Paweł Sołtys: "Niewiele rzeczy wiem na pewno"
Zdjęcie: Sebastian Ciuliński/ Studio MMP

Paweł Sołtys: "Niewiele rzeczy wiem na pewno"

Z zawodu, jak mówi, jest muzykiem, ale do dzisiaj odczuwa przerażenie przed wyjściem na scenę. Nie chce, żeby nazywać go artystą. Wszyscy znają go jako Pablopavo, pod tym pseudonimem napisał setki piosenek. Książkę, jak dotąd, wydał jedną, za to bardzo dobrą.
15.12.2018

Nie jestem pisarzem. Mój ojciec powiedział mi kiedyś, że prawdziwym pisarzem jest człowiek, który napisał dwie książki, bo jedną to każdy głupi potrafi. Jestem przede wszystkim muzykiem, to mój zawód, wykonuję go od piętnastu lat. Ale oczywiście jeśli ktoś nazywa mnie pisarzem, jest to dla mnie nobilitujące.

Bałem się, że moja książka „Mikrotyki” będzie postrzegana przez pryzmat mojej działalności muzycznej. Że ludzie wezmą mnie za kolejnego muzyka, który postanowił napisać książkę, bo już nie miał co w życiu robić. Chciałem, żeby była oceniana jako książka z ambicjami literackimi, a nie wybryk. Z drugiej jednak strony myślałem, że skończy się na sprzedaży pięciuset egzemplarzy i dwóch recenzjach, a wydarzyły się rzeczy niepomiernie większe.

Szwung 

Przy pisaniu ważniejsze jest dla mnie raczej „jak” niż „co”. Chcę, żeby moje zdania miały melodię i szwung. Teraz zbyt wiele książek jest pisanych przezroczystym, „gazetowym” językiem. Tymczasem wszystko można napisać pięknie albo niepięknie. Ja chciałbym robić literaturę piękną.

Pisanie piosenek i pisanie prozy to zupełnie inna robota. Piosenki jest mi łatwiej pisać i nic dziwnego – napisałem ich w życiu z pięćset. Piosenka ma wprawdzie pewne ograniczenia formalne, musi współgrać z muzyką, ale mi paradoksalnie te ograniczenia  pomagają, od początku mam jakiś szkielet. Z prozą jest trudniej, bo musisz pilnować się samemu. Poza tym w piosence więcej uchodzi. W połączeniu z melodią obronią się nawet rzeczy na granicy kiczu. Na papierze zawsze będą razić, więc trzeba je wycinać.

Stropienie.

Opublikowany przez Pablopavo Wtorek, 3 grudnia 2013

Działaj i nie trać czasu 

Zawsze wydawało mi się, że jestem leniwy, dopóki nie zacząłem robić tego, co naprawdę sprawia mi przyjemność. Od 2005 roku wydałem szesnaście płyt. To więcej niż płyta na rok. Jestem pracowity, muszę jedynie robić to, co lubię. 

Tylu moich bardziej utalentowanych kolegów nie ma szans, by żyć z muzyki. Jeśli los dał szansę właśnie mnie, byłbym ostatnim sukinsynem, gdybym leżał i ćpał koks zamiast nagrywać płyty. Jeśli dostałeś szansę – działaj i nie trać czasu.

Cały wywiad Radosława Pulkowskiego z Pawłem Sołtysem znajdziesz w najnowszym numerze "Esquire'a", w którym rozmawiamy też m.in z Tomem Hardym, Łukaszem Orbitowskim i Bartłomiejem Topą. Sprawdź, co jeszcze dla ciebie przygotowaliśmy. 

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie