Najciekawsze premiery płytowe tygodnia

Najciekawsze premiery płytowe tygodnia

W dzisiejszym przeglądzie dominują weterani, którym daleko do emerytury. Udowadniają to nowymi albumami – eksperymentalnymi, poszukującymi i zapraszającymi do wielogodzinnych podróży.
14.09.2018

Aphex Twin – Collapse EP

Choć Richard D. James nie skończył jeszcze nawet 50 lat, to już od co najmniej dwóch dekad cieszy się ikonicznym statusem, nie tylko w środowisku muzyki elektronicznej. Jednym z powodów tego kultu jest nieustanny eksperyment – Aphex Twin to gwarancja niespodziewanego. Na niespełna półgodzinnej epce „Collapse” muzyk już w pierwszym utworze udowadnia, że ma więcej prowadzących w nieznane pomysłów niż zastępy zachowawczych producentów aspirujących do przejęcia schedy po mistrzu. Zerknijcie tylko na teledysk i posłuchajcie „T69 Collapse” – na znakomitą resztę nie trzeba będzie was namawiać.

Low – Double Negative

Jeśli wydaje wam się, że Low to legendy slowcore’u z Minnesoty, to oczywiście macie rację. Na 12 albumie zespołu nie usłyszymy jednak snujących się gitar, ponurego kolędowania, statycznego basu i podniosłych partii wokalnych – a przynajmniej nie w takim kształcie, do jakich przyzwyczaiło nas to trio. Zamiast nich otrzymujemy ambientowe tekstury, elektroniczne szumy i zgrzyty, dobiegający często jakby z innego świata wokal i piękne melodie, zanurzone głęboko w muzycznej magmie. Po prawie 25 latach, jakie minęły od debiutu, na swoim dwupłytowym opus magnum zespół wymyślił się na nowo z pięknym skutkiem.

 

Paul Weller – True Meanings

Nie wszystkie projekty Wellera po rozwiązaniu The Jam i Style Council można uznać za wyjątkowo udane.  Nie można jednak mu zarzucić, by stał w miejscu – w swojej karierze sięgał po funk, post-punk, r’n’b, kameralną balladę, jazzowe akordy i barokową wręcz ornamentykę. Na „True Meanings” jest prościej – po gatunkowe hybrydy zapraszamy do płyty numer 1 i 2 – ale okazuje się, że w prostym, folkowym wydaniu, kojarzącym się nieco z nagraniami Nicka Drake’a (partie smyczków) skrzyżowanymi gdzieniegdzie z surowością wczesnego Neila Younga, doświadczonemu muzykowi bardzo do twarzy.  

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie