Reklama

Historia motosportu w pigułce: taką rewolucję przeszły kaski kierowców

Od płóciennych czapeczek chroniących przez pyłem po superbezpieczne konstrukcje projektowane z użyciem kosmicznych technologii

Historia motosportu w pigułce: taką rewolucję przeszły kaski kierowców Fot: Donut Media
Reklama

8 maja 1982 roku, kwalifikacje do wyścigu Formuły 1 na belgijskim torze Zolder. Walczący o rekord okrążenia Kanadyjczyk Gilles Villenueve najeżdża na tył bolidu prowadzonego przez Jochena Massa z zespołu March. Ferrari Villenueve'a wylatuje w powietrze przy prędkości ok. 200 km/h, a potem uderza w ziemię i kilka razy koziołkuje. Kanadyjczyk zostaje wyrwany z auta razem z fotelem, a siła kolizji zrywa mu z głowy kask. Odcinek szyjny kręgosłupa Villenueve'a zostaje pogruchotany, jeden z najlepszych kierowców w historii F1 umiera kilka godzin później w szpitalu.

 

20 marca 2016 roku, podczas otwierającego sezon F1 wyścigu w Melbourne McLaren prowadzony przez Fernando Alonso najeżdża na bolid zespołu Haas w którym jedzie Esteban Gutierrez. McLaren zostaje wyrzucony w powietrze, a potem przekoziołkowuje przez pobocze i z prędkością ok. 290 km/h uderza w betonową barierę. Alonso wychodzi z wypadku cało, ma uszkodzone płuco i żebra ale żyje i nie jest kaleką, a trzy tygodnie później startuje w wyścigu F1 w Szanghaju.

 

Dostrzegasz różnicę? Właśnie o tym opowiada klip który możesz zobaczyć poniżej - to szybki przejazd przez sto lat historii kasków chroniących głowy kierowców wyścigowych, opowieść o tym jakiej rewolucji, pod względem bezpieczeństwa, jesteśmy świadkami w motosporcie.

 

 

Pewnie rzeczy pozostają bowiem niezmienne, zawodnicy byli, są i będą ulepieni z tej samej gliny – to profesjonaliści którzy chcą być samcami alfa na torze, chcą walczyć i zwyciężać. Za to w innych dziedzinach, także pod względem poziomu bezpieczeństwa, dokonała się gigantyczna zmiana, a stroje, kaski i bolidy wreszcie dają kierowcom nie iluzoryczną, a prawdziwą ochronę przed zagrożeniami na torze. Kiedyś start w wyścigu oznaczał bardzo realne ryzyko śmierci lub kalectwa. Kierowcy żyli na krawędzi, samochody były diabelnie szybkie, ale rozwój technologii bezpieczeństwa pozostawał bardzo z tyłu w stosunku tego, ile mocy inżynierowie byli w stanie wycisnąć z silników. W latach 1970-1982 w Formule 1 życie straciło dwunastu kierowców. W latach 1983-2015 – czterech. Dzisiaj śmierć nie jest już nieodłącznym elementem pracy którą wykonują kierowcy, Jenson Button zalicza właśnie swój siedemnasty sezon w Formule 1 a Fernando Alonso, od którego zaczęła się ta opowieść, piętnasty...

 

Żeby się przekonać jak ogromna zmiana zaszła w motosporcie nie trzeba oglądać całego klipu. Wystarczy porównać to: 

 

Z tym: 

 

 Przepaść to chyba najbardziej odpowiednie słowo.

 

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Reklama

Inne artykuły

Reklama