„Sto lat samotności” Gabriela Garcii Marqueza doczeka się pierwszej ekranizacji
Gabriel Garcia Marquez i Ryszard Kapuściński/ Starstock

„Sto lat samotności” Gabriela Garcii Marqueza doczeka się pierwszej ekranizacji

Sam autor był przeciwny filmowej adaptacji wielowątkowego arcydzieła. Teraz jego synowie dali zielone światło dla 13-odcinkowego serialu dla Netflixa.
08.03.2019

Opublikowana w 1967 roku powieść „Sto lat samotności” Gabriela Garcii Marqueza to niekwestionowany kanon literatury współczesnej, a zarazem niespełnione marzenie wielu reżyserów o epickiej ekranizacji. Jeszcze za życia przeciwny był jej sam (zmarły w 2014 roku) autor - uważał, że nie da się dokonać przekonującego przeniesienia splątanych losów rodu Buendia do świata filmu. Równie sceptycznie odnosił się do przełożenia kwestii aktorów na język inny niż hiszpański. Teraz jego synowie, Rodrigo Garcia i Gonlazo Garcia Barcha, dali zielone światło Netfliksowi, i ponad 50 lat po premierze (i po 50 milionach sprzedanych egzemplarzy) „Sto lat samotności” doczeka się wersji, która mogłaby sprostać oczekiwaniom noblisty.

To co wiem: Don DeLillo 

Kadr z "Miłości w czasach zarazy" (2007) Mike'a Newella

Złota era

13-odcinkowy serial nakręcony w Kolumbii nie będzie cierpiał z powodów przekładowych – sukces „Romy” (między innymi) pokazał, że widzów nie przeraża kontakt z epickimi dziełami w języku hiszpańskim, droga do oddania sprawiedliwości oryginałowi była więc ułatwiona. Synowie Marqueza w wystosowanym oświadczeniu dodali, że w obecnej złotej erze telewizji, z tyloma talentami scenariopisarskimi i reżyserskimi i takim poziomem produkowanych przez streamingowych potentatów treści, trudno o lepszy moment na korektę woli ojca. Cóż, gdyby Max Brod nie złamał obietnicy danej Franzowi Kafce, być może nigdy nie przeczytalibyśmy „Procesu” – oby efekt końcowy i w tym przypadku uzasadniał decyzję spadkobierców.

(Starstock) 

Renesans realizmu magicznego

Jak zwracają uwagę autorzy bloga Slash Film, nie tylko sukces najnowszego filmu Alfonso Cuarona otworzył drogę dla adaptacji „Stu lat samotności”. I podają przykłady (niewymienionych z tytułu w oświadczeniu Marquezów) produkcji, które podobnie jak klasyczne dzieło realizmu magicznego długo uchodziły za nieprzekładalne na język filmu – jak choćby „Pieśń lodu i ognia” George’a R.R Martina. Zauważają też, że sam gatunek przechodzi renesans w kinie – i to nie tylko w wydaniu południowoamerykańskim. O realizm magiczny zahaczały m.in. świetnie przyjęte „Szczęśliwy Lazzaro” Alice Rohrwacher i „Płomienie” Chang Donga-Lee.

Już w kwietniu w Madrycie zostanie uruchomiony hub produkcyjny zajmujący się "Stoma dniami samotności"- wtedy też zapewne poznamy kolejne informacje na temat serialu. 

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie