Moja nowa twarz – wywiad z Mateuszem Kościukiewiczem
AKPA

Moja nowa twarz – wywiad z Mateuszem Kościukiewiczem

„Dojrzałem, doceniłem zwyczajność, zmieniłem się – moje role również powinny ulec zmianie” – mówi aktor w rozmowie z Piotrem Guszkowskim.
13.04.2018

Spotykamy się zaraz po sesji zdjęciowej do tego wydania „Big Black Booka”. Odkąd Mateusz Kościukiewicz wrócił z festiwalu w Berlinie, telefony się urywają. Przestał już nawet odbierać. Wszyscy chcą rozmawiać o „Twarzy”, filmie uhonorowanym Srebrnymi Lwami. To kolejny film, który nakręcił z żoną Małgorzatą Szumowską. Efektem była jego przełomowa rola, jak sam przyznaje, a przecież ma tych ról na koncie sporo.

Do kina wdarł się przebojem. Wydawał się idealnym materiałem na buntownika, kimś w rodzaju polskiego Jamesa Deana. Kogoś takiego polskie kino potrzebowało. Zaczęto w nim widzieć odbicie bohaterów, których grał – szczególnie frontmana punkowej kapeli z filmu „Wszystko, co kocham” Jacka Borcucha, od którego tak naprawdę wszystko się zaczęło. Potem była „Matka Teresa od kotów” inspirowana opowieścią o matkobójczej zbrodni (warta laurów na festiwalu w Karlowych Warach i Nagrody im. Zbyszka Cybulskiego) czy „Bez wstydu” o zakazanej miłości do Agnieszki Grochowskiej. Mateusz zyskał opinię nieobliczalnego. Nie uznawał kompromisów. W wywiadach, jeśli już ich udzielał, zwykle mówił, co myślał. Często dosadnie.

Dziś jest zupełnie gdzie indziej. zdążył ochłonąć. Poukładał sobie życie razem z Małgorzatą Szumowską, został ojcem. A na zmianę wizerunku pracuje kolejnymi rolami. Efekt już zresztą widać.

 

Post udostępniony przez Mateusz Kościukiewicz Fans (@mateuszkosciukiewicz.fans)

Tylko w zeszłym roku oglądaliśmy go w trzech produkcjach. „Amok” przyniósł postać inspirowaną Krystianem Balą, pisarzem skazanym za morderstwo, które opisał w książce. W „Gwiazdach” podążał wyboistą drogą Jana Banasia – nieco zapomnianego piłkarza, bez którego nie byłoby sukcesów Orłów Kazimierza Górskiego. Był wreszcie „Najlepszy”, gdzie bohater Kościukiewicza należał do duchów przeszłości nawiedzających Jerzego Górskiego, narkomana próbującego wygrać z nałogiem poprzez sport. Po drodze jeszcze docenione za granicą „W imię…”, „Bilet na księżyc” i „Panie Dulskie”, ale też scenariusz przebojowego „Disco polo” napisany wspólnie z Maciejem Bochniakiem.

Jednak dopiero film „Twarz” zmienił podejście Mateusza do zawodu. Całkowicie. Jak ta rola zostanie odebrana w Polsce? Na pewno namiesza. Ale przecież o to w kinie chodzi.

-Nie przepadasz za wywiadami i za pokazywaniem sie w mediach. Łatwo było cię namówić na sesję?

-Nie czuję, że to mój świat. Ja jestem od grania. Ale oczywiście traktuję swoją pracę serio. Decyzja o udziale w filmie to przecież nie tylko zobowiązanie artystyczne. Rolą aktora jest również angażowanie się w promocję.

- Widziałeś siebie już w niejednym wydaniu, każda rola to inny wygląd, fryzura, strój.

- Taka praca.

- A co pomyślałeś, kiedy zobaczyłeś w lustrze efekt charakteryzacji do filmu „Twarz”?

-Z Waldemarem Pokromskim, fantastycznym specem od charakteryzacji o międzynarodowej renomie, zrobiliśmy pierwsze przymiarki, założył mi moją nową twarz – zniekształconą, okropną, właściwie nie tyle twarz, co ryj. Uwierz mi, efekt był piorunujący. Nie musiałem nic robić, a i tak najbliżsi, którzy mi wtedy towarzyszyli, momentalnie zaczęli mnie traktować zupełnie inaczej. zrozumiałem wtedy, jaką dostałem szansę. Zresztą, już gdy zaczynaliśmy pracę nad filmem, wiedziałem, że będzie to dla mnie przełomowa rola.

-Dlaczego?

- Twarz to wizytówka człowieka, po której jesteśmy oceniani, zanim ktoś zdąży spojrzeć głębiej. Na planie praktycznie nie zdejmowałem maski, z czasem nie czułem nawet, że ją na sobie mam, było mi obojętne, jak wyglądam. To wyjątkowe doświadczenie – aktorskie, ale też najzwyczajniej ludzkie. Towarzyszył mu rodzaj olśnienia, który będzie rzutował na moją dalszą pracę w zawodzie. <am wrażenie, że osiągnąłem głębszy poziom wtajemniczenia i samoświadomości. Poza tym mogłem wrócić do fascynacji Grotowskim czy teatrem antycznym z początku mojej edukacji, refleksji nad istotą tego zawodu. Niesamowite, że będąc schowanym za maską, aktor zdziera z siebie maskę wstydu. Jest ukryty, pozbawiony bagażu ról, z którymi jest identyfikowany, cech, które są mu przypisywane.

Cały wywiad znajdziecie w najnowszym  numerze Big Black Booka (wiosna/lato 2018)

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie