Andrzej Cichocki: praktyk życia i biznesu

Andrzej Cichocki: praktyk życia i biznesu

Life coach, menadżer, wykładowca i trener biznesu opowiada o punktach zwrotnych w swoim życiu.
16.04.2019

Czy zmiana na lepsze dla każdego znaczy zawsze to samo? Jak definiujesz potrzebę zmiany?

 

Ciekawe pytanie. Samo założenie, że zmiana powinna zmierzać ku lepszemu zwykle jest istotą zmiany. To ludzkie potrzeby definiują tę potrzebę. Decydujemy się na zmianę dlatego, że chcemy lub dlatego, że musimy. W naszych głowach pojawiają się obrazy stanu docelowego. Tego, który ma nastąpić już po zmianie. Stan obecny staje się dla nas niewystarczający, niewygodny, niekomfortowy. Nasza aktywność ma to zmienić. Każdy z nas jest inny, a więc i sama zmiana ma inny charakter, a co za tym idzie ma również inne znaczenie dla danej osoby.

Nie dla każdego też sukces ma taką samą wartość, czy jednym doradzasz i prowadzisz do tak zwanego sukcesu zawodowego a innym uświadamiasz, że lepiej będzie im się żyło samotnie w Bieszczadach? 

Tak to prawda, nie dla każdego sukces ma taką samą wartość. Pierwsze rozróżnienie w postrzeganiu sukcesu zależy od osoby, która go dostrzega. Czy jest to sprawca sukcesu, czy obserwator. To bardzo ważne, żebyśmy my ludzie potrafili dostrzegać swoje własne sukcesy, które być może dla innych są absolutnie niezauważalne. Posłużę się konkretnym przykładem. Kiedy chodziłem do 5 klasy szkoły podstawowej brałem udział w kwalifikacjach do reprezentacji szkoły w czwórboju lekkoatletycznym. Podstawowym rocznikiem był ten, który odpowiadał klasom 6. Ja byłem o rok młodszy. Było tylko jedno miejsce w drużynie. Ostatnie, ponieważ pierwsza piątka była już wybrana. Walczyłem o to miejsce i postrzegałem je jako mój sukces chociaż dla pozostałych kolegów z drużyny to było miejsce dla najsłabszego. Wszedłem do drużyny i cieszyłem się z tego osiągnięcia, odniosłem sukces, który dla kolegów z drużyny absolutnie był niezauważalny. Mieliśmy różną perspektywę. Dla nich to nie miało znaczenia, mnie pozwoliło rok później uzyskać trzeci wynik w Polsce. W sukcesie najważniejsze jest to, żeby on miał osobisty wymiar dla danego człowieka. Sukcesem może być praca pielęgniarki, która pragnęła tego całą sobą i osiągnęła to. Sukcesem może być wyjście z uzależnienia. Sukcesem może być określona pozycja zawodowa, której osiągnięcie było kogoś celem. Sukcesem będzie to, kiedy postawiłeś sobie wczoraj jakieś zadanie do zrealizowania i oceniając je dzisiaj możesz powiedzieć – zrobiłem to. Pracując z ludźmi pomagam zdefiniować im, ich własny przyszły sukces, a w kolejnym kroku wypracować drogę do jego realizacji. Kluczowe w całym procesie jest znalezienie odpowiedzi na pytanie – Dlaczego właśnie to chcą osiągnąć. To musi być ich ,,dlaczego?”

Czy więc wraz z osobą, która pojawia się u Ciebie dochodzicie do tego, co jest jej potrzebne w życiu, jaka zmiana spowoduje, że poczuje się sama ze sobą szczęśliwsza? 

Taki jest cel. Wspólna praca przeprowadza daną osobę przez bardzo konkretne obszary życia. Ja je nazywam obszarami szczęścia. Zaliczam do nich: obszar relacji, obszar zdrowia, obszar duchowości, obszar rozwoju i obszar finansów. Odpowiednia harmonia pomiędzy tymi obszarami jest konieczna do tego, żeby żyć spełnionym życiem. Zawsze, kiedy z kimś rozpoczynam pracę F2F dotykam tych obszarów. Nie wierzę, że można żyć pełnią szczęścia, jeżeli, któryś ze wskazanych przeze mnie obszarów jest nieuporządkowany. Podczas takiej wspólnej ,,podróży” odkrywamy tzw. obszary, nad którymi trzeba popracować mocniej. Kluczowe w tym wszystkim jest wzajemne zaufanie i zaangażowanie.

Ile trwa proces budowania w osobie swojej świadomości i poznania swoich potrzeb? 

Bardzo różnie. Każdy z nas jest inny, każdy z nas ma swój bagaż doświadczeń. Każdy z nas ma swoje nawyki i przekonania. Każdy z nas ma swoje lęki. Nie da się wszystkich zakwalifikować do jednego zbioru. Praca F2F z mojej perspektywy ma jeden cel. Spowodować, żeby osoba, z którą pracuję stała się niezależna. Niezależna oznacza dla mnie to, że potrafi żyć w zgodzie ze swoimi decyzjami i tak działać. Niezależna oznacza wolna od ograniczeń, które ją wcześniej blokowały. Czasami ten proces trwa kilka godzin, a czasami znacznie dłużej, nawet kilka miesięcy. To również zależy od częstotliwości spotkań. Nie mam w swoim doświadczeniu zawodowym sytuacji, gdzie proces trwałby rok i dłużej. Jest jednak warunek – ten ktoś musi chcieć.

Spotkałeś się z kimś, kto diametralnie przewartościował swoje życie podczas Twojego szkolenia i zmienił je o 180 stopni? 

Tak, oczywiście. Poczynając od siebie, a kończąc na osobach, które uwikłane były w bardzo trudne sytuacje życiowe jak np. więzienia, uzależnienia, depresje, poczucie winy, doły finansowe czy niekończące się romanse. Uważam, że zmiana o 180 stopni jest możliwa pod jednym warunkiem. Musisz dostrzec rzeczywistość. Swoją rzeczywistość. Później oczywiście są kolejne kroki. Ale punktem wyjścia jest rzetelne określenie momentu startu. Jeżeli jesteś alkoholikiem nie mów o sobie, że jesteś smakoszem, bo to nie jest Twoja rzeczywistość.

Kim są Twoi …. podopieczni(?) to osoby, które szukają swojej drogi do szczęścia, czy bardziej osoby pragnące wyciągnąć z siebie więcej potencjału niż do tej pory? 

Moi podopieczni to przede wszystkim ludzie. Wierzę w to głęboko. Każdy z nas rodzi się najpierw człowiekiem, dopiero później stajesz się lekarzem, sportowcem policjantem, prostytutką czy złodziejem. Skoro tak jest to zawsze do człowieczeństwa możesz wrócić. Jeżeli chodzi o to co kieruje nimi i dlaczego trafiają na moje szkolenia czy też do pracy F2F – powody są różne. Są tacy, którzy pragną się rozwijać i potrzebują inspiracji. Są również tacy, którzy zmagają się ze swoimi problemami i szukają rozwiązań. Jeszcze inni szukają swojej drogi. Na samy końcu tej drogi meta jest dokładnie ta sama – wszyscy chcemy być szczęśliwi. Wiem to, ponieważ osoby, z którymi pracuję to zarówno prezesi czy właściciele wielkich firm jak i osoby, które odbywają np. kary pozbawienia wolności. Wszyscy pragną szczęśliwego życia.

Czy pomoc może być biznesem – jak nazwałbyś swoją działalność?

Pomoc to pomoc, a biznes to biznes. Oczywiście biznes może być pożyteczny i może pomagać innym na warunkach komercyjnych, ale to wciąż biznes i nie ma w tym nic złego. W moim przypadku pomoc jest bardzo łatwo zdefiniować – nie ma ona charakteru komercyjnego. Moją działalność można podzielić na dwie grupy. Pierwsza to służba, jestem kapelanem więziennym i służę w szczególności w więzieniach i środowiskach patologicznych. Jak sama nazwa wskazuje to działalność niebiznesowa. Druga grupa to biznes. Szkolę ludzi w różnych wariantach, pracuję z całymi organizacjami i za to biorę pieniądze. Zarówno w jednym jak i w drugim przypadku robię to w taki sposób, żeby to było pożyteczne i skuteczne. Wiedza po to, żeby ją mieć nie jest potrzebna, ma znaczenie wtedy, gdy się jej używa.

Twoja droga to również proces zmian, jak to się stało, że z najwyższych szczebli korporacji trafiłeś do branży coachingu? 

Tak sobie myślę, że każdego droga to proces. Czasami ten proces jest budujący, a czasami destrukcyjny. Ja robię to co kocham. Dawno temu zapragnąłem mówić do ludzi, szkolić ich i pracować z nimi F2F. Uwielbiam człowieka w jego różnych odsłonach. Fascynuje mnie jego niezwykłość. W życiu każdego człowieka są dwie ważne daty, pierwsza to dzień narodzin, druga to dzień, kiedy odkrywa po co się urodził. U mnie stało się to, kiedy pracowałem w korporacji, byłem na szczycie. Na tym szczycie było mi niewygodnie, z boku wyglądało to na sukces. Ja wiem, że sukcesem nie było. Nie potrafiłem odnaleźć w sobie spokoju, szczęścia. Wiem, że to może brzmieć banalnie, ale tak właśnie było. To był też czas, kiedy wróciłem do lat dziecięcych, wtedy w modlitwie i rozmowie z Bogiem odnajdywałem spokój. Jako dorosły facet zatęskniłem za tym. Podjąłem decyzję i stało się. Po decyzji zawsze musi pojawić się działanie. Bardzo często jest ono bardzo trudne, ale bez niego marzenie zostanie tylko marzeniem, nic się nie wydarzy. Założyłem dwie firmy i jedna z nich to firma szkoleniowa. Zacząłem się realizować w nowej roli, którą uwielbiam.

Najważniejszy punkt w Twoim życiu, który pozwolił uwierzyć w siebie, ukształtował i pokazał, że możne to….? 

Już wspominałem o tym wydarzeniu. To była klasa 5 szkoły podstawowej. Wtedy zakwalifikowałem się do reprezentacji szkoły w czwórboju lekkoatletycznym. To było dla mnie niezwykle ważne, ponieważ odniosłem swój sukces. To wydarzenie było dla mnie ważne z kilku powodów. Pierwszy to taki, że uwierzyłem w siebie – jako dziecko alkoholika i człowieka, który odbywał wyroki pozbawienia wolności to był nie tylko wyścig z konkurentami na bieżni to był też wyścig z postrzeganiem przez innych. Byłem już nie tylko synem alkoholika i bandziora – byłem również sportowcem. Drugi powód to taki, że sport nauczył mnie radzenia sobie z porażką, przecież nie zawsze się wygrywa. Nauczył mnie też tego, że konieczny jest wysiłek do tego, żeby osiągnąć sukces. Ta nauka towarzyszy mi do dnia dzisiejszego i cały czas jest aktualna.

Czy sądzisz, że to jest ten moment, do którego dążyłeś, czy po jakimś czasie człowiek potrzebuje kolejnego impulsu i kolejnej zmiany, aby się rozwijać i być szczęśliwym? 

Człowiek, potrzebuje ciągłych impulsów do tego by być szczęśliwym. O szczęście trzeba dbać, pielęgnować je. Trzeba je zbudować w sobie w oparciu o konkretny system wartości, wtedy nawet gdy jest trudno daje się radę. Dobrym przykładem będą słowa Johna Maxwella, który opowiadając o swoim 95 letnim ojcu powiedział, że jego tata w wieku 95 lat rozpoczął nową służbę dla innych i podsumował to tak ,,Mój tata będzie żył, aż umrze. To ważne, żeby nie pomylić tych dwóch kwestii. Wiele osób umiera zanim ich fizyczne życie się zakończy”

Co Twoim zdaniem jest idealnym balansem potrzebnym człowiekowi, aby dobrze funkcjonować w dzisiejszym świecie?

Tak jak powiedziałem. Balans pomiędzy obszarami szczęścia: relacje, rozwój, finanse, zdrowie i duchowość. Te obszary definiują kim jesteśmy i pozwalają cudownie żyć, jeżeli o nie zadbamy.

 

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie