Erudyci, outsiderzy, ikony: najciekawsze premiery płytowe tygodnia

Erudyci, outsiderzy, ikony: najciekawsze premiery płytowe tygodnia

Nowa płyta Ariany Grande to kolejny dowód na to, że warto tę artystkę postrzegać nie przez pryzmat portali plotkarskich, ale przez świetne dokonania muzyczne. Czego jeszcze powinniście posłuchać w ten weekend?
08.02.2019

Cass McCombs „Tip Of The Sphere”

Cass McCombs od lat kolekcjonuje wydania płyt Beatlesów z całego świata, i słychać to w wielu fragmentach najnowszego albumu songwritera – m.in. w „Absentee” czy „Real Life”. Oprócz tego w płytotece artysty znajdziemy na pewno dokonania Greatful Dead i Neila Younga, klasyków outlaw country i folkowych bardów, ale choć wszystkie te wpływy pojawiają się na „Tip Of The Sphere”, to nie sposób nie zauważyć, że w zderzeniu z osobowością i talentem McCombsa tworzą całość nieporównywalną do muzyki żadnego współczesnego kompozytora. Warto poświęcić trochę czasu temu niełatwemu albumowi - odpłaci z nawiązką.

Ariana Grande „Thank U, Next”

Ubiegłoroczny “Sweetener” pokazywał, że Grande wkroczyła na nowy poziom artystycznej dojrzałości. Współpraca z najlepszymi producentami świata, z Pharrellem Williamsem na czele, zaowocowała przekrojową lekcją nowoczesnego popu i r’n’b, a „Thank U, Next” po kilku pierwszych odsłuchach brzmi przynajmniej tak samo dobrze. Zapomnijcie o portalach plotkarskich, związkach, osobistych tragediach i innych aspektach pozamuzycznych – Ariana Grande zapracowała na swoją pozycję świetnymi piosenkami i premiera jej nowego albumu to najwyższa pora, by to zauważyć.

Panda Bear "Buoys"

Członek Animal Collective i autor znakomitego “Person Pitch” z 2007 roku na przestrzeni całej kariery dokonywał wielu stylistycznych wolt. „Buoys”, solowy powrót po czteroletniej przerwie,  to kolejny krok w nieznane – tym razem pieczołowicie dobierane, połyskujące sample i masywne syntezatory zostały zastąpione przez nagraną w domowych warunkach gitarę akustyczną, uzupełnianą o oszczędne partie perkusjonaliów. Nie zmieniła się miłość Noah Lennoxa do The Beach Boys – bogactwo partii wokalnych przywołuje natychmiastowe skojarzenia z dokonaniami amerykańskich legend.  O tej świetnej płycie warto pamiętać na wiosnę, bo w odpowiednich warunkach pogodowych powinna sprawdzić się jeszcze lepiej niż w lutym.

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie