Czy zmiany w przyznawaniu Oscarów sprawią, że rozdanie nagród będzie ciekawsze?
istock

Czy zmiany w przyznawaniu Oscarów sprawią, że rozdanie nagród będzie ciekawsze?

Szczerze – mamy pewne wątpliwości.
09.08.2018

Po ostatniej, legendarnie wręcz nudnej (i cieszącej się najmniejszym zainteresowaniem telewidzów w historii) gali rozdania Oscarów, Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej zdecydowała się na kilka zmian, które mają uatrakcyjnić formułę wydarzenia. W 2019 roku zwycięzców poznamy wcześniej niż planowano (9 lutego), transmisja gali będzie krótsza (potrwa 3 godziny), część nagród zostanie przyznana poza anteną, a wisienką na torcie jest wprowadzenie nowej kategorii, w której nagradzane będą filmy „popularne”.

Czytaj też: Największe przedsięwzięcie kinowe w dziejach - Marvel Cinematic Universe 

Nagroda pocieszenia dla MCU 

Akademia nie poinformowała, czym tak naprawdę będą różniły się „dobre” filmy od „popularnych”. Choć w ostatnich latach w kategorii „najlepszy film” często triumfowały dzieła o „skromnym” potencjale komercyjnym (czyli zarabiające ok. 100 mln dolarów, jak „Birdman” czy  „Spotlight”), to popularność do tej pory nie przeszkadzała takim filmom, jak „Władca Pierścieni: Powrót króla” czy „Titanic” w sięganiu po najważniejsze statuetki. Trudno spodziewać się, by twórcy bijących rekordy popularności „Czarnej Pantery” czy „Avengers: Wojny bez granic” ucieszyli się z nagrody za „film tak popularny, by przyciągnąć widzów i wyciągnąć galę Oscarów z kryzysu, ale nie dość dobry, by rywalizować z dziełami Guillermo del Toro”.

Wg reguł rynku 

Problemem nie wydaje się też długość transmisji czy to, że kategorie techniczne są niezbyt atrakcyjne dla widzów. Akademia zdaje się ignorować fakt, który ekspertom od sztuki filmowej nie powinien umknąć – że w ostatecznym rozrachunku nie chodzi o nagrody ważne i ważniejsze, tylko o to, jak się o nich opowie. Z kolei Oscar dla blockbusterów przypomina Nobla dla Boba Dylana – ani legendarnemu muzykowi, ani kasowej „Czarnej Panterze” te nobliwe wyróżnienia nie są do niczego potrzebne, sprawiają natomiast wrażenie, że kapituły prestiżowych rozpaczliwie – i nieudolnie - próbują przystosować się do medialnej i rynkowej rzeczywistości.

 

Komentarze

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo