Piotr Pustelnik: "Antarktyda to drogi kontynent"
Grażyna Myślińska/FORUM

Piotr Pustelnik: "Antarktyda to drogi kontynent"

Jeden z największych polskich alpinistów rusza pieszo na biegun południowy. Człowiek, który wszedł na wszystkie ośmiotysięczniki, teraz chce ciągnąć sanie na Antarktydzie. Wyzwanie sportowe? Pustelnik, zdobywca wszystkich ośmiotysięczników, już ich nie potrzebuje. Więc po co?
15.08.2018

Esquire: Dlaczego ten biegun?

Piotr Pustelnik: Żeby o tym opowiedzieć, muszę cofnąć się do lat 60. Wtedy, jako młody człowiek, leżałem z chorobą serca w szpitalu w Łodzi. Czytałem dużo książek, między innymi powieści Centkiewiczów. W jednej z nich, zatytułowanej „Fridtjof, co z ciebie wyrośnie” pojawiała się m.in. postać Roalda Amundsena, zdobywcy bieguna południowego. Ta książka utkwiła mi w głowie, a właściwie jej bohaterowie. Przez wiele lat byłem przekonany, że Amundsen był drobny i za młodu ciężko chorował. Mimo to wyrósł na wielkiego eksploratora. Wtedy przyszło mi na myśl, że może mi też uda się pokonać chorobę i będę mógł coś w Arktyce osiągnąć. Potem moje życie potoczyło się w inny sposób, poszedłem w stronę alpinizmu, ale ten Amundsen ciągle siedział mi w głowie. W 2012 roku koledzy zaproponowali mi wyjazd na Mount Logan w Kanadzie. Do przejścia mieliśmy około stu kilometrów, trzeba było ciągnąć sanie. Tak mi się to spodobało, że od razu przypomniał mi się Amundsen. Po powrocie z tamtej wyprawy powiedziałem sobie: to jest to.

Zobacz również: Polscy wspinacze udowadniają, że dla nich w górach niemożliwe nie istnieje

Jakim cudem przez tyle lat nie wracał pan myślami do tej młodzieńczej fascynacji? 

W międzyczasie odkryłem alpinizm, moją pierwszą miłość. Uprawiałem wspinaczkę niemal przez całe dorosłe życie, od 1973 roku do dzisiaj. Zrealizowałem największe wyzwania, które sobie postawiłem. Pora na delikatny odwrót od gór, ale myślę, że jeszcze tam wrócę. Prawdziwy alpinista nigdy z nich nie rezygnuje, prędzej to one mogą zrezygnować z niego.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Post udostępniony przez Piotr Pustelnik (@piotrpustelnik)

Zobacz również: Gimlet, czyli marynarski drink

W drodze na biegun do przejścia będzie ponad osiemset kilometrów. Pokonał pan już pieszo taką odległość?

Przeszedłem sześćset kilometrów na Grenlandii. Podczas wypraw przygotowawczych bardzo dużo się nauczyłem, pod tym względem nie będzie problemu. Wiem, co trzeba zrobić. Napoleon, gdy pytano go, co jest niezbędne do prowadzenia wojny, odpowiadał: tylko pieniądze. W przypadku tej wyprawy też musimy zgromadzić odpowiednie sumy. Antarktyda to bardzo drogi kontynent.

Z kim pan idzie na ten biegun? 

Z kolegami, od tej strony niczego się nie obawiam. Piotrek Hercog jest znanym biegaczem. Wojtka Grzesioka znam od wielu lat, jest alpinistą, w rejonach arktycznych był wiele razy. Żartowaliśmy, że chcielibyśmy zaprosić Justynę Kowalczyk do naszego teamu, ale mamy świadomość, że dla niej dystans dwudziestu pięciu kilometrów dziennie, co jest naszym założeniem, to może być za mało.

Cały wywiad znajdziesz w wakacyjnym wydaniu Esquire'a (4/2018) Rozmawiał: Andrzej Chojnowski

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie