Łukasz Orbitowski: „Artysta musi być także biznesmenem”
Zdjęcie: Radek Polak

Łukasz Orbitowski: „Artysta musi być także biznesmenem”

Jeden z najlepszych prozaików opowiada „Esquire’owi” m.in o rzemieślniczym stosunku do pracy pisarza i rodzaju wrażliwości, która pomaga w odniesieniu literackiego sukcesu.
01.02.2019

Kiedy patrzę wstecz na swoją karierę, to myślę, że mając tę wiedzę, którą mam teraz, parę rzeczy zrobiłbym inaczej. Na pewno z mojego dorobku wyleciałoby kilka książek. Dziś wiem, że nie powinno się pisać o wszystkim. Lepiej jest pozwolić tematom trochę poleżeć. Nie napisałem nic, czego musiałbym się wstydzić, ale sądzę, że napisałem za dużo.

Żeby zrobić karierę literacką, potrzebne są przede wszystkim upór i konsekwencja. Albo inaczej: jeśli masz miękkie serce, to musisz mieć twardą dupę. Showbiz i rynek wydawniczy tego wymagają. Ja i moi piszący rówieśnicy odnieśliśmy sukces dopiero przy okazji piątej czy szóstej powieści. Spójrz na Szczepana Twardocha, Kubę Żulczyka czy Jakuba Małeckiego. Literatura to nie jest projekt, który wypala od razu. Mnie zajęło to mniej więcej dekadę. Pisarz nie jest ani kolorowym ptakiem, ani lwem, który ryczy. Jest raczej mułem, który prze naprzód bez względu na wszystko. A najgorsze jest to, że kiedy zaczynasz, to wcale nie wiesz, czy dojdziesz do celu.

Czytaj też: "Jestem słaby w zmyślaniu" - mówi "Esquire'owi" Szczepan Twardoch. Przeczytaj całą rozmowę z autorem "Królestwa" 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Łukasz Orbitowski (@lukaszorbitowski)

Artysta i biznesmen 

Nie można negocjować umowy wydawniczej bez udziału prawnika. W ogóle każda podpisana umowa musi być poprzedzona okresem negocjacyjnym. Trzeba walczyć o swoje, trzeba się cenić i szanować swoją pracę. Trudno, żeby czytelnik uwierzył w wartość twojej pracy, jeśli ty sam w nią wątpisz. Przez lata byłem niesłychanie naiwny, cieszyłem się z tego, że mogę wydać książkę. To była głupia i szkodliwa postawa. Artysta musi być także biznesmenem.

Od artysty wymaga się wrażliwości, tego, żeby przeżywał świat głębiej od innych. Jednak z drugiej strony ten wrażliwiec musi też być twardzielem, który się nie poddaje. Żeby odnieść sukces w literaturze, trzeba połączyć jedno z drugim. Tylko pod takim warunkiem to może ci się udać.

Motywuje mnie wyłącznie lęk o jutro. Każda kolejna porażka ten lęk wzmaga, bo wybija mnie z poczucia samozadowolenia i materialnej stabilności. Gdybym zawsze wygrywał, to pewnie nie pracowałbym zbyt ciężko.

Ciekawsze historie 

Kiedyś pisałem więcej. Wydaje mi się, że jako facet, który ogłasza mniej więcej jedną powieść na dwa lata, nie tyle piszę dużo, co raczej spełniam normę panującą dziś w branży wydawniczej. Poza tym, do cholery, jestem zawodowym pisarzem, więc co mam robić? Moim głównym zajęciem jest praca twórcza. Tak jak lekarz przyjmuje chorych, ja piszę książki. Do pracy twórczej mam rzemieślniczy stosunek.

Książek jest bardzo dużo, są drogie i jeśli ktoś prosi czytelnika o uwagę, to lepiej żeby miał coś konkretnego do zaoferowania.

Bardzo odradzam pisanie o sobie. Co czytelnika obchodzi Łukasz Orbitowski, skoro na świecie jest tyle ciekawszych historii do opowiedzenia?

Rozmawiał Radosław Pulkowski. Całą rozmowę znajdziesz w nowym numerze "Esquire'a". 

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie