Cars We Love #5: Abarth 595 Competizione

Cars We Love #5: Abarth 595 Competizione

Tylko wariaci są coś warci - co ten cytat z "Alicji w krainie czarów" ma wspólnego z samochodami? Bardzo dużo. Bo ten Abarth to wariat. I dlatego jest taki fajny.
29.06.2018

Włoski samochód sportowy - czy w motoryzacji jakieś trzy słowa brzmią razem równie dobrze? Raczej nie. Takich zestawień Włosi potrafią zaoferować więcej: włoska kuchnia, włoskie wino, włoskie niebo, włoska moda... Czy można nie wpadać w zazdrość na myśl o kraju, który ma Monikę Bellucci, pagórki i cyprysy Toskanii, plaże Amalfi - oraz risotto bianco? Nie można, ale te rozważania zostawmy na inną okazję. Skupmy się na motoryzacji. Włoski samochód sportowy przez dekady oznaczał duże, luksusowe i absurdalnie kosztowne maszyny dla bardzo majętnych ludzi. Tu mamy jednak coś innego, mamy Abartha.

 

Abarth 595 Competizione: niesamowity miejski samochód sportowy

 

Fanom włoskich samochodów nie trzeba przedstawiać tej firmy, ale pozostałym należy się kilka słów wprowadzenia. Twórca marki, Carlo Abarth, Austriak, obywatel Austro-Węgier z urodzenia, który przyjął włoskie obywatelstwo po II wojnie światowej, był zafascynowany motorsportem i na tej miłości ufundował swoją firmę. Zaczął na początku lat 50. jako kierowca wyścigowy, a potem przeistoczył się w konstruktora i producenta samochodów (choćby zapomniana dzisiaj marka Cisitalia) oraz niezależnego producenta części do aut wyczynowych, głównie do aut marki Fiat. Od ponad czterech dekad marka Abarth należy do Fiata, w tym czasie Wlosi zdążyli niemal zapomnieć o tym, że jest ich własnością. Na szczęście przyszło w końcu przebudzenie, od kilku lat Abarthowi pozwolono powrócić z niebytu darując mu zasłużone, drugie życie. I to jakie! Owoc tego życia widzisz przed sobą. Oto Abarth 595 Competizione.

Pierwsze wrażenie
Dlaczego odniesienie do wariatów we wstępie? To powinno być jasne. Abarth 595 Competizione to nie jest zwykły samochód sportowy ani też zwykły model Abartha. To auto zaskakujące i wyjątkowe. Bazę stanowi Fiat 500, rozkoszne, małe, pięknie zaprojektowane, na wskroś włoskie, ale jednak bardzo niewinne autko miejskie. Modyfikacja poczyniona przez Abartha wydobywa zupełnie inne oblicze 500-tki. Podczas gdy w standardowej wersji auto ujmuje lekkością, zalotnością i delikatnością, w wersji 595 Competizione niewielki miejski pojazd Fiata przeistacza się w niesłychanie zadziorny samochód sportowy o muskularnej sylwetce i wręcz prowokacyjnej szacie - bo tak możemy potraktować malowanie oraz oklejenie nadwozia. Gdyby ktoś miał wątpliwości, z jakim samochodem ma do czynienia, rozwieje je widok tyłu auta - układ wydechowy z czterema końcówkami oraz dyfuzor w tym samochodzie są niczym jednoznaczna deklaracja i ujawniają, że pod maską samochodu kryje się niezwykła moc.

Silnik
Maska w Abarthcie jest niewielka, zatem nie powinno być zaskoczeniem, że nie trafiła pod nią widlasta ósemka, ale coś znacznie skromniejszego. Sercem tego auta jest znana Fiat-owska jednostka 1,4 T-Jet z turbo. W tym jednak wypadku silnik poddano znaczącym modyfikacjom zwiększających moc, wyciskając z niego maksimum. Efekt? 180 koni mechanicznych co, w przypadku tego lekkiego samochodu przekłada się na doprawdy niezwykłe osiągi. Mocy jest tu pod dostatkiem. Są wręcz chwile, gdy zastanawiasz się, czy nie jest aż za dużo. Modyfikacje nie dotknęły jedynie silnika. Samochód ma między innymi wentylowane tarcze hamulcowe i zaciski Brembo, amortyzatory marki Koni, fotele kubełkowe oraz wydech Abartha z czterema rurami. Ze wszystkich zmian właśnie układ wydechowy przykuwa nawet nie tyle wzrok, co słuch. Powiedzmy to tak, żeby zostało to właściwie zrozumiane. Abarth 595 Competizione drze się jak wariat. Nie taki zwykły, ale totalnie niezrównoważony świr motoryzacyjny. Wydech został tak przygotowany, że odpalając to niewielkie w sumie autko masz wrażenie jakbyś uruchamiał potężne auto sportowe. Efekt jest zdumiewający, nie tylko dla kierowcy, ale i przechodniów. Odpalanie tego samochodu na parkingu podziemnym to niesamowite przeżycie.

Jak to jeździ?
Zanim się o tym przekonasz, musisz zająć miejsce za kierownicą. Jeśli nie jesteś chudzielcem ani nie trenowałeś miesiącami u Chodakowskiej, nie będzie to łatwe zadanie. Siadasz w czymś co, na dobrą sprawę, jest niewiele większe od wózka sklepowego. Siadasz - to być może jednak nieodpowiednie słowo w tym wypadku. Lepszym byłoby określenie - zostajesz uwięziony. Abarth 595 Competizione wyposażony jest w fotele kubełkowe, które można opisać na różne sposoby, ale w tym opisie na pewno nie znajdzie się słowo "wygodny". Fotele dają wrażenie siedzenia w dziecięcym foteliku samochodowym, z kolei wnętrze nasuwa skojarzenia z ulubionymi dżinsami, które skurczyły się w praniu. Nie oszukujmy się, to nie jest Maybach. To po prostu Fiat 500, który przeszedł na ciemną stronę Mocy. Do tego jest wyposażony w płócienny, automatycznie zwijany dach w sposób w jaki rolowało się dachy w starych "pięćsetkach". To piękny ukłon wobec historii marki, nieprzydatny zimą, ale nieoceniony wiosną i latem.

Podsumowanie
Abarth 595 Competizione to nie auto praktyczne. Nie jest to też samochód rodzinny. Czym w takim razie jest? To niesamowita zabawka, uliczna katapulta, autko z nieuleczalnym ADHD, które rwie do przodu, gdy tylko mocniej dociśniesz pedał gazu. Za dźwięk wydechu dałby się pokroić niejeden właściciel auta sportowego z V6 pod maską. Z kolei ty, jako kierowca, nie będziesz mógł się uwolnić od myśli o tym samochodzie na długo po tym, jak zaparkujesz i wysiądziesz z tego szalonego Abartha.

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie