Co ciekawego przekąsisz na kiermaszach świątecznych w Europie?

Co ciekawego przekąsisz na kiermaszach świątecznych w Europie?

Bo co wypijesz – wiadomo. Bez względu na to, czy nazwą to glögg czy glühwein.
11.12.2018

Budapeszt: kürtös kalács

Nazwa nie do zapamiętania, czyli wiadomo, że węgierska. Smak natomiast do zapamiętania na lata. Jest to drożdżowe ciasto z dziurką w środku, obtoczone w cukrze, cynamonie, czasem orzechach. Wypiekane na żywym ogniu, serwowane na gorąco. W Czechach występuje pod nazwą trdlo. Też ładnie.

 

Bratysława: loksze

Naleśniki, ale żadne tam francuskie crepes, bo w składzie mają ziemniaki, a słowacka gospodyni usmaży je na gęsim smalcu. Nadziewane nie nutellą i konfiturą Bonne Maman (choć nie ma ustawy, która by tego zabraniała), a gęsią wątróbką, gulaszem czy zasmażaną kapustą. Tłuste, ale raz się żyje.

 

Warszawa: podpłomyk

Staropolski specjał, choć w starej Polsce tak naprawdę specjałem nie był – piekło się go na próbę, by sprawdzić, czy temperatura w piecu się zgadza. To taki prosty placek z mąki, soli i wody. Na warszawskim jarmarku serwowany z kurczakiem czy salami i niezwykle udanym dressingiem czosnkowym.

 

Paryż: crepes z bananami i czekoladkami Kinder 

Francuz krzyknąłby „mon dieu”, że ich narodowe danie ktoś profanuje niemiecką czekoladką. Opcjonalnie może być z Nutellą, choć to zestawienie już się nieco przejadło. W niektórych punktach – np. przy kościele Saint Germain posypują dodatko wiórkami kokosowymi. Doskonałe.

 

Tallinn: verivorst

Ładna nazwa określajająca mniej ładne danie. To znana nam dobrze kaszanka, którą brytyjczycy dyplomatycznie nazywają „czarnym puddingiem”. Bez kaszanki Estończyk nie wyobraża sobie świąt. Serwowana z kapustą zasmażaną. Najlepiej smakuje na Raekoja plats – czyli ich malowniczym rynku.

 

Berlin: półmetrowy bratwurst

Publiczne objadanie się kiełbasą przystoi dżentlemenowi tylko na kiermaszach świątecznych. Szczególnie u Niemców, których kiełbaski muszą przy łamaniu wydać dźwięk „knak knak”. Taki właśnie (przy każdym kęsie) wydaje najdłuższy bratwurst w Europie. Jak szaleć, to szaleć.  

 

Zurych: raclette

W Szwajcarii nie ma ludowych przyśpiewek, mniej jest kiełbas, a drewniane chatki pomalowane są na biało. Jest nieco ąę. Pije się winko z Valais, zajada fondue i raclette – najlepsze serwują przy wyjściu z hali dworca w kierunku Bahnhofstrasse. Z grzybkami w occie i cebulką konserwową.

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie