Jeff Koons: genialny oportunista
Fot: Starstock

Jeff Koons: genialny oportunista

Wielu zarzuca mu, że najcenniejszą lekcję na temat sztuki wyciągnął z czasów pracy na Wall Street, jednak jeden z najbogatszych artystów świata lekceważy takie opinie. "Sztuka, którą robię, odpowiada moim potrzebom intelektualnym" - przekonuje.
16.05.2019

Sławę przyniosła mu porcelanowa rzeźba Michaela Jacksona, obejmującego szympansa Bubbles. Wykonana w 1988 roku, należała do serii nazwanej „Banality”. Choć równie dobrze mogłaby nazywać się „camp”. I uchodzić za wzorzec z Sevres kiczu, o ile jeszcze nie uchodzi. Uważany przez część krytyków za cwanego oportunistę, którego rzeźby to nic innego niż cyniczna próba wyciągnięcia pieniędzy od nieznających się na sztuce bogaczy, jest jednocześnie ulubieńcem kuratorów najlepszych muzeów. Wystawiały go Whitney w Nowym Jorku, Beyeler w Bazylei czy londyńska Serpentine Gallery. Powód? Przyciąga tłumy.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Jeff Koons (@jeffkoons)

 

Ale nie tylko. Koons ma też wyczucie czasu. Zawsze zabiera głos na aktualny temat. Czasem ku powszechnemu oburzeniu. Przykładem protest francuskich ludzi kultury domagających się, by Paryż odmówił instalacji memoriału Koonsa ku czci ofiar zamachu w Paryżu. Mowa o „Bukiecie tulipanów”, wzorowanym na dłoni Statuy Wolności, podarowanej onegdaj Amerykanom przez Francuzów. Tyle że zamiast pochodni dłoń Koonsa trzyma pęk kolorowych kwiatów.

Przeczytaj też pozostałe sylwetki najlepiej zarabiających artystów świata, które znalazły się w ostatnim numerze naszego "Big Black Booka"

Artysta z Wall Street 

Urodzony 63 lata temu w Pensylwanii, w rodzinie dekoratora wnętrz i szwaczki, Koons po ukończeniu studiów w Chicago i Baltimore przeniósł się do Nowego Jorku. By się utrzymać, początkowo handlował na Wall Street. Złośliwi twierdzą, że to tam pojął, że na wszystko znajdzie się kupiec.

Fortunę zapewniła mu choćby seria „Balonowych psów”, odlanych ze stali na wzór dmuchanej zabawki. Jeden z pięciu oryginalnych egzemplarzy sprzedano na aukcji za blisko 60 mln dolarów. Dziś ich kopie wypełniają halle biurowców, amerykańskich placówek dyplomatycznych, domów oligarchów, naftowych milionerów i w ogóle milionerów.

Cicciolina i podwykonawcy 

Krytycy zarzucają mu narcyzm, co sam Koons potrafił zresztą zupełnie dosłownie potwierdzić cyklem rzeźb „Made in Heaven” pokazujących go w różnych pozycjach seksualnych z Ciccioliną. Małżeństwo z tą węgierską mega gwiazdą porno lat 80. Przetrwało ledwie trzy lata, jednak to właśnie te prace uważane są za najciekawsze w całej jego karierze.

Koons nie tworzy dzieł osobiście. Dostarcza tylko pomysł, zaś wykonaniem zajmuje się armia malarzy, rzeźbiarzy i rzemieślników w jego studiu w Chelsea. – Robię sztukę, jaką robię i odpowiada ona na moje potrzeby intelektualne – stwierdził w jednym z wywiadów Koons.

Autor: Michał Zaczyński 

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie