Supreme: zapożyczenia i religijna cześć
Fot: lookbook jesień/zima 2018/Supreme

Supreme: zapożyczenia i religijna cześć

Dlaczego logo pełni tak ważną funkcję w działaniach marki Jamesa Jebbii? Przeczytaj fragment artykułu „Supremacja”, który znajdziesz w najnowszym numerze „Esquire’a”.
21.11.2018

Najważniejszym symbolem zmiany statusu streetwearu na przestrzeni lat stało sie logo Supreme, które trafiło między innymi na klasyczny biały T-shirt marki. Inspiracją do stworzenia tego znaku była twórczość Barbary Kruger, społecznie zaangażowanej artystki, znanej między innymi z wykorzystania w swoich pracach czcionki o nazwie Futura Bold Oblique.

Czytaj też: Wspólna kolekcja Palace i Ralph Lauren wyprzedana w kilka minut 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Supreme (@supremenewyork)

Białe litery na czerwonym tle, towarzyszące czarno-białym fotografiom Kruger, stały sie pierwszym i dziś już klasycznym „zapożyczeniem” w wykonaniu Supreme. Jebbia wielokrotnie musiał mierzyć się z zarzutami o kopiowanie prac Barbary Kruger. Niemal religijna cześć, jaka darzą logotyp Supreme fani marki, stała się też przedmiotem zgryźliwej krytyki – choćby na blogu Regular Products, którego autor, Romano Dudas, prezentuje przedmioty z kolekcji Supreme z usuniętym w programach graficznych logiem. Przeglądając te zdjęcia, można uznać, ze król jest nagi. Ciuchy ze sklepu Jamesa Jebbii wyglądają jak banalne przedmioty ze sklepów sieciowych – wypisane czcionką Futura logo marki działa w tym wypadku jak sygnatura uznanego artysty.

Papierek lakmusowy 


Logo istotne jest dla Jamesa Jebbii również z powodów praktycznych, bo dokładne przyjrzenie się choćby pudełku, w które pakowane są produkty Supreme, to jeden z najlepszych sposobów na odróżnienie oryginału od wszechobecnych podróbek. O pomyłkę nietrudno – jeśli dobrze skopiowany logotyp i metka mogą wystarczyć do tego, by sprzedawać bawełniane koszulki czy bluzy za setki lub tysiące dolarów, to nic dziwnego, że tysiące ludzi próbują sprzedawać kopie.

Wielu klientom jest w sumie obojętne, czy mają oryginał, czy nie – Supreme produkuje rzeczy w małych seriach, więc skala zapotrzebowania na podróbki jest olbrzymia. Jak dowodzą badania firmy technologicznej SEMRush, Supreme jest liderem w świecie mody jeśli chodzi o wyszukiwane w Google podróbki. Wyprzedza pod tym względem nawet takie marki, jak Michael Kors czy Christian Louboutin, które słyną z niezbyt wyrafinowanych imitacji produkowanych w Azji Wschodniej. Według International AntiCounterfeiting Coalition, cały rynek podrabianych dóbr luksusowych w 2015 roku wart był 1,7 biliona dolarów, więcej, niż PKB Kanady.

Sample, cytaty, zapożyczenia 

To swoisty paradoks, ze tak chętnie podrabiana, a właściwie, mówiąc wprost, okradana marka tak często musi mierzyć sie z zarzutami o kopiowanie cudzych pomysłów. W 2000 roku Supreme zostało nawet pozwane przez Louis Vuitton za ironiczne użycie identyfikacji wizualnej francuskiego domu mody na swoich deskorolkach. Paradoksem jeszcze większym jest więc to, ze siedemnaście lat później wspólna kolekcja obu marek odniosła gigantyczny sukces, a pochodzące z niej bluzy osiągały na rynku wtórnym ceny rzędu dwudziestu pięciu tysięcy dolarów! Główny nurt juz przyswoił lekcję z traktowania lekką ręką prawa autorskiego. Ale początki działalności Supreme dopiero zapowiadały czasy, w których łączenie kultury wysokiej i niskiej, zaangażowania i bierności oraz nieustannego remiksowania cytatów jest na porządku dziennym. James Jebbia z zespołem działał sprawnie niczym hiphopowy producent, który z sampli i cytatów buduje nową jakość.

Cały artykuł Łukasza Łacheckiego, poświęcony fenomenowi marki Supreme, znajdziecie w nowym numerze naszego pisma.

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie