"Królowe Mogadiszu" Pawła Smoleńskiego - fragment książki
mat. prasowe

"Królowe Mogadiszu" Pawła Smoleńskiego - fragment książki

Specjalnie na Esquire.pl publikujemy fragment najnowszego reportażu Pawła Smoleńskiego. Książka w sprzedaży od 16 maja.
15.05.2018

Jasmin nie zamyka się buzia. Popija łyk soku arbuzowego i gada, gada, gada. Na pewno dobrze wie, że kiedy mości się w za dużym dla niej krzesełku i układa usta w uśmiech, topi   wszystkie okoliczne serca, nie tylko chłopaków roznoszących wodę i kawałki mango, ale wszystkich.

Ta dziewczyna to kolejna kolorowa papużka w Peace Hotel. Dziś jest amarantowa, jutro będzie błękitna, pojutrze w kolorze pustynnego piasku, a popojutrze żółciutka jak kanarek. Niewysoka, roześmiana, zalotna, czarne oczy strzelają na boki, uwodzą, flirtują. Ma w sobie niezwykłą otwartość i chęć spotkania. Okrąglutka, śliczna. I choć nigdy nie zostałaby modelką, jak Iman lub Waris Dirie, mogłaby leżeć na jakiejś sofie w eleganckim, zamożnym domu i patrzeć w telewizor wyświetlający opery mydlane albo czekać, by jakiś Ali, Ahmed, Hassan lub Dris przyniósł jej nowy flakon perfum.

Ma dwadzieścia lat, skończyła szkołę pielęgniarską, przyjęła na ten świat tylu maluchów, że nawet nie zliczy. Biega palcami po klawiaturze komputera tak sprawnie jak zawodowy informatyk. Ponieważ zna się na medycynie, Baszir wyszukał ją do pracy. Jasmin umie opatrzyć rany, zatamować krwotok, nie boi się widoku bólu, tego najgorszego, bo oglądanego na twarzy człowieka, którego musi objąć i popatrzeć mu w oczy tuż przed śmiercią.

Kręci się w krzesełku, mruży oczy i utyskuje na świat. Lecz zdaje mi się, że bardziej dla fasonu.

– Kiedyś miałam fajną pracę, byłam położną w szpitalu. Teraz nuda, nuda, nuda. Nienawidzę ekranów i telewizji.

W pokoju, gdzie pracuje Jasmin, jest na dodatek zimno od huczącej klimatyzacji, choćby na dworze temperatura przekroczyła czterdzieści stopni. Na monitorach widać całe Mogadiszu, sfotografowane z satelity, precyzyjne do najmniejszego zaułka. Jasmin odpowiada za bezpieczeństwo gości, ta mała, promienna kobieta trzyma w dłoniach wszystkie nitki, dzięki niej w Peace Hotel można w miarę spokojnie spać.


Tego dnia – było około południa – znudzona Jasmin gapiła się w monitor. Zobaczyła rozpędzone auto, a potem błysk, huk i wszystko zgasło, nawet klimatyzacja, chłodząca monitory i serwery śledzące ruch każdego skutera w Mogadiszu, przestała działać.

Potem huknęło drugi raz.

Wybuchy zabiły raptem pięciu ludzi, choć gdyby ofiary liczono w setki, nie byłoby wielkiego zdziwienia. Rozsypały się dwa pobliskie domy, pod niebo wystrzelił słup gęstego dymu. Goście Peace Hotel chowali się pod stołami, niektórzy krwawili. Po chwili zjawili się ochroniarze, sekundy później ranni znaleźli się już w bezpiecznym schronie, a po minutach – leżeli w szpitalu na lotnisku, gdzie lekarz zakładał im szwy na zranione głowy. Tak silnego wybuchu w Mogadiszu nikt wcześniej nie widział.

Rzecz w tym, że to Jasmin, choć straciła monitory, zorganizowała wszystko, co tylko było można. Zebrała gości (nie było ich na szczęście wielu), pilnowała ewakuacji, a potem doglądała, by każdy z rannych jak najszybciej otrzymał lekarską pomoc.

Gdyby w powietrze wyleciał trzeci samochód – rozkraczył się po drodze i nie dojechał na miejsce – wybuch rozrzuciłby tylko pokruszone cegły. A jeśli za samobójcami przebiliby się do Peace Hotel terroryści, mogliby poganiać sobie po pustych korytarzach, póki nie załatwiłyby ich chłopaki z prywatnej armii Baszira. Jasmin dopilnowała wszystkiego i zajmowała się wszystkim. Kolorowa papużka, która w zimnym pokoju, między monitorami nudzi się tak, że musi czasami flirtować.

Paweł Smoleński - "Królowe Mogadiszu" (Wydawnictwo Czarne). Data premiery: 16 maja 2018

Komentarze

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo