Pierwsza wirtualna influencerka reklamuje Supreme i Vetements
facebook.com/lilmiquela/

Pierwsza wirtualna influencerka reklamuje Supreme i Vetements

Poznajcie Miquelę Sousę - influencerkę, piosenkarkę i ambasadorkę hi-endowych marek, którą stworzył komputer.
07.02.2018

Pamiętacie Hatsune Miku? Ta wirtualna wokalistka fascynowała w ostatnich latach świat mody – wspólne zdjęcia z dyrektorem kreatywnym Givenchy, Ricardo Tiscim, oraz projekt Marca Jacobsa dla Louisa Vuittona, który zaprezentowała gwiazda pokazały, że hologramy i rzeczywistość wirtualna na dobre zadomowiły się w świecie wybiegów i ekskluzywnych sesji. Teraz marki czeka nowe wyzwanie, związane ze światem wirtualnym – rola „nieistniejących” influencerów w świecie nowoczesnego marketingu. Do zastanowienia się nad przyszłością powinna skłonić je zwłaszcza Miquela Sousa.


Wirtualna postać o brazylijsko-amerykańskich korzeniach pojawiła się na Instagramie w 2016 roku i od tego czasu zgromadziła ponad 500 tysięcy obserwujących użytkowników. Od debiutu na platformie Lil Miquela wzbudza kontrowersje nie tylko za sprawą odwiecznych dyskusji o granicach między rzeczywistością i światem wirtualnym, ale także dzięki wyrazistym, lewicowym poglądom - influencerka opowiada się za prawami osób transpłciowych, większą kontrolą broni, wspiera akcję Black Lives Matters i nazywa się feministką. Jest też całkiem wpływową modelką, która stała się ambasadorką zgoła niewirtualnych marek, takich jak Supreme, Chanel i Prada, fascynuje się również projektami Rafa Simonsa. 


Co ciekawe, Miquela ma niezły gust muzyczny – dzięki brazylijskim korzeniom jej „ojca” instagramerka dobrze zna klasyczne albumy nurtu tropicalia (Gal Costa, Tom Jobim, Gilberto Gil), a do tego, oprócz uwielbienia dla Rihanny, lubi posłuchać niezależnych rapowych artystek w stylu CupcakKe. W zeszłym roku artystka zadebiutowała ciepło przyjętym singlem „Not Mine”. I choć hologramy w popie to już niemal standard (by wspomnieć tylko Prince’a na występie Justina Timberlake’a w czasie Super Bowl czy trasę koncertową Franka Zappy), to nie tylko dzięki inspiracjom Miquela brzmi jak powiew świeżości na - paradoksalnie - nieco konserwatywnej scenie.

Komentarze

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo