Reklama

Działam pod wpływem impulsu - rozmowa z Grzegorzem Krychowiakiem

Podpora kadry Adama Nawałki i jej najbardziej stylowe, eleganckie oblicze – stać go na drogie ubrania, kiedy nie gra w piłkę, sięga po aparat fotograficzny, a w poszukiwaniu dobrych ujęć Paryż schodził już wzdłuż i wszerz

Działam pod wpływem impulsu - rozmowa z Grzegorzem Krychowiakiem Fot: Kapif
Reklama

ESQ: Co to znaczy „mieć styl”?

Grzegorz Krychowiak: Przede wszystkim – nosić rzeczy, które podobają się tobie, takie, w których czujesz się dobrze. Trzeba znaleźć złoty środek między ekstrawagancją a tym, co wyróżni cię w tłumie, uważając przy tym, żeby nie przekroczyć pewnej granicy.

ESQ: Masz styl?

GK: Działam pod wpływem impulsu. Jeśli spodoba mi się jakaś rzecz, to ją kupuję. Czasem zakładam kapelusz i płaszcz, a innym razem czapeczkę i plecak, żeby wyglądać jak student z Oksfordu. Nie mam ściśle określonego stylu.

ESQ: Styl ma związek z poziomem zamożności?

GK: I tak, i nie. Są przepiękne ciuchy, których ceny mogą przyprawić o zawrót głowy, ale potrafię powiedzieć sobie: „nie, nie wydam tyle na ubranie”.

ESQ: Ty, dobrze zarabiający piłkarz, potrafisz uznać, że coś kosztuje za dużo?

GK: Uwierz mi, w butikach na Avenue Montaigne w Paryżu ceny zwalają z nóg. Czasem, gdy widzę jakiś niesamowity ciuch, potrafię zrozumieć, dlaczego tyle kosztuje. Ale zdarza się dość często, że wysoka cena jest kompletnie nieuzasadniona. Można ubrać się dobrze, mając mniej pieniędzy. Wystarczy pójść do „sieciówki” i kupić fajną koszulę, w której będziesz wyglądać równie elegancko, jak w tej za półtora tysiąca euro.

ESQ: Na boisku masz styl?

GK: Znam swoje zalety, wiem, co daję drużynie i czego wymaga ode mnie trener. Wiem też, że w każdym meczu potrafię wykrzesać z siebie coś ekstra. Jestem defensywnym pomocnikiem. To niewdzięczna rola. Jeśli ofensywny pomocnik na dziesięć piłek straci siedem, ale z jednego podania wyjdzie mu asysta, po której padnie bramka, to zbiera pochwały. Tymczasem ja, jeśli ograniczam się do odbierania piłek, słyszę, że ode mnie wymaga się więcej i powinienem dać drużynie wsparcie także w ofensywie. Z kolei gdy próbuję to robić, ale zaliczę stratę, podnosi się wrzask: „nie bierz się za rozgrywanie, skup się na swoich zadaniach”.

ESQ: W reprezentacji wybrałeś najbardziej przykuwającą wzrok koszulkę, tę z numerem 10.

GK: Nikt nie chciał jej wziąć, co mecz zmieniała właściciela. W końcu postanowiłem, że ja ją wezmę.

ESQ: To pewność siebie czy przejaw twojej ambicji?

GK: Na pewno nie to drugie. Nigdy nie będę ofensywnym zawodnikiem, prawdziwą „dziesiątką”. Ta decyzja wynikała chyba z pewności siebie. Mam ważną rolę do spełnienia w tej kadrze, wiem o tym. Mogę pozwolić sobie na to, żeby nosić numer dziesięć na plecach.

Rozmawiał Piotr Żelazny. Cały wywiad ukazał się w nowym numerze magazynu Esquire 

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Reklama

Inne artykuły

Reklama