Ticketmaster płacił konikom za wykupowanie biletów i podbijanie ceny
Fot: Starstock

Ticketmaster płacił konikom za wykupowanie biletów i podbijanie ceny

Dzięki wykorzystaniu platformy TradeDesk firma zyskiwała dwukrotnie – dzięki marżom z ceny wyjściowej i tej z „rynku wtórnego”.
20.09.2018

Znana na całym świecie platforma biletowa Ticketmaster w tajemnicy rekrutuje współpracowników, których zadaniem jest kupowanie biletów w ramach serwisu i sprzedawanie po zawyżonych cenach na należącym do Ticketmastera TradeDesk – wynika ze śledztwa, jakie przeprowadzili wspólnie dziennikarze „CBC News” i „Toronto Star”. Jednym z dowodów jest film nagrany w czasie Ticket Summit 2018, branżowej konferencji odbywającej się w Las Vegas. W najbliższych dniach reporterzy mają przedstawić kolejne dowody na to, że – o czym szeptało się od dawna – proceder ma charakter systemowy.
Czytaj też: Spektakularna klapa najdroższego filmu w historii Chin 

Koniki wypracowują zysk

Współpraca z konikami opłacała się Ticketmasterowi podwójnie. Dziennikarze CBC podają przykład: jeśli dzięki pierwszej sprzedaży biletu o wartości 209,5 dolarów serwis zyskiwał 25,75 dolara marży, to przy sprzedaży tego samego biletu po zawyżonej cenie 400 dolarów na TradeDesk na konto firmy wpływały kolejne zyski rzędu 76 dolarów. Autorzy dotarli również do tabeli pokazującej zyski koników, a także system premiowy, w ramach którego współpracownicy firmy otrzymywali zniżki za osiągnięcie pułapu sprzedażowego na poziomie pół miliona i miliona dolarów.

Boty, fake konta i hipokryzja 

Ticketmaster miał też przymykać oko na wykorzystywanie fałszywych tożsamości oraz botów do wykupowania biletów – wbrew oficjalnej polityce firmy, która narzuca m.in limit zakupu biletów dla jednej osoby. Co więcej, w ubiegłym roku platforma pozwała konkurentów z Prestige Entertainment za…  wykorzystanie botów przy zakupie biletów na „Hamiltona” – jeden z najpopularniejszych musicali ostatnich lat. Przedstawiciele należącego do Live Nation Ticketmastera na razie nie skomentowali doniesień, ale „pijarowy koszmar”, o którym mówi dla CBC dziennikarz muzyczny Alan Cross, może być dla firmy w nadchodzącym czasie najniższym wymiarem kary.

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie