"Za to też mi płacą" - Tom Hardy
Fot: Starstock

"Za to też mi płacą" - Tom Hardy

Tom Hardy jest fanem tatuaży. Ma ich naprawdę sporo.
08.11.2017

Rysunki na ciele obok imienia obecnej żony (jak również inicjałów byłej), przedstawiają zarys Londynu na tle nieba, chińskiego smoka, Madonnę z dzieciątkiem oraz Buddę z kałasznikowem.

Z  kolejnym tatuażem trzydziestodziewięcioletni Tom Hardy jakoś się nie spieszy. – Jeszcze go nie zrobiłem – mówi wesoło, zaciągając się elektronicznym papierosem – bo jest beznadziejny.

Przegrany zakład  i tatuaż "Leo wszystko wie"

O co chodzi? O zakład z Leonardo DiCaprio, u którego boku Hardy zagrał w filmie „Zjawa” (reż. Alejandro González Iñárritu). Panowie założyli się, że Hardy dostanie nominację do Oscara za drugoplanową rolę nieokrzesanego, bezwzględnego łowcy skór. Stawką był tatuaż wybrany przez zwycięzcę. Hardy przegrał. – Na karteczce samoprzylepnej DiCaprio naszkicował projekt rysunku. Napisał ‘Leo wszystko wie’ tym swoim ch... charakterem pisma. Ha! Powiedziałem mu, że dam sobie to wytatuować pod warunkiem, że napisze to jak człowiek.

Tatuaże zdobiące ciało Toma Hardy’ego upamiętniają ważne wydarzenia i ludzi w jego życiu. Kobiety, które kochał, rodzinę i wszystko, na czym mu zależy. Znalazło się również miejsce (wewnętrzna strona ramienia) na nazwisko jego agentki, Lindy King. Obiecał jej, że zrobi sobie ten tatuaż, jeżeli wprowadzi go do Hollywood. O tym, że wywiązała się z zadania, świadczą takie filmy jak „Zjawa”, „Mad Max: Na drodze gniewu” (reż. George Miller) czy „Mroczny rycerz powstaje” (reż. Christopher Nolan).

Hardy lubi grać gangsterów, łajdaków i psychopatów

Hardy należy i trochę nie należy do Hollywood. Seksowny, z zamglonym wzrokiem i umięśnionym torsem, mógłby grać przystojnych amantów. Nie przyjmuje jednak ról,do jakich predestynują go warunki fizyczne. Woli grać gangsterów, łajdaków, psychopatów.

I jest w tym naprawdę dobry. Na ekranie widać jego charyzmę, która stawia aktora na szczycie listy marzeń wielu reżyserów. On jednak często odrzuca propozycje zagrania w wielkich, kasowych produkcjach na rzecz niszowych, bardziej oryginalnych filmów, gdzie może eksperymentować. Należy też do tych gwiazd, które milczą na temat swojego życia prywatnego. Jest za to szczery do bólu, jeśli chodzi o karierę zawodową.

Hardy nie należał do wzorowych uczniów

Tom urodził się 15 sierpnia 1977 roku jako jedyne dziecko Edwarda „Chipsa” Hardy’ego, pracownika agencji reklamowej i komediopisarza oraz malarki Anne. Dorastał w East Sheen, na przedmieściu w zachodnim Londynie. Uczył się w dobrych prywatnych szkołach, ale „nie należał do wzorowych uczniów”. W tamtych czasach interesował się teatrem tylko przelotnie, chociaż rodzice zachęcali go do tego, bo, jak mówi: – mimo uprzywilejowanej sytuacji uczyłem się poniżej swoich możliwości i zdesperowani rodzice postanowili wymyślić mi jakieś zajęcie.

 

 

Post udostępniony przez Tom Hardy (@tomsohardy)

Potem było tylko gorzej. Do słabych wyników w nauce doszły poważne problemy z zachowaniem – Tom z kolegą zostali złapani z bronią w skradzionym mercedesie. Pojawiły się też alkohol i narkotyki. – W głębi duszy chciałem się z tego wyrwać – mówi. – Ale jak już raz cię na czymś złapią i zostaniesz napiętnowany, to lecisz jak ćma do ognia. Wszyscy i tak mają cię za wykolejeńca. Niczego innego się po tobie nie spodziewają. To wielka szkoda. Znałem mnóstwo ludzi, którzy się w czepku urodzili  – i już nie żyją. Zmarli tragicznie i to zupełnie niepotrzebnie.

Pierwsze wielkie role - "Kompania braci" Spielberga i "Helikopter w ogniu" Scotta

Nie wiadomo do końca dzięki komu, ale Hardy trafił do londyńskiego Drama Centre. Szybko zaczął stawiać pierwsze kroki w zawodzie aktora – dostał role w dramacie wojennym Stevena Spielberga „Kompania braci” i „Helikopterze w ogniu” Ridleya Scotta. Obie produkcje miały swoją premierę w 2001 roku.

Mimo że wystartował z tak wysokiego poziomu, omal tego nie zaprzepaścił. – Wtedy sprzedałbym własną matkę za działkę cracku – przyznał kiedyś. I opowiedział, jak obudził się na londyńskiej Old Compton Street w kałuży krwi i wymiocin, z fajką do kokainy w ręce. Innego dnia był umówiony z reżyserem Johnem Woo w Hollywood. Ale zamiast stawić się na spotkanie, ocknął się ledwie żywy w centrum Los Angeles, w łóżku obok obcego nagiego mężczyzny, z bronią i kotem (również mu nieznanym).

W przeszłości pojawiły się używki. Dziś Tom Hardy jest czysty

Jak mówi, to był czas, gdy brutalnie zderzył się z rzeczywistością. – Regularnie zdarzały się rzeczy, które uświadamiały mi: ‘Tom, musisz się wreszcie obudzić, bo naprawdę masz ważniejsze rzeczy do zrobienia. A ty wciąż wikłasz się w jakieś absurdalne sytuacje, chociaż dostałeś ogromną szansę’. Wówczas powiedziałem sobie stanowczo, że nie mogę marnować życia, kiedy mam tyle ciekawych rzeczy do zrobienia. Od 2003 roku jest trzeźwy i czysty.

 
Cały tekst autorstwa Mirandy Collinge ukazał się w Esquire 02, marzec/kwiecień 2017 

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie