To co wiem: Naval
AKPA

To co wiem: Naval

Spędził czternaście lat w jednostce GROM. Wyszedł z tego bez szwanku, ale z bagażem doświadczeń, które ukształtowały go nie tylko jako żołnierza, ale jako człowieka. Zrozumiał, jaką wartość ma życie – i to, że można spędzić wieczór w domu, oglądając ulubiony serial.
28.06.2019

O przyjaźni najwięcej dowiedziałem się, przebywając z moimi kolegami, żołnierzami. Wystarczało jedno spojrzenie i wiedziałem, że jeżeli w coś się angażujemy, to wspólnie i nie było takiej możliwości, żeby ktoś miał się cofnąć. Więzi przyjaźni z kolegami z jednostki są bardzo mocne. Czasem wystarczało kilka dni po powrocie do Polski z półrocznej misji, bym chciał się z nimi ponownie spotkać i pójść na piwo. To niemal braterstwo.

Poczucie bycia niezniszczalnym pojawia się, gdy po dobrze zaplanowanej operacji wracasz do bazy w pełnym składzie. Zdaję sobie sprawę, że to złudzenie i że kosa może w końcu trafić na kamień. W moim przypadku szczęśliwie nigdy nie trafiła, ale wiem, że trzeba mieć w sobie dużo pokory. Szczęście odgrywa dużą rolę, niezależnie od tego, jak dobrze zostałeś wyszkolony jako żołnierz.

To co wiem: Robert Karaś 

Afganistan był dla mnie bardzo dużym wyzwaniem z uwagi na surowy klimat. Działaliśmy niekiedy na wysokości dochodzącej do 4000 metrów nad poziomem morza. W nocy temperatura spadała poniżej zera, w dzień doskwierały nam trzydziestostopniowe upały. Dodajmy do tego mocny wiatr i bardzo duże zapylenie, a przecież nie wspomniałem o przeciwniku, który był śmiertelnie groźny, bo prowadził działania partyzanckie.

Odwiedzanie różnych miejsc na świecie pomogło mi zrozumieć, że cywilizacja europejska to nie pępek świata. Trzeba mieć szacunek dla innych – mieszkańców Azji, Afryki czy Ameryki Południowej. Europa nie jest idealna, a mimo to uzurpujemy sobie prawo do tego, by narzucać innym własne przekonania. Zamiast tego moglibyśmy uczyć się od innych kultur pokory i tolerancji.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez NAVAL POLSKA (@navalpolska)

Adrenalina nie znika wraz z końcem służby – ona nadal mnie napędza. My, ludzie współcześni, pod tym względem nie różnimy się od naszych przodków, którzy gnali przed siebie, prowadzeni przez instynkt.

Chętnie jeżdżę w Himalaje, szukam tam spokoju i szczególnego rodzaju duchowości. Tam mogę się wyciszyć, o co trudno w naszym świecie. Pamiętam jednak o potędze tych gór – każda wyprawa w tamten rejon niesie zagrożenia. Z drugiej strony, człowiek idzie w góry po przygodę.

Przejście do cywila dla operatora GROM-u nie jest tak trudne, jak może się wydawać. Nasza jednostka oferuje żołnierzom tak wiele możliwości rozwoju w trakcie służby, że gdy przechodzisz w stan spoczynku, dociera do ciebie, ile furtek otwiera się przed tobą.

Zaliczam się do pokolenia żołnierzy, którzy nie służyli w Polsce, tylko większość czasu spędzili na misjach w odległych miejscach. To dawało mi poczucie spełnienia w pracy. Nie pojawiała się zatem tęsknota za nią ani myśli, że chciałbym dłużej zostać w GROM-ie.

Człowiek docenia wartość życia, gdy ma doświadczenie w boju. Dostrzegasz to, że w Polsce dzieci chodzą do szkół, że nikt nie strzela na ulicach. Wracasz po misji do domu i dociera do ciebie, jak ważne w życiu jest choćby to, że możesz usiąść na kanapie i spędzić wieczór na oglądaniu telewizji. Nasi dziadkowie czy pradziadkowie, którym przyszło przetrwać wojnę, patrzyli na czas pokoju zupełnie inaczej niż ludzie dzisiaj, ale to całkowicie zrozumiałe.

Pisanie książek ma dla mnie walor terapeutyczny, ale nie tylko to ma znaczenie. Odwiedzam ośrodki dla trudnej młodzieży w Polsce i obserwuję pewną tendencję w tym, jak patrzy na życie to młode pokolenie. Wielu myśli, że kariera to jednorazowy strzał, coś, co wydarza się w jednej chwili. Pisząc książkę czy opowiadając im o tym, jak wygląda praca żołnierza, mogę pokazać, że jest inaczej – zwracam uwagę na to, jak ciężki jest trening, że nic nie przychodzi bez poświęcenia, a dobre rezultaty pojawiają się dzięki systematyczności w dążeniu do celu. To, że człowiek wejdzie na szczyt, nie bierze się znikąd.

Skłamałbym, gdybym powiedział, że popularność mnie nie uwiera. Nie jest ona dla mnie czymś naturalnym, bo przez to, kim byłem i w jaki sposób pełniłem swoją służbę, musiałem pozostawać anonimowy. Procedury bezpieczeństwa wyniesione z GROM-u wciąż mam w głowie. Musiałem przyzwyczaić się choćby do tego, że jeśli ktoś przygląda mi się na ulicy, to nie dlatego, że stanowi dla mnie zagrożenie, ale po prostu zna moją twarz z mediów lub czytał moje książki.

Zakochałem się w biegach długodystansowych. Chciałbym przebiec dystans dwustu czterdziestu kilometrów. Do końca życia będę reprezentować jednostkę GROM, więc spoczywa na mnie pewnego rodzaju obowiązek promowania sprawności fizycznej.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez NAVAL POLSKA (@navalpolska)

 

Mam bardzo osobiste podejście do pojęcia patriotyzmu. Nie przekonują mnie hasła głoszące, że naszym obowiązkiem wobec ojczyzny jest to, by za nią ginąć czy bronić jej do ostatniej kropli krwi. Mamy czas pokoju i własne państwo, w którym żyjemy, więc musimy dbać o nie w inny sposob – powinniśmy sprzątać po swoim psie, segregować śmieci, dbać o przyrodę. To rodzaj pracy u podstaw i zarazem coś więcej niż wielkie hasła.

Rozmawiał Krzysztof Nowak. Tekst ukazał się w numerze 3/2019 

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie