To co wiem: Jamie Oliver
Fot: Starstock

To co wiem: Jamie Oliver

„Wszyscy walczymy o pracowników, więc jeśli myślisz, że można ludzi podle traktować i nie ponieść konsekwencji, jesteś w błędzie” – mówi nam znany brytyjski szef kuchni.
23.01.2019

Wydaje mi się, że jestem raczej dosyć lubiany, ale ludzie, którzy mnie nie lubią, nie lubią mnie z całego serca. Czy się tym przejmuję? Ani trochę. Jestem dosyć konsekwentny, więc nawet ci, którzy za mną nie przepadają, wiedzą, że kieruję się w miarę przyzwoitymi wartościami. Czasami bycie entuzjastycznym i pozytywnie nastawionym do życia po prostu wkurza innych.

Jeśli nic nie robisz, to nic się nie wydarzy, więc próbuj. Podejrzewam, że spieprzam jakieś 30 procent wszystkiego, co robię. Człowiek może odnosić sukcesy tylko wtedy, kiedy czegoś próbuje i nie boi się dostawać po dupie.

To co wiem: Gordon Ramsay 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Jamie Oliver (@jamieoliver)

Wcale już nie uchodzi za fajne ani nie jest często spotykane, żeby szef kuchni był kompletnym dupkiem. To dobrze. A do tego wszyscy walczymy o pracowników, więc jeśli myślisz, że można ludzi podle traktować i nie ponieść konsekwencji, jesteś w błędzie.

Jeśli wrzucisz frazę „Jamie Oliver” do wyszukiwarki Google Images, przekonasz się, że przez ostatnie 20 lat nie prezentowałem się jakoś szczególnie interesująco. Ot, zbiór najróżniejszych, nieprzemyślanych fryzur.

Nie dogaduję się z Marco Pierre Whitem, a szkoda. Wywarł na mnie wielkie wrażenie, gdy byłem nastolatkiem, ale on mnie nie znosi, a jeśli mam być szczery, ja za nim też jakoś specjalnie nie przepadam. Oczywiście świetnie byłoby się pogodzić – i pewnie kiedyś się to stanie – ale nic na siłę.

Sposób na kaca? Poza wodą – i może witaminami Berocca – kopiasta łyżeczka do herbaty kminku powinna pomóc. Trochę trudno przełknąć, ale działa.

Po raz pierwszy poczułem się smutny jakieś cztery lata temu. Jestem niezwykle optymistycznym człowiekiem, ale nagle odkryłem, że tylko udawałem szczęśliwego, i nie wiedziałem, dlaczego. Nie martwię się, a to – okazuje się – jest problem. Rzecz w tym, że nie zdawałem sobie sprawy z tego, jak skomplikowany świat wybudowałem wokół siebie. Najpoważniejszym problemem okazał się notoryczny niedobór snu. Spałem może trzy i pół godziny na dobę. Postanowiłem więc jak najszybciej się z tym uporać.

Złe maniery wyprowadzają mnie z równowagi. Gdy w autobusie ktoś będący w pełni sił nie ustąpi miejsca starszej osobie albo kobiecie w ciąży, zalewa mnie krew. Ludzie, którzy się rozpychają, też doprowadzają mnie do szału.

Inspirują mnie kobiety. Są często bezpretensjonalne i bardziej refleksyjne. Jeśli idzie o kuchnię, wiedzą na przykład, jakie produkty są akurat dostępne albo na co jest sezon, a do tego mają odwagę powiedzieć: „Mam gdzieś, czy tak się to sieka, ja wolę taką metodę, więc się goń”. Lubię to.

Nie lubię oglądać siebie w telewizji, więc raczej tego nie robię. Nie jest miło słuchać własnego głosu.

Są ludzie, którzy widzą szklankę w połowie pełną, i tacy, którzy widzą ją w połowie pustą. Wiem, z kim chcę się zadawać. „Do połowy puści” ludzie wysysają z ciebie życie.

Szczerość i prostolinijność jest moim asem w rękawie. Zawsze robię to, co mówię, a jeśli mówię, że czegoś chcę spróbować, próbuję. W przeciwieństwie do innych celebrytów nigdy nie robiłem niczego kontrowersyjnego, co można by potem wyciągnąć i użyć przeciwko mnie. Jestem do bólu nudny i przewidywalny.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Jamie Oliver (@jamieoliver)

Kiedyś całkiem nieźle radziłem sobie z oszczepem. Rzucałem w granicach 50 metrów. Całkiem okej.

Jestem wart jedną dziesiątą tego, co o mnie mówią. W każdym razie na pewno nie żyję ekstrawagancko. Pieniądze to stabilność, ale to nie kasa mnie motywuje.

W ciągu kolejnych dziesięciu lat chciałbym być więcej z rodziną, podróżować po Indiach, Peru, i organizować więcej imprez. Więcej grać w karty. I więcej pić whisky, tequili, cachacy, burbonu. Więcej gotować – lubię być w kuchni restauracji, tam się czuję komfortowo. Aha, i liczę na więcej czasu spędzonego w hamaku.

Wysłuchał Ben Mitchell. Tekst ukazał się w numerze 1/2017

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie