Reklama

Na wakacjach zastanów się dwa razy. Miejscowi tego nienawidzą

Portfel wypchany banknotami nie oznacza pozwolenia na wszystko.

Na wakacjach zastanów się dwa razy. Miejscowi tego nienawidzą Fot. Istock
Reklama

Tak to już jest, że urlop zazwyczaj chcemy spędzać z dala od domu i miejsca pracy. Wyjazd pozwala oczyścić głowę i zapomnieć o codzienności. Ale jadąc w jakieś miejsce, bardzo często kierujemy się do czyjegoś domu. Umownie oczywiście. I co wtedy? Wtedy lepiej pamiętać, jak żyć w zgodzie z lokalsami, bo ci na pewne zachowania są wybitnie uczuleni. Szczególnie w wykonaniu przyjezdnych.

 

Zobacz także: Liczby i preferencje. Tak Polacy zdradzają na urlopach

 

Na łamach portalu społecznościowego Quora - o czym pisze Business Insider - grupa osób z różnych zakątków świata wypowiedziała się, czego najbardziej nie lubi w odwiedzających ich turystach. Z kilkunastu opinii wybraliśmy dziewięć.

 

Najbardziej nielubiane zachowanie turystów 

 

Dania: patrz, jak jeździsz

 

Jeśli wynajmujesz w Kopenhadze bicykl (a powinieneś), stosuj się do zasad panujących na ścieżkach rowerowych. Mieszkańcy duńskiej stolicy, mówiąc delikatnie, nie przepadają za turystami, jeżdżącymi jak popadnie. W zasadzie to ich nienawidzą. Szczególne w szczycie sezonu. 

 

 

Włochy: nieprzestrzeganie zasad

 

Według mieszkańców Półwyspu Apenińskiego turyści postrzegają Włochy jako uroczy kraj, w którym nie obowiązuje surowo kojarzące się prawo. Błąd. Wbrew pozorom nie można wykąpać się w słynnej rzymskiej fontannie Fontanna di Trevi, wspinać się na posągi i z góry zakładać, że każdy Włoch mówi na angielsku. Oni bardzo tego nie lubią.

 

Niemcy: selfie w miejscach zagłady

 

W naszym kraju nikogo specjalnie to nie zdziwi. Jednak mieszkańcy zaodrzańskich landów tyle razy widzieli turystów robiących dzióbki do telefonów, że mają już dość. Szczególnie w miejscach śmierci tysięcy osób.

 

Norwegia: nadmierne zbliżanie się do lodowca

 

Chodzi przede wszystkim o ignorowanie ogrodzeń i wszelkich innych zabezpieczeń. W końcu zamontowano je nie bez powodu. Mimo to wciąż dochodzi do wypadków. Nierzadko śmiertelnych.

 

Wielka Brytania: głośne rozmowy w metrze

 

A dokładniej w wagonie pędzącego londyńskiego metra, szczególnie w godzinach szczytu. Brytyjczycy uważają, że nie podróżują nim dla zabawy, tylko z określonego powodu. Jadą, nie mając wielkiej ochoty na rozmowę czy wymuszone słuchanie tego, co mówią inni. 

  

 

Tajlandia: robienie sobie zdjęć z tygrysami

 

Co prawda niektórzy mieszkańcy żyją z turystów, ale w ten sposób na pewno nie zyskamy uznania w oczach pozostałych. Będą przeciwni wykorzystywaniu dzikich kotów na potrzeby brylowania w portalach społecznościowych.

 

Australia: jazda niewłaściwą stroną drogi

 

O tym łatwo zapomnieć, bo częściej wybieramy się do Wielkiej Brytanii niż na antypody. Jednak Australijczycy również jeżdżą LEWĄ, a nie prawą stroną jezdni. Trzeba się dostosować. Nie ma innej rady. W przeciwnym razie będzie albo niebezpiecznie, albo kosztownie (mandat). 

 

Nowa Zelandia: założenie, że nikt cie nie zrozumie

 

Według mieszkańców tego wyspiarskiego państwa turyści często zakładają, że miejscowi mówią tylko po angielsku. Dlatego czują się dość swobodnie i nie przebierają w słowach ojczystej mowy. Jednak wbrew pozorom Nowozelandczycy chętnie uczą się języków obcych i w efekcie może dojść do mało komfortowej sytuacji. Szczególnie dla turysty.   

 

Brazylia / Indie: fotografowanie slumsów

 

Według miejscowych turyści często traktują dzielnice biedoty jak ogrody zoologiczne. Wyjmują aparaty i kamery, bez żadnego pytania dokumentując ich mieszkańców. Taki przyjezdny nigdy nie zyska ich sympatii.

Ordos - Kangbashi, czyli gigantyczne chińskie „miasto duchów”

Ordos - Kangbashi, czyli gigantyczne chińskie „miasto duchów” - zdjęcie 1

1/10

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Reklama

Inne artykuły

Reklama