Miasto milionerów. Co warto zobaczyć w Oslo?
Zdjęcia: iStock

Miasto milionerów. Co warto zobaczyć w Oslo?

Oslo zaczyna wyrastać nie tylko na najmodniejszą metropolię Skandynawii, ale i całej Europy. Przyciąga spektakularną nowoczesnością. Jednocześnie zaskakuje spokojem i sielskością niewielkiej osady na fiordami. O tym, co warto zobaczyć w norweskiej stolicy pisze Michał Zaczyński.
28.09.2018

Złośliwi (zazwyczaj Szwedzi) mówią, że w autobusach w Oslo trzeba stawać przy środkowych drzwiach, bo przednie i tylne znajdują się już poza miastem. Ale to przesada – stolica Norwegii to niemal 700-tysięczna metropolia. Jednak zaskakuje typowym dla sennych, niewielkich osad spokojem.

Czytaj też: Karl Ove Knausgard: to co wiem 

Bajkowo położone nad fiordami Oslo jeszcze do niedawna było nad wyraz skromne. Surowy architektonicznie ratusz z dwiema charakterystycznymi wieżami długo uchodził za jeden z barwniejszych gmachów w mieście. Dziś Oslo nabrało bardziej strojnego sznytu, ale ratusz pozostaje „ikoną” stylu funkcjonalistycznego i to od niego warto zacząć zwiedzanie – ze względu na architekturę i na freski Henrika Sorensena, które stanowią dekorację corocznej ceremonii wręczania Pokojowej Nagrody Nobla. Dodatkowa atrakcja to otaczające gmach place – jedno z ulubionych miejsc spotkań mieszkańców Oslo – i pobliska promenada Karl Johans gate.

Najpiękniejszy budynek UE 

Osiem lat temu ratusz został przyćmiony przez zbudowaną na styku lądu i morza operę. Budowla została wyróżniona prestiżową nagrodą Miesa van der Rohe dla najlepszego budynku Unii Europejskiej. Wrażenie robi już sam opadający dach, wyłożony trzydziestoma tysiącami płyt z białego marmuru, dzięki którym całość przypomina wynurzający się z fal lodowiec. Po dachu można chodzić, więc błyskawicznie stał się rodzajem miejskiego deptaka. Obliczono, że mieszcząca dwa tysiące melomanów opera to największa norweska inwestycja w kulturę w ciągu ostatnich siedmiuset lat. Niestety, ze względu na skomplikowane położenie gmachu i fakt, że fundamenty sięgają nawet do 16 m pod poziomem morza, jego żywotność przewidziano zaledwie na trzy wieki.

Opera to dobry punkt wyjściowy do zwiedzania miasta wzdłuż wybrzeża. Marina i promenada w Aker Brygge to miejsca, w których warto się pokazać. Choć w ceniącej powściągliwość i nieepatowanie bogactwem Norwegii to nie jest właściwe sformułowanie. Mieszkańcy Oslo robią wiele, by nie wyglądać na milionerów: od pikników na trawie i rezygnacji z aut na rzecz roweru, po nierzucający się w oczy styl ubioru. A milionerem jest tu każdy: zasilany zyskami ze sprzedaży gazu i ropy norweski fundusz emerytalny przekroczył pięć bilionów koron – po milionie na Norwega.

Nie dla oszczędnych 

Wadą Oslo, która wiąże się z zamożnością, są wysokie ceny. Trzeba liczyć, że w miarę przyzwoicie spędzony tu dzień (nieprzesadnie obfite posiłki, woda mineralna i gadżet ze sklepu z pamiątkami) może kosztować równowartość tysiąca złotych.

Do tego trzeba dodać wizyty w muzeach. Oprócz znakomitych Astrup Fearnley i Narodowego, warto zwiedzić muzeum łodzi wikingów; Fram, mieszczący najmocniejszy drewniany statek świata zbudowany specjalnie na wyprawy polarne oraz Kon-Tiki, poświęcone ekspedycjom Thora Heyerdahla. Punkt obowiązkowy to dom Henryka Ibsena, najsłynniejszego norweskiego pisarza (do czasów obecnego giganta światowej literatury, Jo Nesbo). Ibsen w swoich dramatach ujmował się za jednostkami wrażliwymi i słabymi, piętnował mieszczańską mentalność. Sam jednak miał jeden z najbardziej luksusowych apartamentów ówczesnego Oslo, z meblami i kafelkami sprowadzanymi z całej Europy oraz jedną z pierwszych w mieście prywatnych łazienek.

Dom Ibsena znajduje się tuż obok Zamku Królewskiego i jego zachwycających ogrodów. Ale najsłynniejszą atrakcją na świeżym powietrzu pozostaje położony w zachodnim Oslo Vigeland Park. To największe na świecie tego typu przedsięwzięcie w całości wykonane i nadzorowane przez jednego artystę. Gustavovi Vigelandowi stworzenie 212 rzeźb z granitu i brązu oraz opracowanie koncepcji terenu o powierzchni około 16 hektarów zajęło całe lata czterdzieste XX wieku. Park otwarty jest całą dobę. Wstęp – uwaga, uwaga – gratis.

Tekst Michała Zaczyńskiego ukazał się w numerze 4/2017 

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie