Hubert Urbański: "Zawsze staję w kontrze"
Fot: Sebastian Cieliński, Studio MMP

Hubert Urbański: "Zawsze staję w kontrze"

Zaczął od radia, ale jego żywiołem jest telewizja. Jego twarz znają miliony osób w Polsce, dwie z nich zostały dzięki niemu milionerami. Nam opowiada o cynizmie, dystansie i czytaniu świata.
04.01.2019

Kiedyś, żeby zaistnieć w mediach, trzeba było mieć zaplecze. Dziś wystarczy smartfon i cichy kąt. To kolosalna różnica, ale nie narzekam. To tak, jakby obrażać się na pogodę. Nie ukrywam – podobał mi się świat bez telefonów komórkowych i bez mediów społecznościowych, ale obrażanie się na zmiany nie ma sensu. Trzeba próbować nadążać za nimi.

Konwenanse przeszkadzały mi w życiu od dziecka. Przekora leży w mojej naturze – intuicyjnie zawsze staję trochę w kontrze. Pracuję jednak w zawodzie, w którym ta cecha nie jest zaletą. Inspirują mnie ludzie, którzy wyłamują się ze schematów. Coraz trudniej takich znaleźć, bo coraz mniej się to opłaca.

Paweł Sołtys (Pablopavo): Niewiele rzeczy wiem na pewno 

Ludzie nie potrafią dziś dobrze „czytać” świata. Media oferują im uproszczone wersje. W internecie prawie wszystko sprowadza się do poziomu memów. To w jakimś stopniu nas zubaża i działa na naszą niekorzyść. Ludzie są traktowani jako narzędzie wyborcze, które jest potrzebne raz na jakiś czas przy urnie. Przyzwyczajamy się do czarno-białej wizji świata, a powinniśmy szukać niuansów i odcieni.

Trzeba stawiać sobie wyzwania. Z dziećmi toczę ciągłe wojny. Chciałbym, żeby oglądały stare filmy Bustera Keatona, a nie rozmaite rankingi na YouTubie. Internet jest fenomenalnym narzędziem, ale w większości używamy go do rzeczy kompletnie nieistotnych.

Z biegiem lat bardzo rozwinęła się we mnie sekcja cynizmu i dystansu. Tym pierwszym nie warto się chwalić, ale dystans sprawił, że lepiej radzę sobie z porażkami. Nauczyłem się, że mogę pozwolić sobie na gorszy dzień, gorszy projekt czy gorsze wakacje. Nie wyszło? Trudno, następnym razem się uda. Dystans wynika z uświadomienia sobie, że nie mamy wielkiego wpływu na to, co dzieje się wokół. Można z tym walczyć, ale w pewnym momencie pojawia się zgoda na sytuację. Co ma być, to będzie. Nie ma w tym akceptacji. To, co nas otacza, jest efektem ciągłej walki dobra ze złem. Trzeba o tym pamiętać, po to, by nabrać dystansu.

Częściej niż kiedyś myślę o tym, ile zła jest na świecie. Dopiero od niedawna zadaję sobie pytanie: jak żyć z tym, co dzieje się za oknem? Wiemy o wielkiej wyspie śmieci na Pacyfiku, a jednocześnie nadal decydujemy się na jednorazowe opakowania podczas zakupów. Produkujemy tony plastikowego badziewia, ale oczywiście jest nam wszystkim bardzo przykro z powodu coraz gorszego stanu Ziemi. Przyzwyczailiśmy się do tak wielu niepotrzebnych rzeczy. Marnujemy jedzenie, a pół świata głoduje. Wiele niepotrzebnych produktów kupujemy, bo taka jest moda.

Rozmawiał Kacper Bartosiak. Cały wywiad znajdziesz w najnowszym numerze Esquire'a 

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie