Reklama

Jaguar F-Pace zjada tygryska na śniadanie

F-Pace, pierwszy suv jaguara, wjechał w swój segment bez kompleksów.

Jaguar F-Pace zjada tygryska na śniadanie F-Pace’a testowaliśmy w Czarnogórze, u naszych rywali z grupy w eliminacjach do mundialu w 2018 roku.
Reklama

Segment jest wyjątkowo zatłoczony, bo wystarczyło kilkanaście lat, by homo sapiens automobiliensis zwariował na punkcie SUV-ów. To dziś najszybciej rosnąca i najbardziej dochodowa część portfolio motoryzacyjnych gigantów. Rzut oka na konkurencyjną markę premium. Porsche Cayenne, najlepiej sprzedający się model marki, jest z nami już od – jak ten czas leci! – czternastu lat. Druga generacja Cayenne debiutowała w 2010 r. Ale Jaguar F-Pace, przynajmniej w założeniu producenta, bierze na celownik mniejsze porszątko, czyli Macana (dla przypomnienia: macan w języku indonezyjskim oznacza tygrysa). Kolejny SUV marki z Zuffenhausen jest w sprzedaży od trzech lat. Powstaje więc uzasadnione pytanie: czy Jaguar F-Pace, który debiutował u nas w marcu, nie jest, hm... odrobinę spóźniony? Drugie pytanie, przynajmniej z punktu widzenia brytyjskiego producenta, o wiele istotniejsze, brzmi: czy ma szansę pożreć niemieckiego tygryska?

    Jeżeli rację ma dr Nancy Etcoff z Harvard Medical School, że przetrwają najpiękniejsi, Jag poradzi sobie z tym zadaniem bez najmniejszego problemu. F-Pace jest muskularny, ale nie wygląda jak nakoksowany bokser wagi ciężkiej. Wielki grill z przodu od razu daje nam znać, z jaką marką mamy do czynienia, a przy tym nie jest przytłaczający, jak na przykład w Lexusach. Wnętrze jest uporządkowane, przejrzyste, komfortowe i skrojone na miarę marki premium. Tutaj nawet największy malkontent musi doznać upokorzenia i szukać powodów do narzekań w salonach innych marek. 

F-Pace świetnie wypada również w ruchu, ale to przecież nic dziwnego – w końcu inżynierowie Land Rovera, bratniej marki Jaguara, niejednokrotnie udowodnili, że potrafią budować samochody, które nie boją się jeździć. Nowego Jaga można już kupić za 199 tys. zł, a zaprzyjaźniona z nami redakcja „Playboya” wyróżniła go tytułem Auto Roku. Mniam, mniam, macanku.  


Tekst: Marek Piekorz
Artykuł ukazał się w najnowszym wydaniu magazynu "Esquire"

 

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Reklama

Inne artykuły

Reklama