Życie bogacza po sprzedaniu giganta. Każdy miał tam konto
Fot. Tom Anderson, Instagram

Życie bogacza po sprzedaniu giganta. Każdy miał tam konto

Na przykładzie człowieka, który miał dobry pomysł w najlepszym możliwym momencie.
09.06.2017

Gdy Facebook ledwie raczkował, a Polacy okupowali nieistniejący już serwis społecznościowy Grono i walczącą wciąż o przeżycie Naszą Klasę, na świecie rządził My Space. Od 2005 do 2008 r. ten portal nie miał sobie równych, będąc największym globalnym konglomeratem łączącym m.in. sieć znajomych, możliwość odsłuchiwania muzyki i oglądania wideo. Niemal każdy miał tam profil, a wśród rzeszy portalowych znajomych zawsze jedną osobę z charakterystycznym awatarem - Toma Andersona. Twórca My Space pojawiał się automatycznie w profilach nowych użytkowników.

 

Zobacz także: 12 rzeczy, których nie powinien robić facet po 30-tce

 

W 2005 r. Amerykanin sprzedał portal News Corporation Ruperta Murdocha. Do jego kieszeni trafiło 580 mln dolarów. Anderson odszedł więc jako bogacz i zaczął myśleć o sobie. Zaczęło się od kupna ziemi i stawiania „domów marzeń” według własnych projektów. Ot, takie hobby. W końcu było go stać. Kiedy jednak postawił trzy takie domy, chwycił za aparat. W końcu na emeryturze około czterdziestki dobrze było znaleźć sobie jakieś zajęcie. Ostatecznie, ile można siedzieć przed komputerem? Przygodę z migawką zaczął w 2011 r. i tak bawi się do dziś.

 

 

No dobrze, czasem zasiada do komputera. Ale tylko po to, by wybrać miejsce, do którego pojedzie i w którym zrobi kilka zdjęć - pisze Business Insider. Decyzję o wyborze lokacji podejmuje przede wszystkim, przeglądając Instagrama. Rezerwacje robi w ostatniej chwili. Teraz zdecydowanie bardziej od pieniędzy ceni sobie czas. Płaci niemało, by go zaoszczędzić. Ale stać go, więc korzysta. Korzysta również z profesjonalnych lustrzanek i trzeba przyznać, że w wielu przypadkach z dość dobrym skutkiem. Uspokaja jednak, że w dobie powszechności tak zaawansowanego technologicznie sprzętu dobre zdjęcie można zrobić większością smartfonów.

 

Zobacz także: Kupił kopertę na targu. W środku był fotograficzny skarb

 

Tylko w 2016 r. Anderson fotografował zakątki w Peru, Chile, Argentyny, Boliwii, Japonii, Chin, Kanady i Hawajów. Odwiedził tez każdy stan USA. Najlepsze zdjęcia zamieszcza oczywiście na Instagramie.

 

Młodych zachęca, by podróżowali jak najwięcej, póki mają na to czas. Brzmi banalnie i trudno, by ktoś z milionami na koncie mówił coś innego, ale nie sposób nie przyznać mu racji. Zazdrościć również.

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie