Chris Harris: „Pamiętam każdy samochód, którym jeździłem”
Facebook/ ChrisHarrisonCars

Chris Harris: „Pamiętam każdy samochód, którym jeździłem”

Prowadzący program „Top Gear” opowiada "Esquire'owi" o źródłach motoryzacyjnej pasji, popularności klasycznych aut – i o tym dlaczego w najnowszym Ferrari czuje się jak w samochodzie sprzed półwiecza.
21.02.2019

Dziennikarz, pasjonat, autorytet – Chris Harris od lat ciężko pracował na tytuł jednego z najciekawszych motoryzacyjnych ekspertów w świecie mediów. Po dołączeniu (jako jeden z prowadzących) do kultowego (wybaczcie wyświechtane słowo) programu „Top Gear” w 2016 roku tylko potwierdził swoją wszechstronność, olbrzymią wiedzę i umiejętność kwestionowania utartych przesądów na temat motoryzacji. O samochodach wie naprawdę wszystko, jest nie tylko dziennikarzem motoryzacyjnym, ale też kierowcą wyścigowym (startował między innymi w niezwykle trudnym 24-godzinnym wyścigu na torze Nurburgring). Przed premierą kolejnego sezonu „Top Geara”, który od 17 lutego w każdą niedzielę o 22.00 można oglądać na antenie BBC Brit, mogliśmy porozmawiać z Chrisem. O czym? To chyba jasne, o samochodach. 

Esquire: Pamiętasz wszystkie auta, którymi jeździłeś? Prowadzisz notatki? Jak udaje ci się zachować kontrolę nad tym, co testowałeś i jak sprawował się samochód?

Chris Harris: Wszystko przechowuję w głowie. Nie mam zbyt wielu umiejętności, nie umiem na przykład szybko liczyć, nie jestem też szczególnie towarzyski, ale za to pamiętam każdy z samochodów, którymi jeździłem. Potrafię przypomnieć sobie, co czułem, gdy nim jechałem, pamiętam jak zachowywał się układ kierowniczy, jak samochód trzymał się nawierzchni i jak zachowywał się w zakrętach. Te sprawy mnie interesują, a kiedy coś cię interesuje, chcesz wiedzieć o tym jak najwięcej – choć wolałbym, żeby w młodości życia bardziej od samochodów interesowała mnie matematyka. Ale nie ściemniam, mogę na przykład powiedzieć ci, że Alfa Romeo 156 GTA, którą jeździłem w 2000 była do niczego, bo tylne zawieszenie było przeraźliwie słabe. Pamiętam to tak, jakby to było wczoraj.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Chris Harris (@harrismonkey)

ESQ: Skąd wzięła się twoja miłość do samochodów?

CH: Moja matka startowała w rallycrossie, więc uwielbiała rozmawiać o samochodach. Pamiętam też że, gdy miałem sześć lat, mój ojciec pojechał ze mną w sobotę do swojego biura. Musiał zabrać jakieś dokumenty więc, żebym się nie nudził, zostawił mnie na chwilę w samochodzie i dał mi do obejrzenia magazyn motoryzacyjny „What Car?". Tak się zaczęło. Zacząłem zapamiętywać informacje o samochodach – prędkości maksymalne, przyspieszenia, pojemności silników. Zapominałem odrobić pracę domową, ale parametry aut wkuwałem na blachę.

ESQ: Z czego bierze się powszechna obecnie miłość do klasycznych samochodów?

CH: Mam wiele klasyków, więcej niż byłbym gotów przyznać. Mam klasyczne Porsche, BMW, Peugeota, Citroena… Lubię nimi jeździć, ale jest oczywiste że współczesne samochody prowadzą się bez porównania lepiej. Są technicznie lepsze i bezpieczniejsze. Znaczenie ma jednak też styl, tego nie zaoferuje ci nowy samochód. Na ironię zakrawa fakt, że nowe superauta są obłędnie szybkie, a duża moc oznacza bardzo duży moment obrotowy który, mówiąc w uproszeniu, odpowiada za to, że samochód jedzie bokiem. To nawet zabawne, że wsiadasz do najnowszego Ferrari, a chwilami masz wrażenie jakbyś prowadził Jaguara D-Type'a z lat 50., ze względu na to, że auto ma zdecydowanie za dużo mocy, by mogło jechać prosto. Niektóre współczesne supersamochody dają kierowcy bardzo oldskulowe odczucie za kierownicą.

ESQ: Gdybyś miał wybrać tylko jeden samochód ze swojej kolekcji, na który byś się zdecydował?

CH: Daj spokój, co za pytania… Prawdopodobnie postawiłbym na BMW e28 M5. O tym samochodzie marzyłem jako dzieciak. Czytałem o nim i zastanawiałem się, jak to możliwe że BMW włożyło pod maskę silnik trzykrotnie mocniejszy od dostępnych normalnie u innych producentów, a mimo to samochód wygląda całkiem zwyczajnie. To świetny samochód, przez lata żyłem w przekonaniu, że nigdy nie będę go miał. Kupiłem go dziesięć lat temu i pokochałem jeszcze mocniej, bo mogę zapakować do niego swoją rodzinę. Im starszy jestem, tym mniej zależy mi na sportowych dwumiejscowych autach. Chcę samochodu, który pozwoli mi podróżować z bliskimi.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Chris Harris (@harrismonkey)

ESQ: Nowy Alpine A110 - czy to samochód sportowy, na który czekaliśmy?

CH: Łatwo byłoby zbyć temat mówiąc, że ten samochód został dobrze wypromowany, ale byłoby to nieuczciwe. To naprawdę auto tak dobre, jak wszyscy uważają. Alpine jest znakomity, świetnie zachowuje się na asfalcie, do tego wygląda doskonale i w czasie jazdy daje kierowcy mnóstwo radości. W każdej chwili zamieniłbym Porsche Caymana właśnie na Alpine A110.

ESQ: Czego możemy się spodziewać z motoryzacji w 2019? Czeka nas coś ekscytującego?

CH: Przede wszystkim, czekają nas zmiany. Będziemy obserwować postępującą elektryfikację motoryzacji, zwrot w stronę hybryd i aut elektrycznych będzie jeszcze bardziej wyraźny. To niekoniecznie będzie ekscytujące, ale jest nieuniknione. Przemysł motoryzacyjny czekają wielkie zmiany, możemy spodziewać się sojuszy i przejęć w branży. Technologie zmieniają się tak szybko i są tak kosztowne, że w pojedynkę wiele koncernów sobie nie poradzi. Nadal jednak na świecie będzie produkować się szybkie, ekscytujące samochody. Silniki spalinowe zostaną z nami jeszcze długo, dłużej niż wielu specjalistów prognozowało. To mnie cieszy, podobnie jak to, że wystartował nowy sezon „Top Gear”.

ESQ: Co przygotowaliście?

CH: Jestem dumny z naszej pracy. To klasyczny „Top Gear” z pięknymi, zapierającymi dech w piersiach widokami. Ja i Rory cały czas podnosimy ciśnienie na planie, z kolei Matt, który ma ten cudowny styl eleganckiej damy, która nigdzie się nie spieszy, dodaje do tego poczucie bezpieczeństwa. Widzisz go na ekranie i wiesz, że wszystko będzie dobrze. Jeśli chodzi o samochody, mamy Suzuki Ignis, ale też Porsche GT2 RS, do tego kupujemy używane samochody luksusowe za niewielkie pieniądze, a następnie katujemy je.  To bardzo dobrze zbalansowana mieszkanka. Uważam, że to najlepszy zestaw jaki kiedykolwiek mieliśmy w „Top Gear”.

ESQ: Trzy osobowości na planie – jak Matt, Rory i ty znajdujecie wspólny język?

CH: W „Top Gear” nie chodzi o to, by udowodnić, który samochód jest najlepszy, ale być zrobić z tego show dla widzów. W tej dziedzinie Matt jest ekspertem, ma ogromne doświadczenie przed kamerą. Po tych trzech latach wspólnej pracy w końcu znaleźliśmy sposób na to, jak się dopasować. Ja jestem hardkorowym kierowcą, Matt – wyluzowanym gościem, który pilnuje tego, by tempo programu było odpowiednie. A Rory? On jest po prostu sobą.

Rozmawiał Andrzej Chojnowski

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie