Lapo Elkann: syn marnotrawny powraca
facebook.com/elkannenjoy/

Lapo Elkann: syn marnotrawny powraca

Jest wnukiem Gianniego Agnelliego, legendarnego prezesa firmy Fiat, dziedzicem jednej z najpotężniejszych i najbogatszych włoskich rodzin. W przeszłości popełnił wiele błędów, ale wyszedł na prostą. Dziś znowu jest sobą - niemal nałogowym biznesmenem, posiadającym niepowtarzalny styl.
12.04.2019

To jest to,  co Włosi robią najlepiej. „Jesteśmy mistrzami w tworzeniu rzeczy, które wyglądają świetnie i rozwijają duże prędkości – wyjaśnia Lapo Elkann. – Przyszłość rysuje się ciekawie, ale trzeba działać szybko”.

Siedzimy w gabinecie, z którego zawiaduje swoją nową firmą, Garage Italia. Przedsiębiorstwo zajmuje budynek, w którym kiedyś mieścił się serwis samochodów. Obiekt prezentuje się znakomicie. Zaprojektował go Mario Bacciocchi w 1953 roku. Przez lata budynek niszczał, aż w końcu pojawił się Lapo Elkann i przekształcił dawną stację benzynową w luksusowy salon sprzedaży, kawiarnię i restaurację. Kiedy odwiedza się firmę Elkanna, najpierw trzeba przejść przez bar (nad głowami gości wisi mnóstwo małych modeli samochodów), potem minąć sklep z zabawkami i symulator jazdy samochodem Ferrari. Na końcu korytarza znajduje się sala konferencyjna nazwana „Materioteca”. Pomieszczenie przypomina jamę wypełnioną próbkami tkanin, skór i elementów wykończenia aut we wszystkich kolorach i odcieniach. Na drugim piętrze z kolei mieści się restauracja (z malutkim torem wyścigowym na suficie), a także taras ozdobiony modelem samolotu.

Sii forte, che nessuno ti sconfigga. Sii nobile, che nessuno ti umili. Sii te stesso, che nessuno ti dimentichi. Buen domingo. <3

Opublikowany przez LAPO ELKANN__® Niedziela, 2 kwietnia 2017

Firma Garage Italia ruszyła jesienią zeszłego roku. Zajmuje się modyfikacjami aut, samolotów, jachtów i śmigłowców. Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, by odgadnąć, że jej klientelę tworzą bardzo zamożni ludzie. „Uruchomiłem firmę zajmującą się modyfikacjami, bo w ostatnich latach definicja tego, co jest cool, bardzo się zmieniła – mówi Lapo. – Dzisiaj wyznaczają ją przedmioty wykonywane na zamówienie, specjalnie dla ciebie”. Lapo, członek jednej z najbardziej znamienitych włoskich rodzin, chce być tym, który decyduje o tym, co jest cool, a co nie. Ma też sporo racji. Tradycyjne symbole statusu i zamożności demokratyzują się i tracą przez to znaczenie, dlatego wybredni klienci starają się, by ich ubrania, domy czy samochody były wyjątkowe, unikatowe.

Czytaj też: Słownik nowych symboli statusu 

Niezależny pracoholik 

Dziadek Lapo, Gianni Agnelli, szef Fiata i słynny bon vivant, zwykł szczerze wyrażać się o ludziach, których znał – a znał właściwie wszystkich. O Johnie F. Kennedy’m powiedział: „Im więcej rzeczy spieprzył, tym bardziej popularny się stawał”. To samo można by powiedzieć o wnuku Gianniego. Agnelli długo faworyzował Lapo, doceniając jego charyzmę, otwartość, styl i wyrafinowanie, choć to jego bratu, Johnowi, ostatecznie powierzył zadanie prowadzenia koncernu. Nie ma wątpliwości, że Elkannowi, tak jak JFK, w tajemniczy sposób przybywało popularności w miarę, jak pakował się w kolejne skandale. Był okres, gdy Lapo nadużywał narkotyków, co wywoływało zgorszenie opinii publicznej. Mimo to we Włoszech go kochają, a w sferach biznesowych i modowych – doceniają. Być może przyczyną jest jego charyzma, a także biznesowa samodzielność i nieustępliwość. Mógłby żyć wyłącznie z rodzinnej fortuny, ale uruchamia kolejne własne firmy. Molocha o nazwie Fiat definitywnie pozostawił bratu. Nie jest jednak czarną owcą w rodzinie: „Mam akcje koncernu Fiat Chrysler Automobiles” – przyznaje.

Dlaczego Włosi gotowi są wybaczać mu kolejne skandale? Nie chodzi jedynie o wrodzony urok osobisty. Elkann jest pracoholikiem – choć mógłby w ogóle nie pracować. Jego życiowe credo zawiera się w dwóch tatuażach na przedramionach. „Niepokonany” – głosi napis na prawym. „Niezależny” – na lewym. Założył już więcej firm niż przeciętny człowiek ma miejsc pracy przez całe życie – i ma apetyt na kolejne.

Jego przedsięwzięcia nie zawsze okazywały się strzałem w dziesiątkę. Bywało tak, że zmieniały się w spektakularne porażki. Inwestował już między innymi w modę, reklamę, alkohole czy muzykę – by wymienić te najważniejsze decyzje biznesowe. Teraz zaczyna nowy rozdział. Niedawno sprzedał udziały w jednej ze swoich spółek, globalnej agencji reklamowej,

firmie Publicis. Podpisał też kontrakt reklamowy z Pharrellem Williamsem. W ramach tej współpracy jedna z firm Elkanna, Italia Independent, stworzy serię ubrań z marką Billionaire Boys Club należącą do Pharrella. Lapo uważa Williamsa za jednego ze swoich idoli. „Jest niesłychanie kreatywny, jest uczciwy, a to, co robi, stanowi dla mnie źródło inspiracji”. Firma Garage Italia mieści się nie w modnej części Mediolanu, ale w robotniczej dzielnicy, na północy miasta. „Traktują nas tu jak część społeczności, niemal jak członków rodziny” – wyznaje Lapo i dodaje, że zawsze cieszy go, gdy widzi sąsiadów, którzy wpadają do niego na espresso, wypijane rzecz jasna, na stojąco, po włosku. Tuż obok nich, za ścianą stoją tymczasem samochody warte setki tysięcy euro, z kolei piętro wyżej mieści się restauracja, której szefuje Carlo Cracco. To ważna postać na włoskiej scenie kulinarnej, jego druga knajpa w Mediolanie, Ristorante Cracco, została nagrodzona gwiazdką Michelina.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Manner Jax (@manner4men)

„W całym budynku prezentujemy włoskie wzornictwo takich firm jak Guzzini, Frau, Cassino czy Brembo. W tym my, Włosi, zawsze byliśmy dobrzy. Modyfikujemy pojazdy różnych marek: BMW, Mercedesy, Fiaty, a także samoloty Gulfstream, Bombardier, Learjet... Wymień firmę, na pewno będziemy mogli coś zaproponować – przechwala się Eklann. – To nie są tanie usługi. Ceny zaczynają się od dwóch tysięcy euro za proste zabiegi stylizacyjne do ponad miliona euro za przebudowę odrzutowca. Niektóre projekty są tajne, bo tego życzą sobie klienci” – dodaje. Ale formuła się sprawdza, a to najważniejsze. Bardzo możliwe, że niebawem firma Elkanna otworzy salony w Azji – w planach są takie miasta jak Szanghaj, Tokio czy Hongkong. USA też pojawia się na horyzoncie. Garage Italia właśnie otworzyło salon w słynnym luksusowym szwajcarskim kurorcie Gstaad. Firma wspiera też motosport. „Sponsorujemy zawodniczkę ścigającą się w zawodach Formuły 4, Arabkę Amnę Al-Qubaisi. Jestem dumny, że możemy jej pomagać” – mówi Lapo.

W hołdzie dla Newmana 

Głupio byłoby pytać człowieka tak blisko związanego z imperium Fiata o to, skąd u niego takie zamiłowanie do samochodów. Na szczęście Lapo chętnie odpowiada na to pytanie, zanim w ogóle padło. „Od czasów Steve’a McQueena i Paula Newmana prędkość zawsze była czymś fajnym, czymś stylowym. Garage Italia czerpie z dorobku tych postaci. Mój dziadek kolekcjonował sztukę i samochody, kochał też męski styl. Ja z kolei marzę o tym, by połączyć te różne światy – sztukę, motoryzację, lotnictwo”.

Elkann chętnie wybiega w przyszłość w swoich rozważaniach na temat tego, co piękne i co szybkie, ale też wciąż nawiązuje do przeszłości, do okresu świetności jego dziadka. „W latach 50. ten kraj miał ducha przedsiębiorczości, ceniono odwagę, ludzie byli gotowi do działania. Dzisiaj Włochy, kraj, w którym mieszkam, w którym odbyłem służbę wojskową, w którym płacę podatki – trawiony jest przez chorobę. Jest nią rak biurokracji. To blokuje potencjał w ludziach, zmusza utalentowane jednostki do emigracji”. Podobnie jak wielu ludzi w jego wieku Elkann nie może ścierpieć wszechobecnej we Włoszech urzędniczej wszechwładzy, która dławi przedsiębiorczość w ludziach poprzez przepisy i niewydolność. To problemy, które utrudniają dostrzeżenie innego problemu – stagnacji ekonomicznej trawiącej Włochy od dwóch dekad. „Rozmawiałem z młodym lekarzem, Włochem, który pracuje w prywatnej klinice w USA. Budżet jego laboratorium to pięćdziesięciokrotność tego, co miał do dyspozycji we Włoszech. Czy winię go za to, że wyjechał? Jak mógłbym?”

Elkann kocha Amerykę. Urodził się w Nowym Jorku, ale, jak mówi, oddał amerykański paszport, by odbyć służbę wojskową we włoskiej armii. „Jestem katolikiem i Żydem zarazem, Włochem urodzonym w USA, obywatelem świata. Chcę otworzyć salon Garage Italia w Stanach, ale potrzebuję odpowiednich partnerów, odpowiedniej kultury pracy – na razie tego nie znalazłem. Kiedyś działałem pod wpływem impulsu, dzisiaj podchodzę do biznesu spokojniej”. Jedną z rzeczy, którą szczególnie ceni w USA, jest amerykańskie podejście do własności – i do bycia biznesmenem. „Włosi, gdy zarobią parę groszy, robią dużo szumu. Tymczasem ważni prezesi spółek giełdowych starają się twardo stąpać po ziemi. Szanuję to”.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez SUPERIOR BALLER (@superior_baller)

Lapo wie to i owo o upokorzeniu. Trudno się dziwić, jego sprawy prywatne tak często bywają pożywką dla tabloidów. Elkann miał okres, w którym stracił kontrolę nad swoim życiem – flirtował z narkotykami, widywano go z drogimi prostytutkami, można było wręcz odnieść wrażenie, że przestaje panować nad tym, co robi. W pewnym momencie stał się wręcz ulubieńcem włoskich brukowców, które słyną z tego, że jeśli znajdą wdzięczną ofiarę, nie odpuszczą jej i będą śledzić każdy jej krok – i każde potknięcie.

Tekst Matteo Persivale ukazał się w numerze 6/2018 

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie