To co wiem: Anton Corbijn
Fot: Starstock

To co wiem: Anton Corbijn

Dave Gahan, David Bowie, Robert De Niro, Clint Eastwood, Stephen Hawking – holenderski fotograf Anton Corbijn kierował obiektyw aparatu na największych. Zaprojektował ikoniczne okładki płyt, zrealizował znakomite filmy. Jego prac nie sposób pomylić z dokonaniami innych fotografów.
04.12.2018

Ojciec, dziadek, a nawet pradziadek byli pastorami. Wszyscy członkowie mojej rodziny uważali, że zawdzięczają swoje sukcesy Panu Bogu. A ja w końcu nigdy nie stałem się pobożny. Możliwe, że fotografią zająłem się właśnie dlatego, że zbyt często oglądałem puste ściany kościołów.

Niestety, nie jestem członkiem zespołu Depeche Mode. Zdjęcia i teledyski – to wszystko, co dla nich zrobiłem i jestem szczęśliwy, że tak się stało.

W listopadzie 1979 roku przez dwa tygodnie fotografowałem zespół Joy Division i jednego poranka podałem wokaliście Ianowi Curtisowi rękę, żeby się przywitać. On spojrzał w moją stronę i poszedł dalej, potraktował mnie jak powietrze. Następnym razem widziałem go już martwego.

Lubię mieć wszystko pod kontrolą.

Czytaj też: To co wiem - Tomasz Stańko 

Samowystarczalność i więcej pieniędzy 

Kiedy bierzesz się do robienia filmu pełnometrażowego, zawsze znajdują się ludzie, którzy wtrącają się w jego realizację i musisz do upadłego bronić swojego punktu widzenia. W przypadku teledysków jest prościej: sam jesteś sobie szefem.

Najważniejsze w życiu są miłość i przyjaźń. W następnej kolejności – zdrowie i dobre jedzenie.

Kiedy spotykam ludzi robiących sobie selfie, zastanawiam się, po co to robią? I dochodzę do wniosku, że żyjemy teraz w bardzo egoistycznych czasach.

Raz wystąpiłem w roli perkusisty Depeche Mode w programie BBC. Na tym moja kariera muzyczna się skończyła.

Nie mam dzieci, bo cały czas jeżdżę po świecie. Taki tryb życia wykończyłby każdą rodzinę.

Jestem z natury nieśmiałym chłopakiem, takim, który na imprezie podpiera ścianę. Kamera pomaga się przełamać. Biorę ją i przebijam się przez tłum prosto do sceny.

Raz Dieter Meier z zespołu Yello powiedział mi: „Powinieneś brać więcej pieniędzy za swoje zdjęcia”. Tak zrobiłem. Ta rada nigdy mnie nie zawiodła.

Nie mam zestawu specjalistycznego oświetlenia, agentów, pomocników, producentów. Po prostu spotykam się z ludźmi i fotografuję ich. W ten sam sposób pracowałem w Holandii. Kiedy miałem siedemnaście lat, byłem przestraszony i fotografowałem wszystko, jak leci.

Kiedy w 1972 roku zaczynałem pracować jako fotograf, pierwsi zapłacili mi, zdaje się pięćdziesiąt dolarów, chłopaki z zespołu The Rocking Tigers z holenderskiego miasteczka Groningen. Więcej nigdy o nich nie słyszałem.

Nawet w komórce na miotły można stworzyć arcydzieło.

Stuprocentowe oszukaństwo 

Czytaj też: Dave Gahan - depesz idealny 

Mick Jagger nigdy by się nie zgodził przebrać za kobietę, gdybym powiedział mu o tym przed zdjęciami. Niczego nie podejrzewał, mimo że w studiu wisiała sukienka w jego rozmiarze.

Dave Gahan jest takim przystojniakiem, że lepiej nie robić sobie z nim wspólnych zdjęć – przy nim każdy będzie wyglądać na nieudacznika.

Sądzę, że po naszym pierwszym spotkaniu Dave pomyślał, że mam nierówno pod sufitem. Robiłem zdjęcia Depeche Mode na okładkę „New Musical Express”. Gahan miał jaskraworóżową koszulę. Umieściłem go pośrodku, a resztę muzyków za nim. Potem ustawiłem ostrość na nich, a Gahan pozostał rozmyty.

Fotografowałem ludzi na pustyni, na cmentarzu, w oceanie, w toalecie, w łóżku, w bunkrze – wszędzie czułem się komfortowo.

Po nakręceniu ponad stu teledysków nauczyłem się jednego: nie wyglądać głupio.

Z muzykami jest łatwiej pracować niż z aktorami. Aktorzy są przyzwyczajeni do odgrywania roli i dlatego zapominają, jak wyglądają w rzeczywistości. Muzycy są inni: sami tworzą piosenki i nawet ciuchy noszą takie, jakie chcą.

Płacić za teledysk milion dolarów – to stuprocentowe oszukaństwo.

Pamiętam, jak Michael Stipe z R.E.M. zadzwonił do mnie po spotkaniu z Dave’em Gahanem. Powiedział, że wyglądał na kompletnie zagubionego i że powinienem z nim porozmawiać. To było na tydzień przed przedawkowaniem Dave’a. Potem Gahan przestawił się na zdrowy tryb życia i wreszcie zaczęliśmy nadawać na tych samych falach.

Gdybym trafił na wojnę, podejrzewam, że skończyłbym z fotografowaniem.

Lubię nie myśleć o przyszłości.

Kiedy byłem mały, nie miałem przyjaciół. Teraz mam ich dosłownie kilku.

Tekst ukazał się w pierwszym tegorocznym numerze "Esquire'a". 

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie