianakis wciela się w rolę nieszczęśliwego niedoszłego absolwenta paryskiej szkoły dla klaunów (!). „Klaun, zakochany klaun” w czarnokomediowym wydaniu, ze świetnym Louie Andersonem w roli matki (!) świetnie sprawdził się jako zastępstwo dla zawieszonego flagowca.


4. "2017" i współpraca z Netfliksem 

Po niezbyt imponujących wynikach eksperymentalnego pod względem produkcji i dystrybucji serialu “Horace i Pete” C.K. zaczął odrabiać straty dzięki kontraktowi z Netfliksem. Pomógł on artyście nie tylko w zwalczaniu problemów finansowych, ale też w przeskoczeniu wieloletniej niechęci do garniturów. Ale zmiana zewnętrzna nie pociągnęła za sobą zmiany akcentów. „2017” to mroczny stand-up, zaczynający się trzęsieniem ziemi (żartami na temat aborcji) i do końca operujący zgrabnym, czasem niepoprawnym, a czasem niebywale inteligentnym storytellingiem. Czekamy na drugą odsłonę.

 

5. WTF with Marc Maron

Jeśli nie chce nam się brnąć przez 5 sezonów „Louiego” albo przez zawiesistą narrację „Horace’a i Pete’a”, możemy poświęcić jeden wieczór na odsłuchanie rozmowy z Markiem Marconem. Na zachętę: magazyn Slate nazwał pierwszą z dwóch rozmów między komikami najlepszym odcinkiem podcastu w historii. Można więc zacząć nie tylko przygodę z twórczością C.K, ale też z samym formatem podcastu – zwłaszcza, że Maron i C.K powtórzyli rozmowę z okazji siedemsetnego odcinka show. To prawdziwa kopalnia humoru i zakulisowej wiedzy o biznesie komediowym w USA.

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Reklama

Inne artykuły

Reklama