Wyścig w głębinach
OMEGA Seamaster. Cena: 42 900 PLN

Wyścig w głębinach

Tajemniczy urok oceanów od zawsze fascynował człowieka. Na przestrzeni wieków napędzane przez ciekawość pragnienie, by zejść jeszcze głębiej przybierało rozmaite formy wyrazu. Nie zważając na niebezpieczeństwo, szaleńczy duch odkrywania popychał nas w coraz bardziej bezkresne otchłanie. W odkryciach pomagały też zegarki OMEGA.
24.10.2016

Znany podróżnik Jacques Cousteau powiedział kiedyś, że „pod wodą człowiek przemienia się w anioła zdolnego lecieć w każdą ze stron”. Zaawansowanie technologiczne ostatnich dekad rzeczywiście umożliwiło nam coraz śmielsze pokonywanie najbardziej niedostępnych przestrzeni i stało się nieustającym źródłem inspiracji. Patrząc na dzisiejsze osiągnięcia, nie możemy jednak zapominać o pokoleniach naukowców, wynalazców, podróżników 

i wojskowych, które przyczyniły się do przełamania najróżniejszego rodzaju ograniczeń
w wyścigu na samo dno.

Juliusz Verne napisał kultowe „Dwadzieścia tysięcy mil podmorskiej żeglugi” zainspirowany widokiem pierwszego na świecie stroju płetwonurka zaprojektowanego w 1864 roku przez Benoita Rouquayrola i Augusta Denayrouze. Wynalazek zawładnął umysłem Francuza do tego stopnia, że znalazł swoje miejsce na kartach powieści. Fantazja pisarza znacznie jednak wykroczyła poza nagrodzony złotym medalem system Rouquayrol/Denayrouze, sugerując, że kolejnym krokiem ku podbojowi oceanów będzie odcięcie zależności nurka od dopływu powietrza z powierzchni. Nikt jednak nie traktował tej wizji poważnie.


OMEGA Seamaster. Cena: 42 900 PLN.


Nie tylko literaci ulegli perspektywie podboju morskiego świata. Pozostałe dziedziny życia również odnalazły w nim szansę rozwoju. Pasja, jaką obdarzał nurkowanie doktor John Scott Haldane, doprowadziła do szeregu odkryć w dziedzinie walki z chorobą dekompresyjną. Już w 1910 roku cały świat naukowy doskonale rozumiał zgubny wpływ, jaki na ludzkie ciało miała oceaniczna otchłań, upatrując w nim głównej przeciwności w dalszym badaniu głębin. Stworzone przez Haldana tablice dekompresyjne w znaczący sposób przyczyniły się do uczynienia nurkowania zdecydowanie bezpieczniejszym.

Wreszcie czar oceanu dosięgnął także branży zegarmistrzowskiej. Wiele renomowanych szwajcarskich marek, jak choćby Blancpain, przyczyniło się do umożliwienia pomiaru czasu pod wodą. Jednak na większą skalę stało się to możliwe dopiero w 1932 roku, dzięki pierwszemu zegarkowi dla nurków, wprowadzonemu na rynek przez firmę OMEGA. Model OMEGA Marine zawdzięczał swą wodoodporność specjalnej podwójnej kopercie. Dzięki zegarkowi nurkowie zyskali kilka cennych chwil, które pod wodą są na wagę złota.

Do kolejnych przełomowych osiągnięć sprzętowych lat trzydziestych XX wieku można zaliczyć gumowe gogle wyposażone w szklane soczewki (wynalazek amerykańskiego lotnika Guya Gilpatrica) i pierwsze płetwy (wynalazek Francuza Louis de Corlieu). Ten nagły wysyp technologicznych nowości stał się pretekstem do zanurzenia się w otchłani jeszcze głębiej.

Jednym ze śmiałków, którzy podjęli wyzwanie, był William Beebe. Skonstruowana przez niego kapsuła do badań podwodnych zwana batysferą umożliwiła w 1934 roku zejście na głębokość 923 metrów. Okazało się wówczas, że niebieskie wody okalające Bermudy to świat nieznanych dotąd morskich stworzeń. Oczywiście dostęp do tak wielkiej i ciężkiej machiny był utrudniony, i w czasach Beebego zarezerwowany dla nielicznych.

OMEGA Seamaster: Cena: 57 300 PLN.

Pozostali o podwodnych podróżach mogli jedynie pomarzyć. Ten stan rzeczy uległ zmianie
w 1943 roku wraz z powstaniem pierwszego akwalungu zaprojektowanego przez podróżnika Jacquesa Cousteau i inżyniera Emila Gagnana. Ich projekt otworzył nowy etap w badaniu mórz. To, co za czasów Juliusza Verne uważano za wytwór wybujałej wyobraźni, okazało się w pełni wykonalne.

Projektując nowy system Cousteau wzorował się na osiągnięciach swoich poprzedników, jak choćby Yvesa Le Prieura. Jednak w przeciwieństwie do przeznaczonego do krótszych zanurzeń aparatu Le Prieura, akwalung Cousteau był sprzętem umożliwiającym przebywanie pod wodą przez dłuższy czas. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że ten funkcjonalny sprzęt był dość tani do wyprodukowania. Nieznana do tej pory swoboda badawcza zaczęła zmieniać podejście człowieka do środowiska naturalnego. W latach pięćdziesiątych XX wieku sklepy ze sprzętem do nurkowania oraz kursy instruktażowe dla nowych zapaleńców zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu.

Tego skoku w głębinę nie należy rozpatrywać jedynie w kategoriach rozrywki – zaczął on również mieć wymiar naukowy. John F. Kennedy znany z deklaracji posłania człowieka
w kosmos, z podobną powagą wypowiadał się na temat poznania tajemnic oceanów, twierdząc, iż „Nie jest to tylko sprawa ciekawości, lecz również kwestia, od której w znacznej mierze zależy nasza przyszłość”.

Dziesięciolecia wielkich nakładów finansowych, które poszły za wypowiedzią Kennedy'ego, sprawiły, że nasze postrzeganie roli oceanów w kształtowaniu klimatu, pogody i równowagi ekosystemów zmieniło się na zawsze. Aby nam to umożliwić, organizacje takie jak COMEX zbudowały kompleksowe centra naukowe zajmujące się badaniem zjawisk zachodzących podczas zanurzania się na coraz większe głębokości. COMEX wzorem doktora Haldane rozpoczął eksperymenty z użyciem wodoru mające na celu zapobieganie ciężkim powikłaniom zdrowotnym, do których może dojść podczas nurkowania na znacznych głębokościach.

W 1970 roku Jacques Cousteau postanowił sprawdzić swą fizyczną i psychiczną odporność, schodząc na głębokość 500 metrów. Kolejny raz technologia wyszła na przeciw ludzkiej ciekawości. Wysoce odporny na działanie ciśnienia zegarek Seamaster Ploprof, stworzony przez markę OMEGA, był jednym z niezawodnych narzędzi niezbędnych podczas przeprowadzania eksperymentów głębinowych. W przeciwieństwie do innych marek, które skupiły się na wprowadzaniu specjalnych zaworów uwalniających mechanizm zegarka od atomów helu, Omega stworzyła kopertę tak szczelną, że cząsteczki tego gazu nie były
w stanie jej przeniknąć. Wyeliminowanie ryzyka zakłócenia pracy mechanizmu pomiarowego sprawiło, że zanurzeni w najciemniejszych odmętach nurkowie wiedzieli dokładnie, ile mają czasu, by wrócić na powierzchnię. Charakterystyczny wygląd modelu Ploprof do dziś zwraca na siebie uwagę.

Odkrywanie tajemnic ukrytych w morskiej otchłani nie przestaje fascynować, inspirując zarówno drobne wypady, jak i wielkie wyprawy. Biorąc pod uwagę fakt, że do tej pory aż dwunastu ludzi znalazło się w kosmosie, a zaledwie trzy osoby zdołały dotknąć dna oceanu, może się okazać, że to, co ma nam do zaoferowania nasza własna planeta, jest o wiele bardziej intrygujące niż rozpościerające się wokół niej przestrzenie. W 1960 roku Jacques Piccard i Don Walsh na pokładzie batysfery Trieste po raz pierwszy dotarli do najgłębszego punktu oceanu. To prawda, że ludzkie oko zdołało już zajrzeć na głębokość 10 912 metrów, jednak rozpościerający się tam świat nadal pozostaje nie do końca zbadany.

Pomimo iż każdego roku wydawanych jest ponad 945 tysięcy certyfikatów nurkowych,
a popularność nurkowania stale rośnie 95% powierzchni oceanów wciąż pozostaje poza naszym zasięgiem, a wyścig na samo dno oceanów nadal trwa.

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie