Jay-Z: „W życiu doświadczyłem więcej porażek niż sukcesów”
USA TODAY Sports /FORUM

Jay-Z: „W życiu doświadczyłem więcej porażek niż sukcesów”

Na szczytach list przebojów umieścił więcej hitów niż jakikolwiek inny artysta w historii amerykańskiego show-biznesu. Jest na dobrej drodze do tego, by zostać miliarderem. Kiedy zostanie prezydentem USA?
17.06.2018

Urodził się w Bed-Stuy, części Brooklynu, którą odwiedzają głównie ludzie, którym skończyły się narkotyki albo policjanci ścigający dilerów. Jako dzieciak mieszkał w tak zwanych „prodżektach”, tanich, budowanych przez władze miasta osiedlach, które szybko zmieniały się w siedliska przestępczości. Wychowywał się bez ojca, a jako nastolatek dorabiał, handlując narkotykami, podobnie jak wielu jego rówieśników. Gdyby nie muzyka, zapewne skończyłby w kostnicy albo, przy odrobinie szczęścia, jedynie w więzieniu. 

Dziś wiedzie życie bardzo zamożnego człowieka, jest filantropem i utytułowanym artystą. Nagrał jedenaście solowych płyt, wszystkie znalazły się na szczytach list przebojów w USA (w tej klasyfikacji wyprzedza nawet Elvisa Presleya), zdobył też dwadzieścia jeden nagród Grammy. Uchodzi za ikonę stylu i osobę, której nazwisko otwiera wszystkie drzwi w Stanach Zjednoczonych. To nie koniec, bo jest też współtwórcą sukcesu swojej żony, Beyoncé Knowles. Pomógł jej przeistoczyć się z gwiazdki girlsbandu w jedną z najważniejszych artystek pop początku XXI wieku. Mało? On sam twierdzi, że jeszcze dużo przed nim. 

Ta historia brzmi jak scenariusz wciągającego serialu. Tyle tylko, że wydarzyła się naprawdę. Jej bohaterem jest Shawn Corey Carter, czyli Jay-Z. 30 czerwca Jay, wraz z Beyoncé, wystąpi z koncertem na Stadionie Narodowym w Warszawie. Ich wspólna trasa to jedno z najważniejszych wydarzeń koncertowych i show-biznesowych (czytaj: dochodowych) ostatnich lat. Tak jak całe jego życie.

 

Post udostępniony przez Beyoncé (@beyonce)

Jak Bonnie i Clyde

OTR II – tak nazywa się ich miedzynarodowe tournée – to kontynuacja trasy OTR (skrót od „On the Run”, czyli, w wolnym tłumaczeniu, „zbiegowie”), która wystartowała w czerwcu 2014 roku. Beyoncé i Jay-Z zagrali wtedy ponad dwadzieścia koncertów dla łącznej liczby niemal miliona widzów. Dochód z trasy: sto dziewięć milionów z małym ogonkiem. Dolarów. Podczas pierwszej odsłony trasy OTR Jayowi i Beyoncé towarzyszyła rzesza pomocników. Byli wśród nich nie tylko muzycy, ale też tancerze i styliści noszący torby pełne kreacji Versace, Givenchy, Alexa Wanga. 

Podczas wystepów na scenie Jay-Z zakładał swój ulubiony kapelusz fedora, przypominający nakrycia głowy noszone przez gangsterów czasów prohibicji w USA. Na trasie para wykonywała też swój wspólny przebój „‚03 Bonnie & Clyde” nawiązujący do historii słynnej pary gangsterów terroryzujących Amerykę w latach 30. XX wieku. Zresztą nazwa trasy „On the Run” też prowadzi do gangsterskich skojarzeń, podobnie jak plakaty i filmy promujące koncerty – na zdjęciach Jay i Beyoncé ubrani są w kominiarki, nosza i kajdanki. 

Gangsterskim kapeluszem w stylu fedora Jay-Z nawiązuje również do swojego pierwszego albumu, „Reasonable Doubt” z 1996 roku ze słynnym zdjęciem – występując na okładce krążka w kapeluszu i z cygarem, Jay-Z wygląda jak szef mafii. To właśnie od tej płyty zaczęła sie jego muzyczno-biznesowa kariera, która trwa do dzisiaj. Tyle że obecnie nie pozuje już na mafiosa, ale na bogacza. Nieprzypadkowo – magazyn „Forbes” umieścił go na okładce obok miliardera Warrena Buffeta z podpisem: „Najbogatsi ludzie Ameryki”. W zeszłym roku ten magazyn wycenił wartość majątku Jaya na ponad osiemset milionów dolarów. Kiedy przekroczy magiczną barierę miliarda dolców? Trasa OTR II z pewnością przybliża go do realizacji tego celu.

 

Post udostępniony przez Beyoncé (@beyonce)

Strzelając do brata 

Biorąc pod uwagę, jaką pozycję w show-biznesie ma dzisiaj, trudno uwierzyć w słowa, które wypowiada w filmie dokumentalnym „Jay-Z: The Rise to Success”: „W życiu doświadczyłem więcej porażek niż sukcesów”. Do poczatku lat 90. życie Jaya-Z nie było jednak usłane różami, i jest to bardzo oględne określenie. 

Urodził sie w Nowym Jorku w 1969 roku jako Shawn Corey Carter. Dzieciństwo spędzał głównie na grze w koszykówkę z kumplami. Kiedy potrzebował pieniędzy, handlował narkotykami. Starał się unikać kłopotów, ale w Bed-Stuy, części Nowego Jorku, w której mieszkał, niemal wszyscy mieli broń i trudno było uniknąć niebezpiecznych sytuacji. Trzykrotnie był uczestnikiem strzelaniny, ale udało mu się umknąć przed kulami. Sam nie był jednak aniołem. Jako dwunastolatek postrzelił starszego brata, za to, że ten zabrał mu biżuterię. 

Kiedy nie grał w kosza albo nie kombinował, jak zarobić na złote błyskotki, lubił przesiadywać w domu i słuchać płyt należących do matki. W kolekcji były albumy Michaela Jacksona, Stevie’ego Wondera czy soulowe klasyki z wytwórni Motown Records. Jay wprawiał się też w rapowaniu. W szkole średniej wielokrotnie mierzył się z rówieśnikami, którzy później stali się ikonami hip-hopu, takimi jak Busta Rhymes czy Biggie. 

Marzył o karierze rapera, ale żadna duża wytwórnia nie chciała dać mu szansy. W 1995 roku założył więc własną firmę producencką, Roc-A-Fella Records. Dziś jest to potentat na rynku muzycznym, w katalogu ma albumy takich gwiazd jak Kanye West czy Jadakiss. Początki były jednak nader skromne. Pomógł debiutancki album Jaya-Z, „Reasonable Doubt”. Płytę sprzedano w ponad dwóch milionach egzemplarzy. Album nie zawierał singlowych hitów, które z czasem stały się znakiem rozpoznawczym stylu Jaya, ale muzyk zachwycił fanów łagodniejszą i bardziej zniuansowaną wersją gangsta rapu. Shawn Carter objawił swiatu w ten sposób swój talent i wskazał kierunek, w którym będzie podążał jako muzyk. 

Na wydanie kolejnych dziesięciu płyt raper potrzebował zaledwie jedenastu lat, co, przy jego aktywności muzycznej i biznesowej, zadziwia. Zanim jednak dotarł i usadowił się na muzycznym szczycie, niemal pogrzebał karierę przez jeden kretyński incydent. W 1999 roku, gdy miał na koncie już trzy albumy i łącznie kilkanaście milionów sprzedanych płyt, wdał się w bójkę w jednym z nowojorskich klubów. Efektem zdarzenia było oskarżenie o dźgnięcie nożem pewnego producenta muzycznego. Jayowi udało się uniknąć więzienia, ale dostał trzy lata w zawieszeniu. „To było dla mnie jak zimny prysznic, wiedziałem, że muszę na siebie uważać i okiełznać swój temperament”. Sposobem na to okazała sie kariera w biznesie.

Autor: Wojciech Przylipiak. Cały tekst znajdziecie w najnowszym wydaniu Esquire (3/2018)

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie